Faza na… zdrowy tryb życia: Anna Lewandowska v Natalia Gacka

…zdrowy tryb życia 🙂
Pochwalę się
moim postanowieniem noworocznym, które nie ma nic wspólnego z czytadłami. 
Wiele lat
temu mój tatuś zaprowadził mnie do miejscowego klubu sportowego, miałam wówczas
11 lat. Zaczęło się zabawą, podczas której trenerzy pokazywali nam różne
techniki dotyczące lekkoatletyki. Specjalizowałam się w biegach: sprintach (40m
i 400m) i długich dystansach (500m i 2km) oraz biegach przez płotki, rzadziej
skokami w dal. Związałam się z klubem na kilka lat, w pewnym momencie nawet
ostro trenowałam do zawodów wojewódzkich. Niestety siano w głowie, różne inne
zajęcia pozalekcyjne, życie towarzyskie sprawiły, że porzuciłam sport. 
Dopiero
jakiś czas temu powróciłam do biegania i … odkryłam jak bardzo brakowało mi
ruchu. Jak do tej pory biegałam nieregularnie, ale w związku z nowymi celami na
2016 rok postawiłam sobie ambitną poprzeczkę: Półmaraton Wrocławski! 18 czerwca mam zamiar ukończyć 22
km półmaraton.
Nie wiem czy
uda mi się pokonać cały dystans biegiem, i jestem pewna, że nie zdobędę podium,
ale przecież nie o to chodzi, co nie? Aby się przygotować postanowiłam biegać 5 razy w tygodniu. Mam rozpisany plan
treningowy na tak długi bieg i trenuje regularnie. Zostało mi 157 dni na przygotowanie. W
ramach tego wyzwania chce się spróbować również w krótszej trasie Wrocławskiej Dychy, czyli 10 km – 6 marca 2016 r. Taki
oto będzie mój rozbiegany rok.
W związku z
tak poważnym postanowieniem, oprócz biegania muszę zadbać o trening
ogólnorozwojowy ciała i oczywiście dietę, która jest podstawą zdrowego trybu
życia. 
Jakiś czas temu recenzowałam książkę Ewy Chodakowskiej. Dziś chcę pokazać
Wam kolejne dwie książki, zapraszam:
Lubimyczytac.pl:
Moda
na zdrowy styl życia rozkwita, ale Anna Lewandowska w swojej książce buntuje
się przeciwko użyciu słowa „moda”, pisząc: „Moda to zjawisko, które przemija. A
ja marzę, żeby ludzie żyjący zdrowo stali się większością w społeczeństwie. Na
stałe”.

