Być kobietą i wreszcie zwariować – Katarzyna Miller

Recenzja lubimyczytac.pl:
Kontynuacja
bestsellerowego poradnika dla kobiet!

Być kobietą i wreszcie zwariować to nietypowy poradnik, w którym Katarzyna
Miller, filozofka, psycholożka i psychoterapeutka z ponad trzydziestoletnim
doświadczeniem, na podstawie rozmów przeprowadzonych podczas specjalnych
warsztatów terapeutycznych, pokazuje kobietom jak żyć, by być kochaną, jak
kochać, by być szczęśliwą, a także radzi, jak poradzić sobie z największą
przeszkodą w osiągnięciu tego celu, czyli… samą sobą. Problemy bliskie każdej
kobiecie, szczere dialogi, pikantne zwierzenia, czyli życie w najczystszej
postaci i recepta na jego polepszenie.
Moje zdanie:

„Praca nad sobą trwa wiecznie. Póki człowiek żyje, warto, by w siebie
inwestował.”

Być
psychologiem znaczy ciągle się dokształcać. Nie wyobrażam sobie przestać rozwijać
mój warsztat psychoterapeutyczny. To jest dla mnie ogromnie ważne. A podczas
nauki rozwijam również siebie. Bo ja chcę być kobietą świadomą i chcę mieć do
siebie miłość, szacunek i dobre słowo. Chcę się lubić a nawet kochać. Taką jaką
jestem. Z tym przychodzą do mnie książki Katarzyny Miller (np. Nie bój się życia!) Mimo, iż mamy
odmienną szkołę terapeutyczną to w jej pozycjach czuję siłę i moc. Jestem
kobietą a Pani Kasia pisze dla kobiet. Takich jak ja, i takich jak Wy.

„Kiedy mamy w sobie
dużo własnego płaczu, trudno nam słuchać cudzego.”

Być kobietą i wreszcie
zwariować
to
druga część rozmów terapeutycznych. Jednak można ją czytać niezależnie.
Poznajemy zupełnie inne bohaterki z innymi trudnościami. Zbieżna jest terapia grupowa
i sama psychoterapeutka.

„Trzeba być odważnym,
żeby się bać.”

Osobiście
nie prowadzę terapii grupowej, jedynie grupę wsparcia lub warsztaty i szkolenia.
Jednak ta działka mnie kręci. Cudownie jest czytać prawdziwy zapis z takiego
spotkania. Ja szczególnie zwracałam uwagę na dialogi Miller i jej reakcje na
treści bohaterek. Jestem pod wrażeniem warsztatu psychoterapeutycznego Pani
Kasi. Ale uwierzcie mi, że dla ludzi spoza branży – szczególnie kobiet –
książka może dużo dać, wzbogacić, otworzyć oczy. A może nawet zachęcić do
samorozwoju. Nie ma tam bowiem trudnych, specjalistycznych słów i terminów.
Język jest płynny, a dialogi bardzo proste. Tak proste jak w mowie potocznej.

„Jak człowiek ma aparat, to robi zdjęcia, jak nie ma aparatu, to
patrzy…”

Książka uczy świadomości.

„Czy jesteś tu, gdzie stoją twoje stopy?”

Uczy zwracania uwagi na bodźce płynące z naszego
ciała.

„Jak zaczęła mnie boleć głowa, to znaczy, że zrobiłam coś sobie
krzywo”.
„Objaw to jest coś, co się domaga uwagi. W związku z czym mamy ten
objaw zwiększać świadomie. Nie umykać od niego, ponieważ wtedy on nas będzie
gonił. Mamy go przywołać: ‚No chodź lęku, to ja się z tobą spotkam. Czego ja
się boję, co najgorszego  może mnie spotkać?’ Wprost”.

Uczy zwracania uwagi na emocje, które się u nas
pojawiają.

„Kiedy krzyczymy, płaczemy, śpiewamy, tupiemy, mlaskamy, siorbiemy,
pierdzimy, tańczymy, podskakujemy, drżymy, rozciągamy się, przeciągamy się,
reagujemy na wszystkie potrzeby ciała ruchem, jaki ono chce zrobić, jesteśmy
zdrowi. Jeszcze, oczywiście, musimy mówić to, co myślimy, i nazywać to, co
czujemy – i wtedy jesteśmy zdrowi. Wszystko, co przejdzie przez nas – nas
opuszcza. Oczywiście są złoża z przeszłości, które trzeba doczyścić, ale jeśli
tak żyjemy i codziennie pozwalamy sobie na oczyszczenie siebie, to nie musimy
chorować. A jeśli chorujemy, to znaczy, że jakieś miejsce wymaga troski i
opieki serdecznej, że tam gdzieś coś się zatkało”.

