Rywalki – Kiera Cass

Recenzja lubimyczytac.pl:

Dla
trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają
szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe
podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca,
gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów.
Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia
Maxona.

Każda
dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer.
Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem –
jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć
udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie.

Jednak
gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna
zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być
może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie
chciała sobie wyobrazić…

Moje zdanie:

„Czasami, aby coś ukryć,
najlepiej robić to na oczach wszystkich.”

Zastanawiam
się czy pamiętacie wysyp programów reality show na polskim rynku. Ludzie sami
się zgłaszali, aby 24h na dobę być obserwowanym przez cały kraj. W Polsce zaczęło
się od Big Brothera, Dwóch Światów, Baru, Agencie… a kończyło na podrzędnych
kolejnych edycjach, których już nikt nie oglądał. Wśród nich pojawiały się
programy dla mnie szczególnie interesujące pod względem psychologicznym. “Paris Hilton – Kumpela na zabój” – kiedy
oglądałam często miałam otwartą buzie i wytrzeszczone oczy z szoku i
zdziwienia. Szukać przyjaciółki przez reality show? Litości.

Jednak
były jeszcze gorsze programy: Kawaler do wzięcia, Utrzymanek, Zakochaj się w Rikki i Vikki, Zakochaj
się w Tili Tequili
.
No i mój ulubiony: Wszystko
o Miriam
. Główna przesłanie tych produkcji? Show, kontrowersja, robienie z
uczestników idiotów i najważniejsze… sterowanie emocjami widzów, tak aby
angażowali się finansowo w tworzenie programu. 

 

Czemu o
tym piszę? Ponieważ książka “Rywalki” miała polegać na tym samym,
lecz z większym szykiem. Zamknąć 35 młodych dziewcząt w pałacu, pod okiem kamer
i pozwolić im rywalizować o względy jednego księcia. Przypominając sobie emocje
oraz zachowanie uczestników wyżej wymienionych produkcji spodziewałam sie po
Rywalkach tego samego. Akcji, emocji, czegoś mocnego: zemsty, zdrad, intryg – w
końcu to baby walczące o faceta (a jak wiadomo kobiety mogą się posunąć do
wszystkiego).

 

SPOILER

 

Ale Kiera
Cass podała nam tę rywalizację w słodkiej oprawie, skupiając się bardziej na
melodramacie wewnętrznym głównej bohaterki niż pokazania Eliminacji.
America/Ami/Mer nie chce księcia z bajki. Nie chce fortuny. Nie chce korony.
Ale kiedy dostaje szansę – korzysta z okazji. Co może być lepsze na złamane
serce przez pierwszą miłość niż pałac, pyszne jedzenie i książę u boku?   

 

” Miłość jest zwykle naprawdę niewygodna “

 

Ami wychowała
się w niedostatku rzeczy materialnych. Ale miała kochaną rodzinę i wspaniałego
chłopaka Aspena. To z uwagi na bliskich zdecydowała się na udział w
Eliminacjach. Za jednym zamachem zdobywasz fortunę, pozycję i księcia. Fajny
pakiet. Tylko, że na drodze stoją 34 zdeterminowane laski.

 

Co trzeba
zrobić, kiedy wszystkie chcą tego samego?

            Być oryginalną.

Jak?

            Można powyzywać księcia.

Czy to
wystarczy?

            Nie. Dalej trzeba kopnąć go w jądra.

Wszystko?

            Oczywiście, że nie. Każda kobieta wie,
że najważniejsze to być niedostępną, ale dawać nadzieję…

 

America
bowiem ciągle myśli o Aspenie, aż tymi myślami ściąga go do pałacu. I powstaje
dylemat: były chłopak czy przyszły król?

 

Akcja: raczej
rutyna życia dworskiego, z dwoma wyjątkami.

 

Tempo: wooooolneeeee

 

Fabuła:
Zbuntowany Kopciuszek w Domu Wielkiego Brata.

 

Historia: czwarta
wojna światowa, nowe państwo na kontynencie amerykańskim, podział na klasy społeczne,
cenzura wiadomości, rebelianci, Eliminacje (ups, coś mi to przypomina).

 

Bohaterzy: tradycyjnie
trójkącik

1.ruda
indywidualistka i społecznica Ami – niezdecydowana, pyskata, piękna

2.dumny
gwardzista Aspen – uczynny, dobry, pracowity, porzucający Ami, by za chwilę walczyć
o jej uczucia

3.idealny
książę – dobrotliwy, miłosierny, ale wyluzowany(!), poza tym, że nieumiejętnie planuje
wojny, jednak o swoim kraju nie wie nic.

“Ty sobie nie dajesz rady z płaczącymi kobietami,
a ja nie radzę ze spacerami u boku księcia.” 

