Kiedy Cię poznałam – Cecelia Ahern

Recenzja
lubimyczytac.pl:
Mądra, wzruszająca i podnosząca na duchu książka
autorki „Love, Rosie” i „PS kocham Cię”.

Jasmine kocha swoją pracę i dotkniętą zespołem Downa siostrę. Zmuszona do
odejścia z pracy stwierdza, że miłość do siostry to za mało, by nadać sens jej
życiu. Rozpaczliwie próbuje znaleźć coś, co wypełniłoby bolesną pustkę. W
bezsenne noce podgląda sąsiada z przeciwka, Matta Marshalla, znanego radiowego
didżeja. Jasmine szczerze nienawidzi go za to, że podczas jednej z audycji nie
zareagował na złośliwe komentarze dotyczące osób z zespołem Downa. Zawieszony
za wybryki na antenie Matt pije, awanturuje się, jest utrapieniem dla okolicy.
Zbieg okoliczności sprawia, że Jasmine coraz lepiej go poznaje i zaczyna po
trosze uczestniczyć w jego życiu. Każde z nich zmaga się z innymi
przeciwnościami, każde musi pokonać inne problemy, ale ku swojemu zaskoczeniu
odkrywają, że mogą być dla siebie wsparciem i że niechęć od przyjaźni dzieli
niekiedy tylko jeden krok.
Moje zdanie:
Rozwój dotyczy każdego z nas, czy
chcemy tego czy nie. Patrząc na okładkę i tytuł powieści Ahern byłam
przekonana, że zaraz poznam kolejną książkę o miłości. Tymczasem autorka
zasponsorowała mi zupełny odlot w stronę wschodzącego w Polsce pojęcia rozwoju
osobistego. Doskonalenie siebie i dążenie do szczęścia mamy mocno zakorzenione
w mózgu. Jednak nie zawsze potrafimy stanąć i przyjrzeć się swojej drodze
życiowej: czy robię to, co mnie uszczęśliwia? 
Rozwój jest osobisty i bardzo
subiektywny. Osobiście uwielbiam indywidualność każdego człowieka. Kryzysy, które
następują w naszym życiu mogą prowadzić do cudownych zmian. Trzeba jednak czasu
i spojrzenia na siebie z dystansu, aby zobaczyć pozytywy w czymś, co na
pierwszy rzut oka wydaje nam się tragedią, ponieważ ograniczenia biorą się z
naszej głowy. Przedefiniowanie ich na nowe cele może prowadzić do sukcesu. Zrozumiałam
to czytając najnowszą książkę Ceceli Ahern „Kiedy
Cię poznałam”
.
Dla jednego rozwój może mieć charakter
zawodowy, dla drugiego wystarczy spędzenie czasu samemu ze sobą podczas
wspinaczki na najwyższą górę świata. Najważniejsze jest nadać wartość zmianom.
Bohaterka – Jasmine potrzebowała roku na zmianę myślenia. Do tej pory całym jej
życiem była praca i opieka nad niepełnosprawną siostrą. W przeciągu jednego
dnia zostaje zwolniona z firmy, która na dwanaście miesięcy zamroziła jej
aktywność zawodową. Kobieta traci grunt pod nogami. Czytelnicy mają okazje
poznać bezsilność i smutek bohaterki. A w jej nieszczęściu pojawia się
człowiek, który kawałek po kawałku zmieni jej spostrzeganie życia. 
Autorka nie oszczędza nam dobrego
poznania Jasmine. Wiemy, skąd pochodzi jej imię, jak radzi sobie z dystansem
emocjonalnym wobec ojca oraz uczestniczeniem w życiu siostry chorej na Zespół
Downa. Drobiazgowo opisani bohaterowie stają się żywymi osobami z wadami i
zaletami. Ahern nie oszczędzała przyjrzeniu się egzystencji sąsiadów. Jednym z nich
jest Matt. Mężczyzna, do którego Jasnime na początku ma tylko negatywne emocje.
Sąsiad przeżywa trudny okres w życiu i to jest ogniwo, które ich połączy w skomplikowanej
przyjaźni. 
Roczny urlop ogrodniczy głównej bohaterki
zaczyna się nieprzyjemnie. Poprzez zastój kobieta ma czas na poświęcenie czasu
sobie. Pierwszym elementem jest ożywienie własnego ogródka. Jest to metafora jej
wewnętrznej przemiany, która zostaje zasiana, ale na owoce będzie musiała
zaczekać. To właśnie Matt będzie dla niej brutalnie szczery. Jego opinie wpłyną
na myślenie kobiety. Jednak w przyjaźni można liczyć na siebie nawzajem, wobec
czego także mężczyzna skorzysta z opryskliwości i uwag Jasmine. Przyglądając się
tej relacji byłam pod wrażeniem autentyczności. Przeżywałam razem z bohaterką skraje
emocje od złości, niechęci aż do ciekawości i szacunku do Matta. 
Przyjrzenie się również osobom z
otoczenia ma na kobietę duży wpływ. Powrót do jej życia kuzyna, ciepła rozmowa
z ciotką, podążanie za siostrą, umacniająca się przyjaźń z sąsiadami oraz
pojawienie się ciekawego mężczyzny w jej otoczeniu prowadzi do nowych
doświadczeń, które definiują jej pojęcie szczęścia. Roczne wydarzenia prowadzą
do otwarcia oczu na rzeczy ważne i zmianę priorytetów. 

„Cuda rosną tylko tam, gdzie je zasadzisz.”

Podsumowując – wyzwanie na
dzisiaj: odnaleźć siebie. Uśmiechać się do swojego odbicia. Być szczęśliwa.
Doceniać każdy dzień. 
Dzięki Ceceli Ahern mogę poszukać
mojego własnego cudu.
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu AKURAT.

Może i te posty polubisz

14 komentarzy

  1. Dopiero zaczęłam lekturę, ale już widzę, że to będzie to, co w Ahern bardzo lubię – ciekawa historia, kóra może coś zmienić w czytelniku. 🙂

Dodaj komentarz