Kat miłości – opowieści psychoterapeutyczne – Irvin D. Yalom

Recenzja empik.pl:

Jeśli nie możesz znieść bólu, spróbuj nadać mu sens… Oto prawdziwe
historie dziesięciu osób, które skorzystały z terapii, aby rozwiązać
zwyczajne problemy. Odkryli, że głębokie korzenie ich lęku, strachu,
depresji sięgają samych podstaw ich egzystencji. Oprócz bólu
egzystencjalnego po utracie najbliższych, tym, co boli najbardziej jest
utrata młodości, miłości i wieczna pogoń za szczęściem. Yalom jako
terapeuta jest bezwzględnie szczery. Nie pomaga uśmierzać bólu, ale
próbuje nadać mu sens. Na ogół – zdaniem autora – w niewłaściwy sposób
usiłujemy poradzić sobie z wstrząsami, które oferuje nam życie.

Moje zdanie:

„Rozumienie rodzi zmianę.”

Może najpierw kim jest autor:

Irvin D. Yalom – emerytowany profesor psychiatrii na uniwersytecie
Stanforda, psychoterapeuta mający wieloletnie doświadczenie w pracy z
ludźmi. Autor błyskotliwych powieści psychologicznych i podręczników. W
swoich pracach prezentuje terapię w ujęciu egzystencjalnym. Jest autorem
klasycznych już podręczników, takich jak: Psychoterapia grupowa. Teoria i praktyka, Psychoterapia egzystencjalna, Dar terapii i in. Wspaniałe gawędziarstwo autora można poznać w opowiadaniach terapeutycznych: Kat miłości, Mama i sens życia oraz w powieściach: Leżąc na kozetce, Kiedy Nietzsche szlochał, Kuracja według Schopenhauera.
To jest to! Książka, która przebiła wszystko, co czytałam w tym roku. Jako psychoterapeutka jestem pełna podziwu dla Yaloma. Mimo, iż pracujemy w innych szkołach terapeutycznych (Irvin pracuje w nurcie własnego modelu psychoterapii egzystencjalnej. a ja w nurcie systemowym) podtrzymuje kilka jego twierdzeń, np:

„Każdy, kto zajmuje się zawodowo pomaganiem, praktykuje na żywym człowieku. Nie ma innej możliwości.”

Książka zawiera opowiadania dziesięciu procesów terapeutycznych. Jak to bywa z ludźmi każdy przypadek jest inny, indywidualny. Nie ma schematów, gdyż z klientami o podobnych trudnościach zawsze pracuje się różnie.

„Miłość nie jest tylko i wyłącznie płomieniem namiętności między
dwojgiem ludzi, istnieje ogromna różnica między zakochaniem się a
kochaniem.

Miłość jest sposobem bycia, ‚oddaniem’, a nie ‚wpadaniem’ (po
polsku mówimy czasem o zakochanym ‚wpadł jak śliwka w kompot’, a o
nieplanowanym wyniku miłości fizycznej ‚wpadli’).”

„Kat miłości” to spojrzenie na ludzką psychikę. Pokazuje pracę terapeutyczną od strony psychologa.

Tytuł pochodzi z opisu pierwszego opowiadania o kobiecie, w której stary romans ciągle żyje.

Dla osób nie związanych z branżą jest to okazja do przyjrzenia się procesowi terapii, jak historie klientów wpływają na terapeutę. Ale również ukazuje trudności innych ludzi, które osobiście można przeanalizować. A język jest łatwy, przystępny i zrozumiały.
Osoby z branży natomiast dostają piękne studium przypadku, wybitny warsztat psychoterapeutyczny oraz lekcję pokory, iż nikt nie jest nieomylny – nawet terapeuta 😉 Tematy poruszane w książce to głównie problemy egzystencjalne, odpowiedzialność i wpływ na własne życie.

„Pamiętaj, że nie jesteś w stanie zrobić wszystkiego. Niech ci
wystarczy, że możesz pomóc pacjentowi w uświadomieniu sobie, co trzeba
zrobić. A potem zaufaj jego własnemu pragnieniu zmiany i rozwoju.”

Co czasem dziwi moich klientów? To, że nie chcę czytać diagnozy psychiatrycznej przed pierwszym spotkaniem. Powód? Nie chcę myśleć o człowieku w sztywnych etykietach. Przychodzi do mnie człowiek, który oczekuje zrozumienia, empatii i pomocy. A diagnoza czasem zaburza ten proces. Również Yalom świadomie ignoruje diagnozy:
„Inni, do których i ja należę, dziwią się, że można poważnie traktować
jakiekolwiek diagnozy i widzieć w nich więcej niż prosty opis pewnych
wybranych symptomów i zachowań. (…) Zastosowanie nawet najbardziej
liberalnego systemu nazewnictwa psychiatrycznego stanowi pogwałcenie
jestestwa drugiego człowieka. Jeśli wierzymy, że ludzi można ująć w
kategorie i postrzegamy ich przez pryzmat pewnych klasyfikacji, nigdy
nie dostrzeżemy ani nie docenimy tych ważnych części osoby, które poza
nie wykraczają.” 

Oczywiście w książce jest ukazana kultura amerykańska, do której nam daleko. W Polsce raczej nie dopuszcza się przechodzenia na ‚ty’ czy dotyku klienta. 
 
Irvin Yalom zagościł w moim sercu, a „Kat miłości” trafił na honorowe miejsce na moim książkowym regale. 
Zapraszam jutro na recenzję jego drugiej książki „Mama i sens życia”. 

Może i te posty polubisz

12 komentarzy

  1. Nawet nie wiedziałam, że ta książka jest tak wartościowym tekstem. Na pierwszym roku mieliśmy ją wśród lektur do wyboru, ale zdecydowałam się wtedy na coś innego i może to lepiej, bo pewnie nie zrozumiałabym połowy treści. Za to teraz chętnie ją sobie zamówię i przeczytam.

    1. Myślę Kasiu, że to nie jest książka na raz – można do niej wracać. Ja ją czytałam na 3 roku studiów i teraz po 4 latach pracy zawodowej i powiem Ci, że mimo tej samej treści emocje są zupełnie inne. Wtedy byłam też zachwycona, a obecnie dużo z niej wzięłam dla siebie jako terapeuta.

  2. Lektura obowiązkowa. Klasyk. Też ją czytałam. Dzięki takim książkom utwierdzam się tylko w przekonaniu, że psychoterapeuta to piękny zawód. Przez takie książki mam wyidealizowany jego obraz. Wydaje mi się, że Yalom, Rogers, Frankl czy Satir to taki standard, punkt wyjścia. Na pewno warto czytać takie książki. Nawet jeśli nie myśli się o zawodzie terapeuty, to warto dla samego siebie. Jestem ciekawa czy oglądałaś serial "Bez tajemnic", emitowany przez HBO, a jeśli tak, to co o nim sądzisz?
    Pozdrawiam serdecznie!
    (soliloquium ;))
    PS w poprzednim komentarzu popełniłam błąd w nazwisku, dlatego go usunęłam i zamieszczam jeszcze raz 😀

Dodaj komentarz