Uczy zwracania uwagi na ludzi, którymi się otaczamy.

„Nie mierzcie człowieka swoją miarą, bo ten człowiek ma inny problem i
inaczej przygotowuje swoje strategie”.
„Nie opłaca mi się kochać kogoś, kto mnie nie kocha! Dawać temu, kto
nie prosi lub nie dziękuje, lub nie korzysta. Po prostu.”

Uczy zwracania uwagi na traktowanie samej siebie.

„Jak wejdziesz w ciszę, zaczniesz budować siebie.”

Uczy zwracania uwagi na prawo do bycia.  

„Nic nie muszę. Wystarczy, że jestem. Mam prawo być. Mam prawo być.
Tylko być. Niczego nie muszę.”
„Mądrze dawać, to pomyśleć najpierw o sobie.”

Uczy zwracania uwagi na prawo do niewiedzy.

„Nie wszystkie pytania muszą się doczekać odpowiedzi.”

Po zakończonej lekturze odczuwałam spokój i lekkość.
Niby wszystkie prawdy są oczywiste, ale w codziennej pogoni zapominamy o byciu
dla siebie dobrą. Czasem warto zwolnić obroty i, jak namawia Pani Kasia, puścić
się! Tak – puścić! Puścić w sobie hamulce kontroli!
Być kobietą w dzisiejszej rzeczywistości jest trudno.
Dostosować się do wymagań kultury: być szczupłą (koniecznie modna dieta), być
piękną (tysiące wydane na kosmetyki i zabiegi), odnosić sukces (12-14 godzin w
pracy) i mieć zawsze dobry humor! Nie zapominajmy, że musimy również mieć
cudowne życie – męża, zdolne dzieci, dobrze urządzony dom z rasowym kotem. Nie
wolno nam się złościć, nie chcieć być matką czy być singielka i nie farbować
włosów. Katarzyna Miller namawia kobiety do walki o siebie i spełnienie się
tam, gdzie naprawdę chcę, a nie gdzie należy. Spojrzeć na siebie łaskawie jest
trudno. Ale ten wysiłek się opłaca.

„Nie rozdawaj siebie, jak masz mało.”

Jestem pozytywnie wzmocniona przez tę książkę. Nie
należę do kobiet, które za wszelką cenę dążą do doskonałości. Ja naprawdę się
lubię, tylko czasami o tym zapominam. A Być
kobietą i wreszcie zwariować
przypomniało mi o tym: „Magda – jesteś wielka!”
Cieszę się, ponieważ autorka ma na swoim koncie kilka
pozycji i już nie mogę się doczekać na kolejne tomy energii.
A na koniec coś dla książkoholików:

„Książki są dobrym miejscem na spotkanie ze sobą, jak nie ma wokół
ciebie ludzi, z którymi warto się spotkać.”

Może i te posty polubisz

12 komentarzy

  1. Uwielbiam felietony Katarzyny Miller, płynie z nich taka porcja kobiecości, że każdemu by pomogło. 🙂 Mam w domu pierwszą część poradnika i niebawem zabieram się za lekturę.

  2. Zgadzam się z Tobą, że książki Kasi Miller są bardzo warte uwagi, oj bardzo. Mnie osobiście najbardziej podobała się mało już niestety dostępna książka "Chcę być kochana tak jak chcę". No i 'Bajki rozebrane" jeszcze, ale interpretacja baśni to mój mały "świr"… 😉

  3. Nie dotarłam jeszcze do tej książki, ale dziękuję za cytaty! Książki Katarzyny Miller mnie wzmacniają i w dobrym sensie „uziemiają”,bo jest w nich właśnie taka ziemska, kobieca moc. Nie wszystko musi w nich do mnie przemawiać, ale zawsze jestem zadowolona z lektury, jakbym sobie przypomniała, gdzie szukać siły, jakie są zwykłe, proste prawdy.

Dodaj komentarz