Szósty – Agnieszka Lingas-Łoniewska

Recenzja lubimyczytac.pl:
Czy
możliwe jest połączenie świetnego kryminału z wciągającym romansem? Wartkiej,
trzymającej w napięciu akcji z subtelnym i wnikliwym opisem uczuć? Logicznie i
racjonalnie skonstruowanej intrygi z onirycznymi przeczuciami czekającego
gdzieś za rogiem przeznaczenia?

Okazuje się, że tak. Agnieszka Lingas-Łoniewska w „Szóstym” dokonuje niebywałej
rzeczy. Łącząc przeciwności, tworzy niesamowitą historię, od której wprost nie
sposób się oderwać. Rys bohaterów jest tak przekonujący, że zasadne staje się
uściślenie autorki o fikcyjności postaci i wydarzeń.

Alicja Szymczak i Marcin Langer… Od początku trwania powieści ich losy w dziwny
sposób zbliżają się do siebie i oddalają. Każde z nich obawia się przyjąć tego,
co nieubłaganie ściga ich od sześciu lat. Absurdalnie, dopiero pojawienie się
seryjnego mordercy, zabijającego zielonookie blondynki, sprawia, że losy tej
wyjątkowej dwójki łączą się na zawsze. Ona – policyjna pani psycholog i
profiler, on – głównodowodzący Śląskiej Grupy Śledczej, elitarnej jednostki
policyjnej. Współpraca zawodowa wkrótce przeradza się w gorący, pełen skrajnych
emocji romans.

Tłem tej romantycznej historii jest świetnie poprowadzony kryminał. Grasujący
seryjny morderca, tajemnicza sprawa sprzed wielu lat, niewiele poszlak…
Wszystko to sprawia, że do samego końca nie wiadomo, kim jest Szósty, a
ostatnie rozdziały i epilog są zaskoczeniem dla każdego czytelnika.

Moje zdanie:

“W
szóstym dniu Bóg stworzył człowieka – mężczyznę i kobietę. W szóstym dniu…
odbiorę ci życie, bo ja jestem twoim bogiem.”

