Historia nudy – Peter Toohey

Recenzja lubimyczytac.pl:
– 3000 lat dziejów nudy, jej
tradycje i formy
– Od znudzonych Greków i Rzymian do współczesnych społeczeństw konsumpcyjnych
– “Nuda zwyczajna” i “nuda egzystencjalna”
– Nuda, chandra i zniechęcenie w kulturze, religii, filozofii i polityce.

Historia nudy wcale nie jest nudna!
Nuda to jedna z najbardziej podstawowych emocji towarzyszących człowiekowi –
dotyka go niezależnie od jego pochodzenia, wieku, czy od czasów, w których
przyszło mu żyć.
Wiele osób traktuje nudę z pogardą, twierdząc, że dotyczy ona jedynie jednostek
niedojrzałych, leniwych, bezczynnych lub mało inteligentnych. Lecz zdaniem
autora nuda jest najzwyklejszą a jednocześnie fascynującą częścią naszej
codziennej ludzkiej egzystencji. Jest uczuciem konstruktywnym i przynosi
ludzkości wiele korzyści. Nie sposób zaprzeczyć temu, że stała się ona
przyczyną poszukiwania i powstawania coraz to nowych zabaw, rozrywek i sposobów
spędzania czasu, a także wpłynęła na rozwój sztuki i literatury.

Peter Toohey wyróżnia dwie formy nudy. Pierwsza z nich, nuda zwyczajna, stanowi
reakcję na monotonię i rutynę życia codziennego. Przeciągające się zebrania,
nieciekawe wykłady wymagane do zaliczenia roku, przyjęcia, na których
uczestniczyć musimy tylko z uprzejmości, długie i męczące kazania, to tylko
kilka przykładów sytuacji, które wywołują nudę. Drugim rodzajem nudy jest nuda
“egzystencjalna”. Obejmuje ona szeroki zakres stanów emocjonalnych:
cynizm, melancholię, poczucie daremności podejmowania jakiegokolwiek wysiłku,
niespełnienie i depresję.

Moje zdanie:
Kupiłam książkę w tamtym roku pod
wpływem impulsu, a zdecydowałam się na jej przeczytanie, gdyż uczestniczę w
wyzwaniu “Z półki”, które mam zamiar zrealizować do końca roku.
Nuda,
według definicji to “negatywny stan emocjonalny,
polegający na uczuciu wewnętrznej pustki, zwykle spowodowany jednostajnością,
brakiem zmiany otoczenia, brakiem bodźców, a czasami chorobą
“.
Na
okładce wielkimi literami autor deklaruje: “Przeczytasz bez
ziewania”, co nie do końca jest prawdą. Przyznaję się – ziewałam :]
Zastanawiałam się czy autor
książki – Peter Toohey za bardzo się nudził w życiu, że zdecydował się na
spisanie dziejów nicnierobienia. Podsumowanie wszystkich możliwych źródeł dostępnych
człowiekowi dało obraz kształtowania się tego stanu emocjonalnego. Czytelnik
może zapoznać się z badaniami z pogranicza psychologii, neurologii ale również
analizę sztuki (literaturę czy malarstwo) oraz obyczajów na przestrzeni wieków.
 To wszystko czyni książkę naprawdę
kopalnią wiedzy o nudzącym się człowieku. Jednego nie można zarzucić autorowi:
naukowego podejścia do sprawy. 
Toohey opowiada o tej przykrej
emocji w kilku kategoriach. Oprócz znanej nam nudzie przy monotonnych czynnościach
dnia codziennego, oraz z przesytu, autor wspomina o problemie egzystencjalnym.
Szczegółowo omawia wszystkie rodzaje podając przykłady. Nawołuje również o
dbanie o siebie i zwracanie uwagi w jakich sytuacjach doznajemy nudy. Ma to na
celu poprawę zdrowia psychicznego. 
Wnioski 1: nuda
(jak każda emocja) przynosi nam korzyści. Ma funkcję ostrzegawczą i motywującą
do zmiany swojego położenia, gdyż obecna chwila nie odpowiada naszemu
organizmowi. Być może nuda daje nam znak o koniecznych krokach, które zapewnią
nam wewnętrzny spokój.
Wniosek 2: nuda
pojawiła się w czasach nowożytnych, w których człowiek nie musiał już każdej
minuty życia przeznaczać na zaspokajanie najważniejszych potrzeb życiowych.
Znaczy to, że jeżeli się kiedykolwiek nudziłeś – musisz być szczęśliwy, że masz
na to czas! 
Wniosek 3: nuda wywołuje
rozwój. Kiedy nic nie robimy mam możliwość samorozwoju, twórczości, sprawczości
czy eksperymentów, gdyż organizm sam dąży do zmiany takiego stanu rzeczy. 
Historia nudy” sprawiła, iż doznałam kilku refleksji. Ale czy
wiąże się z tym coś więcej, nie sądzę. 
Książka jest większego rozmiaru.
Posiada niecałe 200 stron, jednak czcionka jest spora i czytadło pochłania się
bardzo szybko. Styl jest prosty i nie powinien nikomu sprawić problemu. Natomiast
treść popularnonaukowa może męczyć w dłuższym odbiorze. Dodatkowo temat jest
tak nużący, że kilkakrotnie odkładałam tomisko, aby zająć się czymś ciekawszym,
np. wyszukaniem w sieci słowa nuda (polecam nonsensopedię – uśmiałam się :P). 
Mam nadzieję, że Was nie
zanudziłam :]
Z tego wydawnictwa posiadam w
swoich zbiorach “Historię nagości”, ale jest również dostępna książka
o brudzie, śmieciach, burdelach, snach, antykoncepcji i prześladowaniach
religijnych. O niektórych z tych tematów chętnie bym poczytała.

Może i te posty polubisz

20 komentarzy

Dodaj komentarz