50 sposobów na zdobycie kochanka – Lucy-Anne Holmes

Recenzja lubimyczytac.pl:
Sarah jest bezrobotną aktorką, która pracuje jako
kelnerka, marzy jednak o sławie. Od ponad trzech lat nie ma chłopaka, seks
uprawiała ostatnio prawie rok temu. Mieszka z Simonem, wieloletnim
przyjacielem, z którym nic ją nie łączy, ma też wiele serdecznych przyjaciółek
i cudownych, zabawnych rodziców. Wszyscy się o nią martwią, z pozoru bowiem
Sarah nie szuka mężczyzny i nie interesuje ją miłość, a wyłącznie kariera.
Niemniej jednak przez pięć ostatnich miesięcy zbierała się na odwagę, aż w
końcu spytała (wysyłając SMS-a) pewnego mało atrakcyjnego łysola, czy nie
zechciałby się z nią umówić…
Moje zdanie:
Pamiętacie może mój szał książkowy, podczas którego
kupiłam kilka książek po parę złotych? To właśnie wtedy nabyłam “50
sposobów na zdobycie kochanka”. Popatrzyłam na okładkę i stwierdziłam, że
pewnie jakiś lekki erotyk dla kobiet. Dopiero w domu przeczytałam, że treść
jest porównywalna do Brigitte Jones, której szczerze nie lubię.
Niestety, z uwagi na niekończący się remont mojego
mieszkania (masakra!!!), muszę czytać to, co mam pod ręką, gdyż wszystkie moje
książki zakupione przed lipcem są zakopane głęboko w piwnicy. 

Od razu z góry przepraszam za moją nieobecność na
Waszych blogach i bardzo rzadkie posty. Mieszkanie jest pełne pyłu, brudu i resztek
materiałów budowlanych. W takich warunkach boję się o sprzęt i wyciągam laptopa
bardzo rzadko. Poza tym zmęczenie daje w kość i nawet nie mam siły na klikanie
myszką.
Więc z braku innych możliwości i chęci odreagowania
sięgnęłam po “50 sposobów”. I tym sposobem znalazłam się w świecie
Sarah’y, która zdobyła moją sympatię. 
Tak jak myślałam, są tutaj podobieństwa do
Brigitte. Główna bohaterka jest singielką – nie z wyboru. Marzy o udanym
związku ze wspaniałym facetem, jednak nie do końca się do tego przyznaje, nawet
przed sobą.
Bo jak inaczej wytłumaczyć, że Sarah dokładnie wie
ile minęło dni od jej ostatniego seksu (prawie rok)? A w akcie desperacji
zaprosiła na randkę faceta, który wcale jej się nie podobał i co gorsza – dostała
kosza.
Obecnie pracuje jako kelnerka, ale to praca
tymczasowa (tylko osiem lat!), ponieważ od wielu lat stara się o główną rolę w
filmie lub choćby w serialu.
Podobnie jak Jones jest wierna swoim ideałom, ma wielu bardzo dobrych
przyjaciół i rodziców, którzy komentują jej staropanieństwo. Najlepszym
przyjacielem jest jej współlokator Simon, który przyjął rolę pierwszego
pocieszyciela.
To właśnie rodzice i Simon wpadają na pomysł
zgłoszenia Sarah do reality show opartym na szukaniu partnera. Jednak okazuje
się, że nie przechodzi castingu i w konsekwencji kobieta sama postanawia
zorganizować swój własny pościg ku znalezieniu świetnego faceta. Tak powstaje
pomysł na “50 sposobów”, który wciela w życie.
Pierwszy pomysł to… stworzenie bloga 😉 Na nim
zostawia ślady swoich pomysłów i sposobów realizacji projektu. Odkrywa przed
anonimowymi ludźmi prawdę o sobie: szuka tego jedynego.
Nie zdradzając za dużo treści mogę powiedzieć Wam,
że umawia się z wnukiem starszej koleżanki z planu, idzie na szybką randkę do
pubu, podrywa stałego klienta baru, w którym pracuje oraz na potęgę flirtuje.
Dzięki tym sposobom poznaje kilku ciekawych
mężczyzn. Nie zdziwi więc Was również to, że znajduje miłość, a może nie
znajduje, ale odkrywa 🙂
Przyjemnie spędzałam czas przy tej lekturze. Dobry
humor i lekki język ułatwiają czytanie. Ale to wszystko. Szału nie było.
Polecam na relaks. Drugiej części na siłę szukać nie będę.

Może i te posty polubisz

5 komentarzy

  1. Jeśli nie chcesz szukać drugiej części, to chyba nie warto jednak czytać…
    PS. Trzymam kciuki, by ten remont szybko się kończył. Odkurzenie mieszkania to droga przez mękę, ale pomyśl jak potem będzie ładnie 😉

Dodaj komentarz