Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia – Agnieszka Lingas-Łoniewska

Recenzja lubimyczytac.pl:
Kontynuacja
lawendowej trylogii. W tomie II poznajemy historię trójkąta miłosnego średniej
siostry Zuzanny i Gabrieli. Zosia staje twarzą w twarz z własną przeszłością i
pierwszą wielką miłością. Maks Krall wraca do jej życia i nie pozwala o sobie
zapomnieć. Czy Zosia zrozumie własne pragnienia, czy Adam wyjawi jej prawdę,
czy Maks naprawdę ją kocha? Wraz z bohaterami zwiedzamy Frankfurt nad Menem,
Wrocław i oczywiście malowniczą Dalmację Południową.
Opowieść
o miłości, tajemnicy sprzed lat i życiu w zakłamaniu.
Moje zdanie:
Druga część przygód sióstr
Skotnickich Szukaj mnie wśród lawendy.
Zofia
trafiła do moich rąk natychmiast po skończeniu tomu I. Tym razem
autorka przedstawia świat Zofii – bliźniaczki Zuzanny. 
Ta trzydziestoparoletnia kobieta
o kręconych rudych włosach posiada to o czym marzyła od dzieciństwa. Duży dom,
dwójkę wspaniałych dzieci i kochającego męża. Zofia nie musi pracować zawodowo
i oddaje się prowadzeniu gospodarstwa domowego oraz wychowywaniu dwójki nastolatków.
Szczęście i spokój zaburza wtargnięcie jej byłego i zarazem pierwszego chłopaka
w jej uporządkowane życie. Maks zaczyna pojawiać się u jej boku i patrzeć na
nią z oddaniemi miłością, jak kilkanaście lat temu. W sercu Zofii zaczyna się wkradać
niepokój o swoje małżeństwo z Adamem. Kobieta uświadamia sobie, że nie
koniecznie jest we właściwym miejscu w życiu, a wspomnienia z przeszłości nie pomagają rozstrzygnąć duchów przeszłości. 
Agnieszka Lingas-Łoniewska po
raz kolejny przedstawia nam historię miłości niczym z harlequinów. Tak, jak w poprzedniej części na planie pojawia się „pierwsza
miłość”, która przez autorkę jest podniesiona do miana tej najlepszej,
najczystszej i jedynej w swoim rodzaju. Wszyscy bohaterowie są przystojni,
piękni i bogaci. Dzieci są mądre i grzeczne. Zofia jest stereotypową kobiecą
kobietą. Maks przystojny i oczywiście zakochany na zabój. Mąż Adam musiał mieć
tajemnice, która usprawiedliwiałaby zachowanie Zofii. Totalny luz życiowy bez
jakichkolwiek szarych problemów dnia codziennego. A jedyna trudność jaką
rozważają bohaterowie dotyczy ich spraw sercowych. Po prostu bajka. 
Zatem, tak jak w pierwszym tomie
historia nie ma za dużo wspólnego z życiem. Tylko… na zachęcenie dodam, iż
właśnie o takie COŚ chodzi. Książka jest leciutka, krótka (200 stron) i czyta
się ją błyskawicznie. Czytelnik szybko może wejść w życie postaci i pobyć choć
krótką chwilę w tym przyjemnym i pięknym świecie. 
Dlatego mimo wad zapraszam do
poznania Lawendy. Już nie mogę się
doczekać ostatniej części dotyczącej najmłodszej siostry Gabrieli, o której w
dwóch tomach autorka tylko wspomina. 

Może i te posty polubisz

10 komentarzy

  1. Ostatni tom jest moim zdaniem najlepszy, choć jak już zdążyłaś się przekonać autorka pisze o życiu nad wyraz idealnym. Jednak czy nie tego czasem oczekujemy? Zbyt wiele zła nas otacza, by jeszcze dołować się książkami 😉

  2. Nie wiem, czy chciałabym czytać o życie wręcz idealnym. Może jestem jakaś dziwna, ale preferuję książki strasznie przygnębiające… 😉 Raczej podziękuję całej tej serii.

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

  3. A ja tak bardzo nie zgadzam się z tym, że ta pierwsza miłość jest idealna i najlepsza… po sobie wiem, że to nie prawda 🙂 i chyba właśnie to, że wierzyłam w takie gadanie sprawiło, że zmarnowałam 5 lat 😉

  4. Ja już mam za sobą całą trylogię. Wszystkie części są mniej więcej na tym samym poziomie – takim 5/10 😉 I wszystkie są równie leciutkie i czytają się szybciutko 🙂

Dodaj komentarz