Kolejny
bohaterzy to panienki z Eliminacji i para królewska. Większość z dam została
opisana zdawkowo, ale można przyjrzeć się bliżej kilku ważnym dla Ami osobom:
przyjaciółce Marlee i wrogowi Celeste. Król i królowa pozostają
dalej majestatyczni i nieosiągalni w pierwszej części.

Eliminacje:
sama rywalizacja jest słabo opisana. Jakaś tam intryga, jakieś zamieszanie,
kilka randek. Zawiść koleżanek z powodu Twojego sukcesu. Bitwa o suknię niczym
z Top Model. Jednak oczekiwałam więcej w tej kwestii.

Rebelianci:
Najważniejsze, że są, bo byłoby nudno. Pojawiają się nie wiadomo dlaczego a
wątek jakby się rozkręcał. Liczę na rozwinięcie w kolejnych częściach.  

Co
najlepsze z tej książki? Mimo banalności nie mogłam się oderwać od losów
bohaterów. Czytałam w każdej wolnej chwili. Coś urzeka w tej opowieści. Może przepych,
piękne suknie, randki w ogrodzie, zakazana miłość. Fantastyczna baśń, której
chce się więcej. Więc już zaczęłam drugi tom.

Wiem,
że z recenzji nie wynika ani moja ocena ani polecenie, ale książka rzuca urok.
Mnie zaczarowała. 
A okładki zaliczam do najpiękniejszych, jakie widziałam. 

Może i te posty polubisz

29 komentarzy

  1. Patrze na ocenę 8, czytam Twoje słowa, a tam sama cierpkość 😉 Jesteś niezłą manipulantką, ale cieszę się że tak Cię wciągnęło 😉 Okładki są magiczne i myślę, że ja również zostanę wciągnięta w ten świat.
    Zwróć uwagę, czy jakiś Maxon był w kolejnej części "miękkim jajem" – to określenie jednej z moich ulubionych blogerek wywołuje mój uśmiech do dziś 😉

    1. Sama się dziwiłam sobie. Taka wysoka ocena a taka recenzja. Jednak nie mogłam opuścić oceny, bo książka ma "to coś". Banalna a zaczarowana 🙂
      Zwrócę uwagę na Maxona 😀 ale do facetów, którzy mi się podobają – na pewno nie należy.

  2. Czekam, aż ta pozycja w końcu wpadnie w moje ręce. Marketing działa. Wielka reklama, mnóstwo pozytywnych recenzji aż zmusza do zainteresowania się tą książką. 🙂
    Gdy cała seria trochę stanieje na pewno się w nią zaopatrzę. 😛

  3. 🙂 Jakiś czas temu był taki szał na Rywalki (ja swój egzemplarz wygrałam), natomiast po Elicie wszyscy jadą, że iskry lecą. Tak więc czekam na Twoją opinię. Sama nie wiem kiedy przeczytam, kiedyś na pewno:)

  4. Zgadzam się, że okładki są piękne! Mi została do przeczytania już tylko "Jedyna" z tej serii, a dwie poprzednie części pozytywnie mnie zaskoczyły 🙂

    pasion-libros.blogspot.com

  5. Najbardziej trafne jest moim zdaniem to, co napisałaś na końcu. To banalne, to sztampowe, ale… kurczę, wciąga. I coś w tym jest, że nawet świadomość wad nie odwodzi od lektury, bo świat jest skonstruowany tak, żeby działać na nas jak magnes. 😉

  6. Hahaha 😀
    Rozbawiłaś mnie swoją recenzją!
    Sama podpisuję się pod nią rękoma i nogami!!
    Genialna!!

    Mimo tych "głupotek" jakie spotykamy w Rywalkach książkę czyta się naprawdę przyjemnie!

  7. Czytałam już wiele recenzji Rywalek ale twoja jest wyjątkowa, ciekawie wymyśliłaś sobie sposób recenzowania;) Ta książka jest takim odpowiednikiem obecnych czasów, baśń XXI wieku. Nie zdziwiłabym się gdyby kiedyś doszło do podobnej sytuacji jak ogłoszenie Eliminacji czy czegoś w tym stylu.
    W gruncie rzeczy to trudna ksiażka do recenzji bo jak uzasadnić coś czego wyjaśnić nie można?;)
    Pozdrawiam!;)

    pokolenie-zaczytanych.blogspot.com

    1. Dziękuję Ci za te słowa, bo znaczą dla mnie dużo 🙂 Staram się podejść do recenzji zawsze w inny sposób niż czyta się na blogach :] Czasem mi wychodzi, czasem nie 😛
      Idę zajrzeć do Ciebie 🙂

  8. Przeczytałam całą serie – bardzo dobra! Książki lekkie, przyjemne, ciekawe, no i te okładki.

    Bardzo fajny blog. Wytrwałości w prowadzeniu 🙂

Dodaj komentarz