Takie życie stało się jej pasją, do takiego inspiruje i motywuje czytelników,
pomagając im w dobrych codziennych wyborach żywieniowych i zachęcając do
aktywności fizycznej. A wszystko to wzbogaca autorskimi przepisami i zestawami
ćwiczeń, opiniami ekspertów i… pięknymi zdjęciami. Jeśli chcesz zmienić złe
nawyki na dobre, być zdrowym, mieć dobre samopoczucie i cieszyć się życiem –
przeczytaj tę książkę.
Moja opinia:
Dla
początkujących najlepszą formą książki o zdrowym trybie życia są proste
poradniki. Anna Lewandowska właśnie taki nam dała. Na początek znajdziemy
informacje, które mają dać nam motywację do zmiany – dlaczego w ogóle warto
zacząć z nastawieniem na korzyści.
Następnie mamy
możliwość przyglądnięciu się trzem
filarom zdrowia według autorki – jedzeniu, równowadze wewnętrznej i sporcie.
Posiłki są
dokładnie omówione: węglowodany, błonnik, białka, tłuszcze, witaminy i
minerały, jednak najważniejsze według Anny jest odpowiednie komponowanie
produktów żywnościowych.
W pierwszym
filarze zdrowia jest prawie 100 stron
poświęconych przepisom, jednak można się rozczarować, ponieważ nie znaczy to,
że przepisów jest wiele. Większość zajmują kolorowe i przepiękne zdjęcia specjałów.
Znalazłam wśród nich tylko kilka, które chętnie wypróbowałam.
Ograniczenie
bierze się również z dość drogich składników, a które nie zawsze znajdziemy w
przy-osiedlowym sklepiku, a być może możemy mieć problem nawet w dużym supermarkecie.
Tak więc, posiłki Lewandowskiej polecam tylko od czasu do czasu.
Kolejny
filar, który uważam za bardzo ważny dotyczy kondycji psychicznej, który zajmuje w książce całe 4 strony.
Niestety. Tłumaczę sobie taka powierzchowność brakiem odpowiedniej wiedzy.
Rozumiem, że Pani Ania zajmuje się dietetyką i ćwiczeniami, natomiast równowaga
psychiczna to działka psychologów, psychiatrów, psychoterapeutów czy
psychodietetyków. Więc myślę sobie, że może dobrze, że się nie rozwinęła na temat,
o którym wie niewiele. Plus za to, że zaznaczyła dbanie o harmonię umysłu.
„NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK
LENISTWO, JEST TYLKO BRAK ODPOWIEDNIEJ MOTYWACJI.”
Ostatnia,
trzecia część książki dotyczy aktywności
fizycznej
. Nie obędzie się bez ulubionych sportów autorki: karate czy
bieganie. A na zakończenie dostaniemy zestaw trzech treningów, które nie wyglądają
zachęcająco. Dodatkowo zachęcanie do picia wody i systematyczności nie odkrywa Ameryki.
Podsumowując,
książka Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską jest barwna, kolorowa,
gruba i ładnie wydana. Można dowiedzieć się kilku informacji o produktach spożywczych
i poznać zupełnie nowe (do których możemy nie mieć dostępu). Poza tym jeśli
szukamy ciekawych propozycji możemy zasugerować się przepisami Lewandowskiej. Jeśli
zaczynasz swoją podróż ze zmianami nawyków zdrowotnych, to nie jest to książka,
która może Ci w tym pomóc. Ale na pewno jest
ładnym dodatkiem do biblioteczki kulinarnej. 
Lubimyczytac.pl:
Książka
jest poradnikiem w formie „dzienniczka dla odchudzających się”. Osoby, które
zechcą poprawić swoją wydolność, sylwetkę oraz zdrowie, będą kierować się
wyznaczonym przez autorkę planem, aby osiągnąć sukces.
Moja opinia:
„WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA, CO NIE
ZNACZY, ŻE NA LEPSZE. TRZEBA SPRAWIĆ, BY BYŁO LEPIEJ. NIE MOŻNA TYLKO GADAĆ I
MIEĆ NADZIEJĘ, ŻE SAMO SIĘ POPRAWI…”
Druga
prezentowana przeze mnie książka autorstwa Natalii Gackiej Zostań Fit. Nowa Ty w 180 dni prezentuje się lepiej. Posiadam
wersje rozszerzoną – bordową (wcześniejsza była niebieska).
Natalię znam
przed wszystkim z YouTuba, gdzie jej ćwiczenia pobijają rekordy oglądalności.
Na 250
stronach mamy podzielone działy na 6 części, które odpowiadają 6 miesiącom
ćwiczeń.
Plan A,
czyli Ambitnie dla poczatkujących. Łatwy
trening, odpowiadający początkowi aktywności fizycznej. Dodatkowo opatrzone
odniesieniami do YT, aby można było popatrzeć na poprawne wykonywanie danego
ćwiczenia. Rozpisany porządnie plan na miesiąc.
I tak
powtarza się każdy trening: B – Bezkompromisowo,
C – Ciężko, D- Dumnie, E- Efektywnie i
F – Finał. W każdym tamy taki
schemat. Jednak w miarę czasu ćwiczenia robią się trudniejsze, bardziej
wymagające i budujące inne grupy mięśniowe naszego ciała.
Na samym końcu
autorka układa nam fit menu: propozycje śniadania, obiadu i kolacji oraz parę
zdrowych przekąsek. Tutaj przepisy nie są skomplikowane, a produkty łatwo dostępne.
Książka na
pewno kierowana jest do osób, które potrafią się same motywować. Dodatkowo
przydatnym mogą być filmiki z YT Natalii. Plan jest bardzo prosty, zaczyna się
do 4 treningów tygodniowo (kilkunastominutowych) do 6 treningów w tygodniu (ostatni
etap). Treningi są ułożone bardzo porządnie, nie widziałam tam jakiś
niezrozumiałych ćwiczeń. Jednak codzienna harówka wymaga samodyscypliny, a czy
każdego na to stać przez pół roku?
Mnie
zaciekawiła propozycja zapisywania swoich wyników co miesiąc. Może zmotywować! Zaletą
również jest możliwość ćwiczenia w domu przy ulubionej muzyce.
PODSUMOWUJĄC:
Z obu
propozycji dla siebie wybieram druga opcję – Natalii Gackiej. Bardziej mnie
uwiodła i zaczarowała sloganem na okładce: ZA PÓŁ ROKU
BĘDZIESZ ŻAŁOWAŁA, ŻE NIE ZACZĘŁAŚ DZISIAJ! Nie chce żałować! Zwłaszcza,
że przygotowując się do półmaratonu potrzebuje silnego i sprawnego ciała. Tak
więc, bez zbędnego marudzenia lecę na trening.
Dalej będę
szukała przepisów, które będą szybkie, zdrowe, mało skomplikowane i mnie
oczarują 😉

