Jutro – Guillaume Musso

Recenzja lubimyczytac.pl:
To
przeszłość …
… to jest przyszłość.

Emma mieszka w Nowym Jorku. W wieku 32 lat, nadal poszukuje mężczyzny swojego
życia. Matthew mieszka w Bostonie. Stracił żonę w strasznym wypadku i zostaje
sam z córką, która ma zaledwie cztery lata. Poznali się przez Internet i szybko
ich wymiany e-mail, sugerują, że w końcu mają prawo do szczęścia. Marzą by się
spotkać.

Tego samego dnia, w tym samym czasie, otwierają drzwi restauracji… Ich drogi
jednak się nie krzyżują. Gra kłamstw? Żart wyobraźni? Manipulacja?

Musso ujawnia swoje mistrzostwo w kreowaniu atmosfery tajemnicy
Paris Match

Moje zdanie:
Moje pierwsze spotkanie z Guillaume
Musso i takie owocne. Dużo czytałam pochlebnych recenzji o francuskim pisarzu i
cieszę się, że sięgnęłam po „Jutro„.
Zaczynając książkę byłam
przekonana o romantyczno-fantastycznej przygodzie Matthew i Emmy. On – wdowiec
z dzieckiem, ona – mocno zapracowana singielka.
Mężczyzna kupując laptopa
trafia na ślad poprzedniej właścicielki –
Emmy, a po kontakcie mailowym szybko umawia się na pierwszą randkę.
Nawiązując rozmowę z kobietą
jego świat może ulec zmianie, z czego oboje nie zdają sobie sprawy.
Matt ciągle przeżywa śmierć
żony, która była miłością jego życia. Właśnie zbliża się rocznica śmierci. Chcąc
oderwać się od smutku zgadza się na spotkanie z mailową znajomą, która go
zaintrygowała. W umówionej restauracji pojawiają się oboje, ale nie mają szansy
się zobaczyć.
I tutaj kończy się wątek
romantyczny a zaczyna się robić ciekawie. Otóż Emma i Matt żyją w innym roku.  Kiedy oboje to odkrywają w głowie bohatera
pojawia się plan…zmiany przeszłości. Tylko Emma może zapobiec wypadkowi, w
którym zginęła jego żona. Tylko Emma wie, że może to uczynić.
Ale czy warto uratować
osobę, której się zazdrości życia? Zwłaszcza jak na światło dzienne zaczynają
wychodzić sprawy kontrowersyjne i szokujące związane z wypadkiem żony Matta.
Czytałam Jutro z przejęciem i ciekawością. Chłonęłam
szybko rozdziały, a historia była dla mnie spójna i zarazem lekka w odbiorze.
Emma została wykreowana na bohaterkę z pazurem i nie do końca byłam pewna jej kolejnych
kroków. Natomiast Matt gdzieś mi zniknął w cieniu Emmy. Odebrałam go jako zbyt
ułożonego, zbyt miękkiego faceta. I irytował mnie jego wieczny podziw dla
zmarłej idealnej żony.
Lektura Jutra była osadzona w dwóch czasach i prowadzona przez dwóch
narratorów. Losy bohaterów głównie poznajemy oczami Emmy lub Matta, jednak
zdarza się, że w sprawę wchodzi pomocnik Emmy. 
 

Dużym urozmaiceniem jest nabieranie tempa akcji
zaraz po pierwszym nieudanym spotkaniu bohaterów. Podążanie za żoną Matta i
odgadywanie jej tajemnicy było najlepszą częścią książki. Zaskoczenie też
pojawiło się na mojej twarzy, gdyż finał całej historii był oryginalny. 

Może i te posty polubisz

4 komentarze

Dodaj komentarz