Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna – Agnieszka Lingas-Łoniewska

Recenzja lubimyczytac.pl:
Piękna Dalmacja Południowa, malowniczy Półwysep
Pelješac, trzy siostry, trzy historie, trzy miłości.

Czy można zapomnieć o zdradzie i niespełnionych obietnicach? Mówi się, że każdy
zasługuje na drugą szansę, ale czy takim dobrodziejstwem Zuzanna obdarzy
Roberta? Nie tak łatwo przecież zamknąć karty przeszłości i napisać nową
opowieść o wspólnym życiu.

Zuzanna to pierwszy tom historii trzech kobiet w gorących chorwackich klimatach.
Opowieść o tym, jak łatwo i szybko można zniszczyć wszystko, co w życiu
najcenniejsze i jak trudno potem to odzyskać.

Moje zdanie:

„Wiem tylko jedno. Basia to moja radość. A ty – moja wieczna tęsknota. Moje
przekleństwo. Mój wyrzut sumienia. I moja jedyna miłość.”

Po dosyć mocnej książce o
przemocy psychicznej miałam wielką ochotę na coś lekkiego i mało absorbującego.
I mój wzrok padł na trylogię Agnieszki Lingas-Łoniewskiej „Szukaj mnie wśród lawendy”. Piękne okładki od razu przywodzą na
myśl wakacje i czas relaksu. A skoro lato właśnie dobiega końca to idealny
moment na przedłużenie tej przyjemności. 
Książka przedstawia nam zarys
życia trzech sióstr: Zuzanny, Zofii i Gabrieli. Los porozdzielał rodzeństwo na
różne krańce świata. Pierwszy tom opowiada o najstarszej z nich Zuzannie i jej historii
miłości. 
Odbiór opowieści, dziejącej się w
pachnącej lawendami Chorwacji, zależny jest od nastawienia. Ja nastawiłam się
na relaks i właśnie to otrzymałam a to największa zaleta. Duże litery,
przyjemny styl i niezbyt długie dialogi czy opisy powodują, że lekturę można
wciągnąć na jeden raz. 
Natomiast jeśli mam czepiać się,
co zawsze robię Lingas-Łoniewskiej, to jest czego. Przede wszystkim autorka w
każdej książce za cechę charakterystyczną bohaterów podaje oczy. Zawsze są
wyjątkowe. To jakby jej znak firmowy? A nawiązując do głównych postaci Zuzanny
i Roberta, są tak przesłodzeni jak wyjęci z harlequina. Zuza nieugięta,
czekająca 16 lat na swojego księcia z bajki i Robert, który myślał tylko o nie.
Powód ich rozstania mnie nie przekonał. I to, że oboje z nikim nie potrafili
się związać przez naście lat, też do mnie nie przemawia. Rozumiem potęgę
pierwszej miłości, tylko czy to nie jest zbyt romantyczne i ckliwe? Nie ułożyć
sobie życia z powodu rozstania w nastoletnim wieku z chłopakiem, z którym
chodziło się miesiąc, to trochę niepoważne. Męska postać również śniła o
prawdziwej miłości. Robert jest ukazany jako silny i pewny siebie, a
jednocześnie romantyczny. To taki facet, który w każdym zdaniu powtarza jak
bardzo Cię kocha. Znacie takiego w realu? Oczywiście i Zuzia i Robert zawodowo
są profesjonalni i najlepsi w swojej branży. Ehh…
Książka zachęca opisem cudownych
południowych rejonów Europy. Jednak w samej treści nie ma za dużo uroków
Dalmacji. Nawet opis lawendy nie sprawił, że poczułam jej zapach. A szkoda. 
Fabuła jest tak przewidywalna, że
po kilku stronach znałam zakończenie. 
Ale wiecie co Drodzy Czytelnicy?
Mało mnie te wady interesowały. Serio. Oddałam się lekturze z przyjemnością,
zapominając o przyziemnych sprawach. I, ku zaskoczeniu, Lawenda mi się podobała. Z chęcią poczytam o losach Zofii i Gabi. 
Polecam miłośnikom romantyzmu i
przyjemnego spędzania czasu J

Może i te posty polubisz

11 komentarzy

  1. Przeczytałam niedawno II część, mam zamiar przeczytać jeszcze I i III. Mam podobne odczucia do Twoich i czego mi najbardziej brakowało – Dalmacji, tego sielskiego klimatu i tytułowej lawendy. Pod tym kątem byłam zawiedziona.

Odpowiedz na „Alicja P.Anuluj pisanie odpowiedzi