Polecacie
coś? Może jakieś blogi? Podrzućcie propozycje, proszę 😉

Może i te posty polubisz

12 komentarzy

  1. Mój tata też planuje w tym roku półmaraton 😀 Wiosną 🙂 Ja na razie planuję za jego namową wrócić do biegania, bo to właściwie jedyna aktywność fizyczna, która sprawia mi przyjemność 🙂

  2. Trzymam kciuki za maraton. Do biegania się nie nadaję, ale chodzę na fitnes i jak mam tygodniową przerwę to czuję jak bardzo brakuje mi ruchu. Fajna rzecz, np. Na lunch do pracy to babeczki jajeczne. Sycące i smaczne 🙂

  3. Dla mnie też zdecydowaną zwyciężczynią jest Natalia – już prawie kończę półroczne wyzwanie z jej ksiązką i jest super! Cm poleciały w talii, na udach i biodrach, do tego mam silniejsze mięśnie ramion i brzucha :)Lubię też jej proste przepisy, ale z motywacją do zmiany nawyków żywieniowych na stałe jeszcze u mnie krucho 🙂

  4. Och jak ja nie znoszę biegania, ale podziwiam osoby, które dają radę i czerpią z tego przyjemność 🙂 Mieszkam w miejscu, gdzie jest duzo dobrych terenów do biegania, więc i amatorów tego sportu nie brakuje. A ja sobie popatrzę 🙂
    Czekałam na opinię o poradniku Ani, szkoda, że okazał się dość powierzchowny, jednak jak pewnie każdy się domyśla, powstał dla pieniędzy. A sama autorka, jako pełnokrwisty sportowiec raczej nie pomoże zwyczajnym kobietom.
    Trzymam kciuki za Twój maraton, ważne że robisz coś dobrego dla siebie.

  5. Podziwiam! I życzę w wytrwałości jeśli chodzi o rozbiegane plany na rok 2016! Ja co prawda biegania nie znoszę, ale za to mogłabym całe dnie jeździć na rowerze. Nawet razem z rodzeństwem zastanawialiśmy się, czy za rok nie przejechać całej trasy Polską Wschodnią właśnie na rowerze 😉

    Co do samych książek, jak i Pań. Anie oczywiście znam, ale nigdy z nią nie ćwiczyłam. Ten rok również ambitnie zaczęłam, ale jednak bardziej skłaniam się ku Chodakowskiej, Mel B i Tiffany 😉 A o Pani Natalii słyszę po raz pierwszy, ale zerknę na yt na jej ćwiczenia 😉

  6. nie mogę polecić żadnych przepisów, ale jeśli szukasz ćwiczeń, to ja bardzo lubię Mel B. poszukam w bibliotece książki pani Gackiej, jeśli mi się spodoba to sobie taką kupię i będę z nią ćwiczyła. muszę przygotować się do sezonu rowerowego 🙂 powodzenia w bieganiu!

  7. O jeciu, a ja siedzę i snikersa jem… Super, że biegasz – ja też kiedyś biegałam, dobrze mi szło, bo byłam bardzo wytrzymała, więc na dłuższe dystanse było idealnie. Potem odkryłam gotowanie, zaczęłam dużo pracować i tak teraz mam 10 kg nadwagi. Dziś mnie zmęczyło nawet układanie książek na półce. Nadal jednak czytam różne blogi ze zdrowymi przepisami, bo jednak czasem się przejem i trzeba przejść na lekką dietkę:)
    Polecam tutaj zajrzeć: http://smak-zdrowia.blogspot.com/ Moim zdaniem bardzo fajny blog, bez udziwnień, dużo przepisów:) A jeśli chodzi o ćwiczenia to ja lubię Thiffany Roth i Mel B, ale one mają takie raczej figury pełne, właśnie takie zbite coś pod moją. Nie wiem czy to są odpowiednie treningi dla biegaczek:o 🙂 Trzymam kciuki za maratony!:):* Jesteś mistrzynią dla mnie już dziś 🙂

  8. Trzymam kciuki za półmaraton!
    Ja sportu nie lubię i nawet nie wiem, kiedy miałabym wcisnąć go do moich dni 🙁 Wiem, że powinnam, ale zawsze to odwlekam. Co do książek to mnie nie przekonują… celebrytki? Nie wiem, jak je określić 😀 Z resztą ja w ogóle nie przepadam za takimi książkami, poradnikami, etc. Przepisów szukam w Internecie, często na youtube. Może sprawdź przepisy np. Mimi Ikonn, czasem w swoich vlogach pokazuje, co je albo w foodbookach, polecam też Nissiax83 🙂

Dodaj komentarz