Jeśli
obserwujecie mojego bloga to zauważyliście, że w tym miesiącu postawiłam na
twórczość Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Po nieudanym starcie z cyklem “Łatwopalni’
postanowiłam dać szansę polskiej pisarce raz jeszcze. Ku mojemu wielkiemu
zaskoczeniu książka “Szósty” okazała się przyjemną lekturą. Nie na
tyle, żeby pióro Łoniewskiej stało się moim ulubionym, ale na pewno jeszcze
kiedyś sięgnę po jej prozę.
Marcin
i Alicja. Główni bohaterowie. Oboje przeżyli w życiu tragedię, po której
musieli się pozbierać. On miał ciężkie dzieciństwo. Ona została wdową kilka dni
po ślubie. On jest szefem Śląskiej Grupy Śledczej. Ona profilerem policyjnym.
Poznali się podczas pracy nad jedną sprawą. Spotkali się, bo takie było
przeznaczenie. A dokładając do tego wątek kryminalny i szukanie seryjnego zabójcy
zwanego ‘Szóstym’, czytanie tej książki było dla mnie czymś nowym. Swoje uwagi
podsumuję w plusach i minusach.
Zacznę
od minusów:
1.
Miałam dość “zielonych oczu”. Autorka ciągle, bez końca powtarzała do
znudzenia o zielonych oczach Alicji oraz zielonych oczach porwanych kobiet. [Z
poprzednich jej książek również pamiętam, że mocno zaznaczała kolor oczu bohaterów.]
2.
Za szybko doszłam do tego kto jest zabójcą. A chyba nie o to chodzi w dobrym
kryminale.
3.
Kobieta ukazana przedmiotowo. Otóż zmarły mąż “przekazał” pod opiekę
swoją własność innemu mężczyźnie. [Jako feministka jestem wrażliwa na tego typu
komunikaty.]
4.
A no i mężczyźni w książkach pisarki są zawsze dobrze zbudowani, męscy i
waleczni. A kobiety piękne, delikatne, zgrabne…
5.
Tak jak i w cyklu “Łatwopalni”, tak i tutaj bez przerwy powtarzane są
wyznania miłości, ale takiej przywłaszczającej: “jesteś moja”,
“jesteś tylko mój”, itp.
6.
Dlaczego bohaterowie rozmawiają tylko o pożądaniu do siebie lub prowadzonej
przez nich sprawie?
7.
A skoro już jesteśmy przy pożądaniu to znowu mamy doczynienia z dorosłymi
ludźmi, którzy mówią: “pragnę cię, ale musimy poczekać, bo to nie jest
właściwy moment”, “musimy wszystko sobie poukładać”.
8.
Seks. Rozumiem pierwsze pragnienia, żądze i poznawanie siebie. Jakby to
powiedzieć nie urażając mężczyzn… ale kilka razy pod rząd? Serio?
9.
Której w Was zdarzyło się powiedzieć tuż przed seksem do prężącego się penisa
Waszego faceta: “jesteś taki piękny” ? [Pytanie retoryczne – nie
musicie odpowiadać w komentarzach :P]
10.
Marcin oraz Alicja odkryli w sobie dar – porozumiewanie się w myślach. I o ile
początek ich miłości, jeśli chodzi o motyw z ich snami był ciekawy, tak na
koniec zabieg odnalezienia Ali przez Marcina był … śmieszny.
Plusy:
1.
Dobra robota odnośnie splotu wydarzeń i przeznaczenia, przez które poznają się
główni bohaterowie.
2.
Podobało mi się przyglądanie się pracy policji w sprawie rozpracowywania
mordercy, a szczególnie zainteresowała mnie działka tworzenia porfilu
psychologicznego – szkoda, że tak mało było o tym. [takie moje zboczenie
zawodowe, gdzie wszystko, co wiąże się z psychologią, mnie zaciekawia]
3.
Byłam pozytywnie zaskoczona samym finiszem. 
4.
Charakterystyka Szóstego mnie zadowoliła. Autentycznie przeżywałam przykre
emocje kiedy opowiadał o swoich przeżyciach. Czekałam z niecierpliwością na
tekst pisany kursywą, w których Czytelnik miał dostęp wprost do myśli zabójcy. 
5.
Język autorki jest łatwy i przyjemny. Wpływa to na szybkość czytania.
6.
Szybkość akcji jest dobra. Nie za szybka, żeby się nie pogubić i nie za wolna,
żeby nie usnąć.
7.
Ja naprawdę polubiłam postać Marcina i Alicji.
8.
Emocje – aż biły z każdej strony książki. Pozytywnie, oczywiście.
9.
Polska pisarka! To duży plus.
Mimo,
mojej ironii w stronę twórczości Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, cieszę się, że
sięgnęłam po jej książkę. ‘Szósty” nie jest wybitnym dziełem i wiele można
mu zarzucić, ale przyjemność z czytania nadrabia wszystkie minusy.

„Na razie był… nietykalny.
Nie do wytropienia. Nie do złapania. Bo był cholernie inteligentny. I sprytny.
Bo był pierdolonym geniuszem. Bo był… boski… Tylko tyle i aż tyle… I miał swoją
misję do wykonania.”

Może i te posty polubisz

15 komentarzy

  1. Aż mi wstyd, że tak rzadko czytam polskich autorów. Muszę to wreszcie zmienić. Ale nie wiem czy będzie to proza pani Łoniewskiej. Jednak wskazałaś wieksza liczbę wad niż zalet a to już o czymś świadczy.

    pokolenie-zaczytanych.blogspot.com

  2. Już nie pamiętam,w której książce, ale gdzieś również spotkałem się z ciągłymi wstawkami typu "romantyczne oczy". Wszyscy mieli "romantyczne oczy". Ewentualnie jakieś inne. Niesamowicie denerwujący aspekt.

  3. To jedna z pierwszych książek autorki, w kolejnych profile psychologiczne są bardziej dopracowane, a całość bardziej przemyślana. Cieszę się, że mimo wszystko Ci się podobało 😉
    PS. Autorka stosuje kilka schematycznych określeń, ale mi to jakoś wcale nie przeszkadza, taki już jej styl 😉

  4. Sama mam zielone oczy, którego to koloru nie lubię, więc myślę, że natłok treści o zielonych oczach by i mnie mocno zniechęcił. Dużo tych minusów… sama fabuła też wydaje się nie nadzwyczajnie zaskakująca, także raczej lektura nie dla mnie.

Dodaj komentarz