Czas Beboka – R. A. Antonius

Recenzja lubimyczytac.pl:
Jedenastoletni
Adam przemierza ponure ulice przemysłowych Katowic. Ojciec chłopca jest
aktywnym działaczem partyjnym, to z jego inicjatywy Gustaw Morcinek występuje o
zmianę nazwy Katowice na Stalinogród. Matka tęskni za rodzinnym Nowym Sączem i
stara się ignorować romanse męża. Jednak dużo bardziej niż surowa rzeczywistość
rodziców, Adama fascynuje podróż do równoległej krainy z pogranicza jawy i snu,
pełnej tajemnic i czarów. Stary kredens, służący podczas wojny za schronienie
przed Niemcami, staje się dla chłopca magicznym wehikułem zdolnym zabrać go
daleko od codziennych zmartwień.

Świat brutalnego ustroju, politycznych rozgrywek i kształtującego się na nowo
powojennego Śląska postrzegany oczami Adama zmienia swój bieg, wkraczający w
oniryczny, uniwersalny wymiar opowieści o człowieczeństwie w epoce kresu
wartości.
Moje zdanie:

„Przyjdzie bebok i cię
zje!”

Zupełnie
nie spodziewałam się tego, co dostałam w Czasie
Beboka
. Jeszcze nie miałam możliwości zapoznać się z książką opisującą powojenny
świat i czasy PRL’u na Śląsku. A teraz żałuję, bo to okres tak niedaleki w historii
a zarazem tak inny od dzisiejszej rzeczywistości.
Autor
przedstawia nam życie jednej rodziny oczami dziecka –

Adama. Chłopiec patrzy na
wszystko przez pryzmat wyobraźni. W tych trudnych latach 50 XX wieku ludzie
starają się dalej żyć w Polsce, która pomału staje na nowi po II Wojnie
Światowej. Obraz Katowic wydaje się być szary, ale dzięki narracji Adasia
czytelnik może poznać bajkowe obrazy miasta.

Ojciec
jest zagorzałym komunistą, który aktywnie działa na rzecz Partii. Jest twardą
głową rodziny. Zmiana nazwy Katowic na Stalinogród było jego inicjatywą. Matka
Adasia to kobieta spokojna, która oddaje serce synkowi. Dzisiaj moglibyśmy
nazwać rodziców surowymi i biernymi, ale w tamtych czasach tak wychowywało się
dzieci. Jest jeszcze babcia Filemona, postać bardzo pozytywna i dająca się lubić.
Snute przez nią opowieści są dla wnuka okazją do kolejnych snów na jawie.
Główny
bohater Adam to dziesięcioletni chłopiec, który żyje w swoim świecie. Bujna
wyobraźnia podpowiada mu historie, gdzie w zakamarkach kryją się baboki, czyli
straszydła. Chłopiec lubi spędzać czas na marzeniach. A stary poniemiecki
kredens jest idealnym miejscem do zabawy i kryjówki.
W
morzu zmartwień i codzienności wyobrażenia Adama pozwalają mu oderwać się od
swoich lęków. Tytułowy bebok to dla dziecka nienazwany strach. Strach, z którym
musi sobie radzić na swój sposób. Ale widzi też piękno wokół siebie i daje
Czytelnikowi okazję do poznania innej rzeczywistości. Czasy komunizmu w oczach
chłopca nie wydają się takie zimne i szare. To wielki plus książki.
Tym,
co dla mnie było trudne – to język. Gwara śląska wymieszana ze zwrotami
rosyjskimi… Jestem dzieckiem, które uczyło się tylko angielskiego i
niemieckiego. Rosyjski jest dla mnie obcym bytem, a gwara śląska dla mnie w
niczym nie przypomina języka polskiego. Więc miałam trudności z treścią. Na
końcu książki można znaleźć mini słownik wyrazów śląskich, ale jak dla mnie nie
jest on wystarczający.
Treść
jest przyjemna, choć trochę przydługawa, w końcu to ponad 700 stron. A
zakończenie… sama nie wiem. Autor dobrze wykreował rzeczywistość tamtych lat,
czuć w niej autentyczność.
Premiera już 22 kwietnia. Warto znać tę książkę.  
Richard A.
Antonius (Ryszard Antoniszczak) ur. 1947 w Nowym Sączu. Artysta plastyk, ukończył
Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie. Autor tekstów zespołu muzycznego Zdrój
Jana. Był reżyserem w Krakowskim Studiu Filmów Animowanych. Jest autorem
scenariuszy filmowych i sztuk teatralnych. Zajmuje się ilustracją książkową,
tworzy video-art, a także uprawia malarstwo sztalugowe. Mieszka i tworzy w
Szwecji i w Hiszpanii.
Bardzo
dziękuję za egzemplarz Wydawnictwu MUZA.

Może i te posty polubisz

10 komentarzy

  1. Mnie również przeraża gwara i rosyjski, gdyż z żadnym z nich nie miałam nigdy styczności, ale sama książka wydaje się naprawdę godna uwagi :d

  2. Ja rosyjski znam, lubię i używam, bo na granicy to te języki tak się mieszają:) Na książkę się jednak nie zdecydowałam, dlatego, że teraz jakoś stawiam na lekkie czytadła:)

Dodaj komentarz