Brudne historie – K.S. Rutkowski

Recenzja lubimyczytac.pl:
„Brudne
historie” K.S. Rutkowskiego to 17 ostrych opowiadań, w których mordobicie
miesza się z seksem, a bohaterowie lubią rzucać mięsem. Rutkowski jako prozaik
może irytować i chyba nawet o to mu chodzi, stawia się, zaczepia, jakby chciał
czytelnikowi profilaktycznie nastukać. Już na samym starcie stosuje swoisty
szantaż, zdając relację ze spotkania z odrażającym typem, opiniującym książki w
pewnym wydawnictwie. W jego usta wkłada słowa, które pewnie sam wielokrotnie
słyszał. Że kawałki zbyt brutalne, zbyt wulgarne, itp. Podobnie uważa wzburzone
audytorium w Tucholi, które przyszło na wieczór autorski znanego pisarza K.S.
Rutkowskiego, króla polskiego undergroundu i podniosło lament: – Nie chcemy już
tylko słuchać o homoseksualistach, więźniach i podobnych rzeczach. Rutkowski
rzeczywiście penetruje rejony znane chociażby z twórczości Nasierowskiego albo
Stasiuka”.

Krzysztof Fiołek

(Lampa nr 3(36)2007)
Moje zdanie:

„W
pana prozie brak wyczucia, proporcji. Jest nazbyt męska. Niesmaczna. Nachalna.
Obrazoburcza. Lubi pan obrażać. Ludzi, instytucje. Nie ma dla pana żadnych
świętości. Często stawia pan słowa „kurwa” i „fiut” obok
słowa Bóg. Obok słowa Jezus. Tak nie można, panie Rutkowski, nie można.”

Kilka chwil i mam „Brudne historie” za sobą. Faktycznie
w opowiadaniach Rutkowskiego przeważające tematy dotyczą seksu, kasy, dragów, śmierci
i trudów życia. Przeglądając opinie o tej książce wiele razy czytałam o
kontrowersyjnych historiach. Jak dla mnie nie ma w nich nic kontrowersyjnego.
Autor opisuje rzeczywistość bez koloryzowania, upiększania. Przedstawia obraz patologii
w Polskich domach, realia młodzieży z czasów PRL’u lub prawdziwe konflikty małżeńskie.
Czytelnik dostaje po oczach brutalną prawdę, jednak podaną w sposób ciekawy,
często ironiczno-żartobliwy. A ten humor Rutkowskiego najbardziej cenię. 
Siedemnaście historii różni
się od siebie znacznie. W każdej historii głównym bohaterem jest mężczyzna,
jednak na innym etapie życia. Czytelnik bardzo łatwo może wczuć się w losy mężczyzn
z uwagi na narrację w pierwszej osobie. Dla mnie największą frajdą było
odgadywanie, które z tych perypetii są autobiograficzne. 
Postanowiłam ocenić każde z
opowiadań:
Brudne historie 8/10 – za dystans do siebie
Łóżkowa gra – 5/10 – za przewidywalność
Trup – 3/10
– za niezrozumiałość
Prom – 5/10
– za przeciętność
Paulina – 7/10
– za realność
Metafizyka – 8/10
– za hołd kobiecej intuicji
Gnida – 10/10 – za świetne zakończenie
Pierwsze pieniądze
zarobione na pisaniu –
9/20
– za króla polskiego undergroundu
Czas burzy – 10/10 – za czekanie na następną burzę
Nauczycielka – 7/10
– za słodką zemstę
Requiem dla przyjaciela
8/10 – za pamięć o przyjacielu
Himalaje – 3/10 – za banalność
Wróżenie z ręki – 5/10 – za dziwny finał
Dlaczego nie lubię
niebieskiego munduru –
10/10
– za napięcie jakie we mnie było do samego końca
Odwieczna gra – 3/10 – za moje zniesmaczenie
Królowie parku – 8/10
– za rewelacyjny pistolet
Polując na Krzyż
Południa –

5/10 – za nudę
Podsumowując zbiór jest różnoraki,
z wielkim dystansem autora do siebie i szczyptą ironii.  

Może i te posty polubisz

4 komentarze

Dodaj komentarz