Wszechświaty – Leonardo Patrignani

Recenzja lubimyczytac.pl:

Według teorii wieloświatów, istnieje nieskończona liczba światów, jak i
nieskończone są możliwości naszego w nich istnienia. Przypuszcza się, że te
rzeczywistości nie komunikują się wzajemnie.
 
Alex mieszka w Mediolanie, a Jenny w Melbourne.
Cienka nić od zawsze wiąże losy tych dwojga – telepatyczne rozmowy, które
odbywają bez uprzedzenia, w stanie nieświadomości. Aż do chwili, gdy zdecydują
się na spotkanie i odkrycie prawdy, która całkowicie zmieni ich egzystencję,
niszcząc wszelkie pewniki świata, w którym żyją.

 – ALEX, DLACZEGO NIE PRZYSZEDŁEŚ?
PROSZĘ CIĘ, NIE MÓW MI, ŻE NIE ISTNIEJESZ.

– JENNY, JESTEM NA MOLO.
JESTEM TUTAJ!

– JA TAKŻE, DOKŁADNIE TAM,
GDZIE TY MÓWISZ, ŻE JESTEŚ.

Moje zdanie:

“W chwili, w której zniknie
świadomość…

Pamięć będzie jedyną ostatnią
alternatywą.”

Dawno nie przeczytałam książki jednym tchem. Wszechświaty
są moim objawieniem. Alternatywna rzeczywistość mnie pochłonęła, tak, że zapomniałam
o czasie przewracając zawzięcie kartki opisujące losy Alexa i Jenny. Powieścią,
która wryła mi się w pamięć. Historią, którą musiałam zgłębić dalej i po
przeczytaniu oglądnęłam na youtubie wszystko, co mogłam o teorii wieloświatów. 

Nie jestem osobą zastanawiającą się nad sensem życia,
kimś nade mną, innymi światami czy UFO. Raczej stąpam po ziemi i żyję chwilą,
cieszę się drobnymi rzeczami i jestem szczęśliwa, gdy świeci słoneczko. Dlatego
nie bardzo mnie interesowały hipotezy stawiane o innych wymiarach naszego świata.
Ale autor Wszechświatów sprawił, że szybko wchłonęłam jego rozważania i
podążałam za odkrywaniem tajemnicy dwóch nastolatków. 

Nie przeszkadzały mi niedociągnięcia w korekcie
tekstów (brakowało kropek, myślników itp.) i nawet przełknęłam to, że ostatnie
strony książki były powielone (czy ktoś tak jeszcze miał, czy to mój egzemplarz
jest wadliwy???). Język jest prosty, ale nie banalny. Opisy są wystarczające i
nie nudzą. Czcionka jest spora, a kartki grube, co sprzyja czytaniu.

Nie jestem również zniesmaczona, że po raz kolejny w
powieści fantastyczno-dystopijnej mamy młodych zakochanych nastolatków. 

Leonardo Patrignani idealnie dawkuje czytelnikowi
emocje. Na przemian pokazuje Alexa i Jenny, co w konsekwencji składa się na całkowity
obraz. Elementy układają się w miarę zagłębiania się w teorię autora. 

Główni bohaterowie mają szesnaście lat. Od kilku lat

obydwoje mają omdlenia, które nie są w żaden sposób medycznie wytłumaczalne. Swoje
umiejętności nazywają darem. Dziewczyna mieszka w Australii a chłopak we
Włoszech, jednak łączy ich magiczna więź. Podczas tracenia świadomości potrafią
ze sobą telepatycznie rozmawiać, jednak pozostawiają tę tajemnice tylko dla
siebie. Alex i Jenny, choć się nie znają, marzą o spotkaniu. 

To marzenie ma się wkrótce spełnić… ale jak spotkać
osobę, która istnieje w tym samym czasie, jednak w innej rzeczywistości?  

Autor
cudownie snuje opowieść, opierając się na zjawiskach paranormalnych, w której
bohaterowie przekraczają wszechświaty i poznają alternatywne życie.
Doświadczają nieznanej mocy, która sprawia, że każda decyzja lub zmiana
powoduje modyfikację przeznaczenia. 

“To, co się wydarzyło, ciągle się
jeszcze dzieje.”

Charakterystyka postaci jest dobrze napisana. Alex i
Jenny są ujmujący, ale nie przesłodzeni, co daje poczucie wiarygodności
bohaterom. 

Jeszcze jeden bohater zasługuje na uwagę czytelnika:
przyjaciel Alexa – Marco. To geniusz, który w jednym palcu posiada wiedzę o
komputerach, programowaniu, sprzęcie, ale również o fizyce i paranauce.
To jego pomoc jest niezastąpiona w tłumaczeniu nadzwyczajnych zdolności Alexa. 

„Koniec
jest zarazem początkiem. Nie istnieją przyczyna i skutek, to wy poruszacie się
między przyczynami i skutkami.”


