Oddychając z trudem – Rebecca Donovan

Recenzja lubimyczytac.pl:
Druga
część bestsellerowej serii „Oddechy”.

Emma przetrwała dramatyczną noc w domu swojej ciotki, ale niewiele z niej
pamięta. Obudziła się w szpitalnym łóżku, w koszmarnym stanie. Odbył się proces
sądowy, w którym na szczęście nie musiała uczestniczyć. Teraz Carol nie może
już zrobić jej nic złego, ale wysoką ceną za to jest utrata kontaktu z Laylą i
Jackiem.

Emma wróciła do szkoły i na boisko, i stara się po prostu prowadzić zwyczajne
życie nastolatki, z wierną Sarą i oddanym Evanem u boku. Nie jest to jednak
łatwe – wciąż budzi się zlana potem po koszmarnych snach, a na ulicach
prześladują ciekawskie spojrzenia. Gdy decyduje się zamieszkać ze swoją matką,
sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Tak trudno oddychać, gdy trzeba
radzić sobie z tak silnymi emocjami…
Moje zdanie:

„Po prostu oddychaj.” 

Brakowało Wam ostatnio jakiejś dużej dawki emocji?
Zapraszam więc na 500 stron emocjonalnej jazdy bez trzymanki w drugim tomie
książki Rebeccki Donovan „Oddychając z
trudem”
Pierwsza część opisywała nastolatkę „uwięzioną” w
rodzinie zastępczej u wujostwa, w której doznawała prawie każdego rodzaju
przemocy: fizycznej, psychicznej i ekonomicznej. Splot wydarzeń doprowadził do
tragicznych w skutkach obrażeń głównej bohaterki. W kolejnym tomie Emma trafia
pod opiekę rodziców najlepszej przyjaciółki – Sary, ale po krótkim czasie
postanawia się przeprowadzić do swojej mamy.
Rozumiem, że to amerykański system, który nie jest
podobny do polskiego. Jednak moje zniesmaczenie wzięło górę. Nie od dziś
wiecie, że pracuje w działce pieczy zastępczej i znam te realia. Wobec tego
zupełnie nie rozumiem jakim nieporozumieniem jest pozwolić niepełnoletniej
dziewczynie zdecydować o zamieszkaniu z matką biologiczną, która ma problem
alkoholowy i nie przeszła terapii uzależnień. A jeszcze do tego bez żadnej
kontroli z zewnątrz. Ok, ok, może się czepiam, ale taka historia po prostu nie
może się skończyć dobrze.
Emma po ataku na jej życie miewa koszmary (nie chodzi
na terapię, bo… nie). Matka, która przez kilka lat nie brała żadnej
odpowiedzialności za jej wychowanie przygarnia ją do siebie. I tutaj należą się
wielkie brawa dla Donovan za stworzenie tak „idealnej” charakteryzacji osoby
uzależnionej i współuzależnionej. Matka – Rachel nie jest do końca dojrzała
emocjonalnie, bardzo często nadużywa alkoholu i miewa bolesne dla swojej córki
napady szczerości. Dodatkowo stwarza w Emmie relacje partnerską, a nie matka –
córka. Autorka pięknie pokazała funkcjonowanie osób współuzależnionych, które
kryją alkoholików, usprawiedliwiają, pomniejszają i czują się odpowiedzialni i
często winni za taki stan rzeczy. Więzi są rozerwane, a kobiety mają w sobie
wiele żalu, rozczarowania, bólu i przykrych emocji związanych z przeszłością.
Niestety te rany odżywiają kiedy zamieszkują pod jednym dachem.
Dziewczyna z domu pełnego przemocy wpadła do domu,
gdzie koszmar trwał dalej, tylko inny. Emma czuje się samotna ze swoim
problemem. Jednak do czasu. W życiu tych dwóch bohaterek pojawia się Jonathan –
młody partner matki. Mężczyzna sam nie miał lekkiej przeszłości i zaczyna
nawiązywać nić porozumienia z Emmą. Daje jej tego, czego bardzo pragnie –
wsparcia i pomocy przy uzależnionej matce.

„Każdy potrzebuje przyjaciela, który by się o
niego martwił.”

W tyle pozostaje jej przyjaciółka – Sara oraz chłopak
– Evan. Osoby tak bliskie jej sercu nie są dla Emmy na tyle zaufane, aby być z
nimi szczerą. Ta cecha najbardziej mnie drażni w głównej bohaterce. Ale będąc
wieloletnią ofiarą przemocy, która nie przyznawała się do niej, trudno zerwać z
nawykiem trzymania bardzo trudnych doświadczeń w wielkiej tajemnicy. A niestety
Emma dalej wierzy, że potrafi opanować sytuację z chorą matką, która ją
przeprasza po każdym alkoholowym epizodzie. Wypowiedziane słowa też potrafią
ranić a Emma dojrzewa do pewnych decyzji.

„Zamykam oczy, by nie widzieć prawdy. Odrzucam
zdarzenia, żyjąc w przekonaniu, że ze wszystkim sobie poradzę. Wierzę, że mam
wystarczająco dużo siły i będę wiedziała, kiedy ją stracę.”

Na koniec autorka, jak zwykle przelewa kielich emocji,
który wylewa się i powoduje trudności w oddychaniu.
Przyznam szczerze, że kończąc pierwszy tom byłam ciut
rozczarowana, że przemoc domowa była tak mało opisana i bałam się, że
kontynuacja będzie nudna i skupiająca się głównie na wątku miłości Emma-Evan.
Ale się pozytywnie zaskoczyłam, ponieważ „Oddychając z trudem” jest książką
dopracowaną, pełną kolejnych ciężkich przeżyć w życiu bohaterki i nowych
wyzwań.
Co Was najlepiej przekona do przeczytania serii Oddechy?
Może to, iż tego samego dnia, w którym skończyłam
drugą część pobiegłam do księgarni po trzeci tom – „Bez tchu”!

„Kiedy patrzę w niebo i mam przed oczyma cały
wszechświat, wszystko wydaje się możliwe.”

Może i te posty polubisz

18 komentarzy

Dodaj komentarz