Nie przejdziemy do historii. Zeznania Niekrytego Krytyka część 2 – Maciej Frączyk

Tytuł: Nie przejdziemy do historii. Zeznania Niekrytego Krytyka
część 2
Autor: Maciej Frączyk
Ilość stron: 144
Czas: 1 dzień
Moja ocena: 5,5/10
Wyzwanie:

Recenzja empik.pl:

Kontynuacja bestsellerowej książki Macieja Frączyka, czyli Niekrytego
Krytyka – polskiego władcy YouTube, krytyka filmów, seriali, gier,
książek i reklam, a także internetowych celebrytów.

Nie
przejdziemy do historii to druga część Zeznań Niekrytego Krytyka, w
której autor w satyryczno-żartobliwy, charakterystyczny dla siebie
sposób mierzy się z tematami ważnymi, takimi jak: sens i cel istnienia,
religia, polityka, sztuka. To pierwsza na polskim rynku publikacja
literacka oparta na formule show typu „stand up”. Nowatorski koncept,
rzeczywistość opisana językiem w stylu „pulp”, zaskakujące spojrzenie na
dokonania ludzkości od zarania dziejów po XXI wiek i potężna dawka
humoru czynią z książki eklektyczną bombę.

Książka zilustrowana satyrycznymi rysunkami Roberta Sienickiego.

 

Moje zdanie:

Kiedy pierwszy raz trafiłam w YT na filmik Niekrytego Krytyka zaczęłam go nałogowo oglądać. Pierwsze jego odcinki były naprawdę dobre i często nie mogłam się przestać śmiać. Jego ironiczny sposób patrzenia na świat przypadł mi do gustu. Myślę, że polubiłam go szczególnie dlatego, że groteskowo przedstawiał czasami naprawdę ważne tematy, które w Polsce są absurdem. 
Dlatego też sięgnęłam w tamtym roku po jego książkę “Zeznania Niekrytego Krytyka” (tu – stary blog), którą oceniłam na godną uwagi (6/10). Posiadaczką drugiej części jestem za sprawą mojego przyjaciela, który podarował mi ją na urodziny (dzięki Marcin!). 
Przechodząc do treści: 
Nie przejdziemy do historii jest podzielone na 5 rozdziałów dość specyficznie nazwanych: 1.Twórczość Celine Dione w kontekście obtłukujących się homo sapiens,
2.”Na polityka”, czyli ulubione pozycje mości nami rządzących,
3.Jezus Chrystus, AC/DC i czekoladowy shake, 
4.Była sobie Ziemia,
5.Nie przejdziemy do historii.
Książkę czyta się naprawdę szybko, mi to zajęło kilka godzin z przerwami. Tylko tak, jak w przypadku pierwszej części spodziewałam się czegoś więcej od Maćka. Jestem jego fanką, ale tylko na ekranie.
Ale po kolei: pierwszy rozdział – nie mam pojęcia o co chodziło :] coś niby o powstaniu Świata i polityki, ale w sumie nie dużo pamiętam, choć czytałam wczoraj. 
Drugi rozdział, już rozbudowany, przedstawiający historię polityki, pomieszaną z przeróżnymi wstawkami Niekrytego, zazwyczaj nie na temat. Kiedy już wytniemy te wszystkie żarciki, metafory to zobaczymy, że Maciej porusza ważny temat (wyborów, oczekiwań społeczeństwa od polityków, braku dyskryminacji i tolerancji itp.), np:
“Skoro w naszej elitarnej, starannie wyselekcjonowanej kadry politycznej nie można oczekiwać efektów z tego samego powodu, z jakiego nie można się upić wodą z kranu, czy istnieje coś, jakieś minimum, którego jednak możemy oczekiwać w zamian za oddanie swojego głosu, pośrednio, ale i bezpośrednio, w czyjeś ręce? Można, Trzeba. 
Polityka powinna przede wszystkim unikać dyskryminacji oraz ograniczenia wyboru obywatelom. Jak można być poważnym według własnego mniemania, ale zawsze – politykiem i powiedzieć do innego polityka, który zmienił płeć, że “nażarł się hormonów” i “ma gębę jak bokser”? Czy ja oglądam amerykański stand-up, czy polską scenę polityczną? (…) Jak można budować dobrze funkcjonujące społeczeństwo na bazie wzajemnej nienawiści, najbardziej przyziemnej i małostkowej, opartej na ograniczonym, ultrakonserwatywnym sposobie myślenia, pasującym bardziej do Freda i Barneya niż do dzisiejszej, naprawdę bardzo otwartej i tolerancyjnej młodzieży?” str. 48-49
Trzeci rozdział to rozważania Niekrytego o moherowej Polsce. Maciek – odważnie – ironizuje o dzisiejszym skomercjalizowaniu Jezusa, przybijaniu krzyży do ścian, jako pamięci o Jego mękach, spowiedzi  oraz pieśniach kościelnych. Należy czytać z przymrużeniem oka 😉 
Była sobie Ziemia – czwarty rozdział – jest ciekawą metaforą na to, jakie człowiek wyrządza krzywdy swojej planecie, i że “(…) nie jesteś aż tak ważny i wpływowy, jak ci się wydaje. Nie masz kontroli nad miejscem, które istniało długo przed tobą i będzie istnieć długo po tobie. Jesteś tu tylko gościem…” str. 116
No i został nam ostatni rozdział, który podsumowuje całe rozważania. Jak zwykle prześmiewczo wyraża swoje zdanie o przyszłości całego świata z perspektywy przybyszów z odległej galaktyki. 

Podsumowując, jak pisałam wcześniej, wycinając wszystkie żarty i ironie z tekstu nie zostało by go dużo, jednak gdzieś w tym wszystkim Frączyk trzeźwo patrzy na świat. Książka na jeden wieczór, dla rozrywki. W środku przejrzysty tekst oraz rysunki Roberta Sienickiego. Polecam osobom, które regularnie odwiedzają kanał Niekrytego Krytyka, ponieważ jego humor jest specyficzny, nierzadko chamski i wulgarny. 

Może i te posty polubisz

7 komentarzy

  1. Zastanawiałam się nad książkami obiema, ale doszłam w końcu do wniosku, że to nie dla mnie. Książka przegrała z pełnymi półkami i pustym portfelem 😉

Dodaj komentarz