Zostań, jeśli kochasz – Gayle Forman

Recenzja lubimyczytac.pl:
Światowy
bestseller przetłumaczony na ponad trzydzieści języków, na którego podstawie
powstał wzruszający film z Chloë Grace Moretz i Jamiem Blackleyem w rolach
głównych.

Mia straciła wszystko. Czy miłość pokona śmierć?

Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia trwa w stanie
dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie
przytomności, czy też poddać się i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat,
wspomina dotychczasowe życie.

Poruszająca książka o dającej wsparcie rodzinie, przyjaźni, samotności i
znajdowaniu swego miejsca na ziemi, o umiejętności żegnania się z przeszłością
i przyjmowania tego, co nadchodzi. „Zostań, jeśli kochasz” opowiada o
potędze miłości i wyborach, których każdy z nas musi dokonać.
Moje zdanie:

„Czasem człowiek
dokonuje w życiu wyboru, a czasem to wybór stwarza człowieka.”

Zapłaciłam za tę książkę
niecałe 20 zł. Cieszy mnie ten fakt, ponieważ treść „Zostań, jeśli
kochasz” nie powaliła mnie na kolana. Od początku znałam fabułę, gdyż
reklama ekranizacji była wszędzie. Skusiłam się na zakup i spędziłam z lekturą
kilka miłych chwil.
Ciężko mi określić gatunek
literacki, bo trochę to literatura młodzieżowa a trochę fikcji a trochę książka
o tragicznych kolejach życia.
Zachęcające była duża
czcionka, która sprawiała, że chłonęło się strony błyskawicznie.
Miałam wyobrażenie o tej
książce, w którym będę zalana łzami. Pomyślałam, że kiedy siedemnastolatka
traci w wypadku swoich rodziców i brata musi mnie ścisnąć za gardło. Jednak się
tak nie stało. Przeszłam przez książkę szybko, bez silnych emocji, które mogły
by mnie zatrzymać przy jakimś zdaniu na dłużej.
Więc tempo czytania akurat
tutaj nie jest plusem, gdyż nie odczułam również bliższej więzi z bohaterami. Autorka
próbowała przedstawić rodziców o bardzo charakterystycznym ubiorze, ale i tak
wypadli blado. Nawet Mia była dla mnie kimś, kto opowiada o swoim życiu i …w
sumie to wszystko.
Prosta fabuła, która nie
przytłacza. Tragiczny wypadek samochodowy, z którego tylko Mia pozostaje przy
życiu. A właściwie pozostaje w przestrzeni między życiem a śmiercią.  Retrospekcje dziewczyny o swoim krótkich, ale
intensywnych momentach pozwalają zobaczyć świat jej oczami: jako córkę swoich
rodziców, starszą, wspierającą siostrę, dziewczynę Adama, przyjaciółkę Kim oraz
wnuczkę, kuzynkę, koleżankę, znajomą.
Wszystko jednak zmierza ku
jednemu: decyzję bohaterki o chęć walki na życie bez najbliższych.

„Uświadamiam sobie
nagle, że umieranie jest proste. To życie jest trudne.”

Wszystko opisywane jest oczami bohaterki. Obserwowanie swojego ciała i osób,
które pomagają w utrzymaniu dziewczyny przy życiu są jedynym wątkiem nadprzyrodzonym.
Autorka próbuje zakreślić możliwości ducha Mii, ale nie było to dla mnie
przekonujące.
Pozostałe wydarzenia wydają
się realne, ale niespecjalnie ciekawe. Nad historiami, z którymi miałam ochotę
się poznać bliżej był szybki przeskok na inny wątek.
Wiodącą opowieścią Mii była
miłość do Adama – pierwszego chłopaka oraz miłość do muzyki.
Związek nastolatków był
przedstawiony jako dojrzała miłość. Autorka zaznaczyła, co dla mnie było ważne,
trudności pojawiające się w tej relacji. Ukazała walkę o miłość i potrzeby
drugiego czlowieka. Dzięki temu więź między Adamem a Mią nie jest papierowa. Jednak
brak tej iskry, wiecie o czym mówię? Dodatkowo, co rzadko się spotyka w
literaturze młodzieżowej, autorka nie postawiła na „mój pierwszy raz po
ślubie” i przedstawiła ich związek z nastawieniem na potrzebny seksualne.
Druga miłość – muzyka, jest
obecna na każdej stronie powieści. Wielbicielką nut są wszyscy w rodzinie i
wśród znajomych. To muzyka kształtowała charaktery bohaterów: od stylu
ubierania się, czesania, aż po poważne wybory życiowe.  
(A na marginesie z chęcią posłuchałam
utworów klasycznych przedstawianych w lekturze:))
Mimo dramatu na kartach
książki, nie byłam poruszona a to największy zarzut z mojej strony. Za dużo
pięknie ujętych rzeczy, za mało dramatyzmu. Poza tym sielanka rodzinna na
początku książki była kiepsko opisana. Mama zwalnia się z pracy, aby spędzić
czas z rodziną i pojechać na wycieczkę. Ojciec, były punkowiec, gotuje obiady. Ja
rozumiem, że można mieć szczęśliwe dzieciństwo i wspaniałych rodziców, tylko
coś w powieści Forman mi nie grało. Było za bardzo, za mocno, za perfekcyjnie.
Niezależnie od tego sposób
ukazania rodzicielstwa był ciekawy. Wpadka młodych ludzi, którzy zmieniają tryb
życia, aby się dostosować do nowych ról życiowych, tj. macierzyństwo i
ojcostwo. Ojciec Mii stwierdził, że kiedyś trzeba dojrzeć i porzucić kurtkę z
czasów nastoletnich.
Najbardziej uszczęśliwił
mnie fakt zwrócenia uwagi na tolerancję religijną, kulturową, seksualną.
Dziewczyna ma nietuzinkowych rodziców, przyjaciółka jest żydówką, kolega z
obozu gejem. I to, co dla mnie jest niezmiernie ważne – stwierdzenie mamy Mii o
idei feminizmu. To ona powtarza, że prawem kobiet jest prawo wyboru między
aborcją a urodzeniem dziecka. Matka dziewczyny wybrała dziecko.
Będąc sprawiedliwa muszę przyznać plusa za dobry
humor. Dialogi między bohaterami były miłą rozrywką. 
Podsumowując, historia Mii jest książką na jeden raz, dla rozrywki, z ciekawym morałem. 
 

Może i te posty polubisz

28 komentarzy

  1. Ciekawi mnie ta książka od jakiegoś czasu, właśnie dlatego, że zbiera tak skrajne opinie 🙂

    A po drugie właśnie dlatego ja staram się jeśli już to kupować książki w sporych promocjach, chociaż i tak jak mi tytuł nie przypasuje to jestem zła, że wydałam nawet te 5zł :/

  2. Głośno teraz o tej książce i chyba ją kupię za te 20 zł w Empiku 🙂 Ciekawe dlaczego jest taka tania..? 🙂
    Ta recenzja utwierdziła mnie w moich podejrzeniach co do tej historii ale przeczytam 🙂

  3. Sama nie wiem czy przeczytać ksiazkę, czy sobie ją jednak darować, a obejrzeć najpierw film? Nie jestem tak do końca do niej przekonana, jednak chcę poznać tą historię i to właśnie tu rodzi się we mnie ten wielki dylemat :/

Dodaj komentarz