Botanika duszy – Elizabeth Gilbert

Recenzja lubimyczytac.pl:
Alma
Whittaker, bohaterka „Botaniki duszy”, to pod każdym względem postać
nieprzeciętna – o nieposkromionej ciekawości świata, błyskotliwym intelekcie i
silnej potrzebie niezależności. Jej historia rozpoczyna się w roku 1800, w
Filadelfii, jednak głód wiedzy i pragnienie spełnienia w miłości zawiodą ją w
tak egzotyczne zakątki świata jak Tahiti. Czy znajdzie tam rozwiązanie
przyrodniczych zagadek i tajemnic ludzkiej duszy?

Gilbert po mistrzowsku przedstawia pierwsze zauroczenia i burzliwą miłość Almy,
sprawiając, że bohaterka, której dzieje ukazane są na tle burzliwej epoki,
staje się bardzo bliska dzisiejszej czytelniczce.

Moje zdanie:
Botanika
duszy
od dawna kwitła na mojej półce. Kupując ją byłam zauroczona
okładką a z Elizabeth Gilbert miałam naprawdę przyjemne skojarzenia. Jej
poprzednie książki przypadły mi do gustu, ale to Botanika sprawiła, że do teraz jestem zachwycona jej piórem. 
To, że książkę czytałam dwa
tygodnie jest jej plusem. Wymuszałam przerwy na oddech, ponieważ ilości treści pozytywnie
zaskakuje. A co najważniejsze nie byłam w stanie przewidzieć drogi głównej
bohaterki, co sprawiało radość podczas czytania.
Alma Whittaker to postać
szczegółowo opracowana. Z krwi i kości. Osoba, którą się zapamiętuje i chce
przebywać w jej towarzystwie. Inteligentna, oczytana i wykształcona –
oczywiście w ramach XIX-wiecznych możliwości. Miłością obdarzała rośliny,
szczególnie mchy. Podczas całej powieści mamy możliwość poznawać Almę od małej
dziewczynki do krańca jej życia. To, jak ukształtowało się życie kobiety
poznajemy również poprzez historię jej ojca. Autorka wciąga nas w wir życia dziewczyny
o niezbyt urodziwych kształtach, ale cudownym umyśle. W świecie botaniki była szanowaną
osobą i znaczącą postacią. Miała talent do przyswajania wiedzy oraz języków.
Prowadziła interesy ojca w White Acre i świetnie dawała sobie radę w męskim
świecie. 
Jednak intelekt Almy połączony z
brakiem urody nie budził w tamtych czasach zainteresowania u płci przeciwnej.
Bohaterka zmagała się z miłością, pożądaniem, rozczarowaniem, bólem i przyjaźnią.
Spotykała na swojej drodze mężczyzn i kobiety, które miały wpływ na jej życie.
A wyróżnienie zasługuje również postać
jej siostry Prudence, która mnie fascynowała. Czekałam z utęsknieniem na każdy
okruch autorki o jej osobie. Natomiast przyjaciółka Retta dawała czadu: 
„–
Teraz musze już iść – powiedziała Rettam świeżutka naraz jak jutrzenka. –
Wybieram się dzisiaj wieczorem na spacer, muszę więc wrócić do domu i jak najstaranniej
dobrać jakiś spacerowy kapelusik. Tak bardzo uwielbiam spacery, pani Whittaker,
ale nie w niedobranym kapelusiku, jestem pewna, że pani rozumie.”
Gilbert poruszyła mnie nietuzinkowymi
losami bohaterów dzięki, którym nie sposób było przewidzieć dalsze wydarzenia.
Język, styl i klasa na najwyższym poziomie. A dodatkowo autorka przemyca w
książce życie ludzi w budującej się Ameryce, początki ruchu abolistycznego oraz
powstanie jednego z najważniejszych odkryć dotyczących świata przyrody.
Jestem na tak i zachęcam was do
tego dzieła!

Może i te posty polubisz

13 komentarzy

  1. Chętnie poznałabym tę książkę – już sam tytuł mnie zachęca, wydaje się jakiś taki… poetycki? W każdym razie pozytywnie go odbieram. A i treść mnie interesuje. 🙂

Dodaj komentarz