Zaletą debiutu włoskiego pisarza jest oryginalność. Patrignani nie tworzy
swojej powieści na pomysłach innych autorów, a wręcz dostarcza nowej, świeżej fabuły,
która zaskakuje i jest nieprzewidywalna. Jest miłość nastolatków, ale w pewnym
momencie to nie ona wysuwa się na pierwszy plan narracji. I to też jest plus. 
Okładka –
trzeba zwrócić na nią uwagę. Oprawa książki jest cudowna i zapiera dech w piersiach.
Zawiera bowiem opaskę oplatającą powieść, na której widać kobietę (z przodu) i
mężczyznę (z tyłu) w tym samym miejscu, jednak osobno. Po ściągnięci opaski nie
ma nic, nawet tytułu książki, co zdumiewa. 

 “Mogli wsiadać każdego ranka do tego samego autobusu, nie wiedząc nic jedno o
drugim. I tak do końca ich dni, bez jakiegokolwiek wpływu na siebie.

A
wystarczyło tak niewiele – przypadkowa wymiana zdań, i drogi magicznie by się
złączyły.

Z szarych linii biegnących samotnie przekształciłyby się w jedną.”

Debiut
zawiera również minusy, np. podróż samotnych szesnastolatków z Europy do
Australii, rozmowę Alexa z rodzicami po jego powrocie albo przyjaciel-haker,
który kradnie pieniądze. A cena książki lekko odstrasza (ja trafiłam na
przecenę), bo 45 zł to dużo. 

Koniec
opowieści pobudza wyobraźnie i zachęca do sięgnięcia po kolejną część, w której
– mam nadzieję –  Leonardo Patrignani jeszcze bardziej zachwyci czytelników. 

Zapraszam
do przyjrzenia się Wszechświatom, bo być może gdzieś tam kryje się Wasze alter ego
😉

Może i te posty polubisz

24 komentarze

  1. Ja nie byłam aż tak zachwycona i nie mam żadnego konkretnego zarzutu. Dla mnie ta orkiestra po prostu nie zagrała dobrze. Złożona z fabuły, języka, bohaterów, wydarzeń i wielu innych gra różne utwory i choć osobno to piękne kompozycje, połączone w jedność brzmią jak kakofonia dysharmonicznych dźwięków.

  2. Dzisiaj to mnie tak zaskoczyłaś, że nie mogę się otrząsnąć.
    W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałam, że aż tak spodoba Ci się książka tego typu. A 10 dosłownie wbiła mnie w fotel. Teraz już nie będę się bronić i kupię w ciemno.
    A okładka? Cudo 😉

    1. hmmm… sama nie wiem skąd taka wysoka ocena, po prostu mnie oczarowała 😉 Tak sobie myślę, że dzisiaj już bym ja inaczej oceniła, ale równie wysoko 🙂
      A co do zaskoczenia, to postaram się częściej 😛

  3. Fakt, cena przeraża, a wątek miłosny odstrasza, ale te teorie o mnogości wszechświatów wydają się interesujące. 🙂 Zawsze ciekawiły mnie koncepcje wieloświatów w powieściach fantastycznych, podobnie jak historie wielopoziomowe, nieliniowe czy po prostu przedstawiające alternatywne wersje jakiegoś wydarzenia. Może i sięgnę po tę pozycję. 🙂

  4. Czytam już którąś recenzję tej książki. Ona bardzo mnie intryguje, tymbardziej że uwielbiam tego rodzaju tematy. W ogóle lubię myśleć nad życiem. Podobno ta książka jest napisana lekko, ale to nie przeszkadza. I muszę zobaczyć tę okładkę. Nie mogę do końca zrozumieć o co w niej chodzi.
    Pozdrawiam 😉
    lustrzananadzieja.blogspot.com

    Ps: Masz nietypowy styl prowadzenia bloga. Bardzo mi sie podoba 🙂

    1. Ja specjalnie nie czytałam recenzji tej książki, żeby czasem nie trafić na spoiler. Zaskoczenie to coś co cenię w książkach 🙂

      p.s. naprawdę? a mogę wiedzieć czym się wyróżniam?

  5. Hm, przyznam, że też nieszczególnie interesuję się kosmosem, wieloświatami i innymi takimi, więc raczej nie sięgam po tego typu książki, ale Twoja recenzja jest tak zachęcająca, że chyba się przełamię i jak na nią wpadnę, to przeczytam 🙂

  6. Oj ta ocena 10/10 jest bardzo i to bardzo zachęcająca, ale książka jest z gatunku za którym nie przepadam.
    Powieść fantastyczno – dystopijnej w tej chwili nie jest dla mnie; ale obiecuję, że jeśli kiedyś będę chciała zapoznać się z tym gatunkiem będę pamiętać o tej książce. Okłada mi się podoba. 🙂

    1. Okładka drugiej części też jest przepiękna 🙂
      Pamiętaj o Wszechświatach, pewnie kiedyś przyjdzie taki moment, że nabierzesz ochoty na troszkę fantastyki 😉

  7. jeeej, teraz jeszcze bardziej utwierdziłaś mnie w zdaniu, że to będzie coś. 🙂
    od dawna poluję na książkę.
    mam nadzieję, że niedługo uda mi się ją zakupić 🙂

Dodaj komentarz