Komputerowy ćpun – Krzysztof Piersa



Lubimyczytac.pl:
„OCD-10”
– to nie jest nazwa kolejnej gry komputerowej, ale numer klasyfikacyjny na
międzynarodowej liście chorób, za jaką uznano uzależnienie od grania. Może ono
wywołać poważne zaburzenia psychiczne, takie jak agresja, wyobcowanie ze
środowiska, depresja, a także doprowadzić do licznych dolegliwości fizycznych.

Ta książka nie jest jednak typowym poradnikiem. Jest jednocześnie historią
życia nałogowego gracza, który skończył studia, został dziennikarzem, pozostaje
w szczęśliwym związku. Mimo wyobcowania i nałogu wrócił do społeczeństwa, a to
niesie pociechę i nadzieję.
Moja opinia:
Książka,
która długo zapadnie mi w pamięci dotyczy uzależnienia. Nowego rodzaju
uzależnienia niepoznanego jeszcze tak dobrze, choć równie uzależniającego jak
każdy inny nałóg – komputer. Maszyna ta dostała się do domów całkiem niedawno,
w połowie XX wieku, ale w Polsce powszechna zaczęła być pod koniec poprzedniego
wieku. Dzisiaj już sobie nikt nie
wyobraża życia bez cyfrowego świata,
zwłaszcza wśród pokolenia, które nie
znam innej opcji. Wiadomo, że każda
przyjemność może stać się uzależnieniem.
Komputerowy
ćpun
Krzysztofa Piersa to książka ukazująca
drogę do nałogowego spędzania czasu przed monitorem. Należy zwrócić uwagę, iż
nie jest to typowy poradnik, ani książka profesjonalna dotycząca radzenia sobie
z nałogiem. Autor na 250 stronach opowiedział swoją historię uzależnienia. Jest
on na tyle przekonujący, ponieważ czytelnik czuje prawdziwość jego życia i wyborów.
Jak sam podkreśla, nie jest psychologiem, tylko praktykiem, który wszedł w to
od środka. I na swoich doświadczeniach chce pomóc innym poradzić sobie z
problemem.
Pan Krzysztof zaznacza jak może zacząć się trudność
z oderwaniem się od świata cyfrowego, ukazując czynniki, które na to wpływają.
Wplata w to swoje wspomnienia z dzieciństwa.
Jego historia bardzo mnie wciągnęła, ponieważ osobiście znam osobę, która nie
potrafi inaczej spędzać czasu wolnego niż przy włączonym komputerze.
Dając
dziecku komputer bez żadnych ograniczeń rodzice sami są odpowiedzialni za uzależnienia
ich pociech. Nawet w dorosłym życiu pociąga nas świat cyfrowy, gdzie możemy być
kim chcemy. A gry komputerowe umożliwiają całkowitą zmianę siebie.

„(…) W konsekwencji z małych
nerdów rosną duże nerdy – dzieci, którymi ktoś cały czas musi się opiekować.”

Niezmiennie
autor pokazuje, co zrobi dziecko czy nastolatek (a czasem dojrzewający dorosły),
aby zracjonalizować sobie tracenie czasu na gry:

„Moi koledzy to gracze, moje
rodzeństwo to gracze i ja również jestem graczem. Taki już po prostu mój los. W
dodatku, jeżeli sprawia mi to przyjemność, to po co cokolwiek zmieniać?”

Gorzej jeśli
świat cyfrowy jest dla ciebie o wiele atrakcyjniejszy niż rzeczywisty, nie masz
przyjaciół, ani innych zainteresowań. A czasem zaniedbujesz wszystko wokół, aby
rozegrać jeszcze jeden mecz.
Bardzo
dobrze ukazana jest różnica między
pasjonatem a maniakiem
oraz to, jak przez wsiąknięcie do świata wirtualnego
może spowodować utratę ważnych życiowych okazji. Choć autor nie zapomina o
aspekcie rozwijania się i uczenia poprzez gry komputerowe.
Wielkim
atutem tej pozycji jest rozdział poświęcony rodzajom gier komputerowych. Dla osoby nie mającej nic wspólnego z
tym może być przydatny. Zwłaszcza, że Pan Piersa podkreśla, które z tych gier są
najbardziej uzależniające.

„Gra MMO jest pomyślana tak, żeby
gracz zawsze miał za czym gonić, a innymi słowy; aby nigdy nie osiągnął swojego
celu.”

 
Ale przede
wszystkim ukazuje język graczy – czyli słowa klucze kiedy chce rozmawiać z
typowym nerdem. W książce znajdziemy również wymówki klasycznego gracza, kilka rad jak sobie z tym poradzić. Autor podkreśla, że nie jest profesjonalistą,
a wszystko co zamieścił w książce wyniósł ze swojego życia i poradził sobie ze
swoim uzależnieniem.
Książkę czyta
się bardzo szybko i bez jakichkolwiek problemów ze zrozumieniem. Odbiorcami
może być nałogowy gracz, ale i również jego rodzina, która może dostrzec
trudności i odpowiednio zareagować.Polecam, bo warto się z nią zapoznać. 
I na koniec
przestroga:

„Przegrałem całe popołudnie.
Przegrałem cały weekend. Przegrałem cały miesiąc, a nawet rok. Mogłem przegrać
cale życie.”

Ile Ty czasu spędzasz przed
komputerem?

A teraz ręka do góry, komu zapaliła
się lampka nad głową? 

Może i te posty polubisz

5 komentarzy

  1. Uzależnienie od komputera jest "chorobą XXI" wieku. Właśnie jestem w trakcie przygotowania prezentacji na ten temat, więc chyba rozejrzę się za książką

  2. Ile czasu spędzam przed komputerem? Sporo… z pewnością wolałabym mniej. Mimo to potrafię spędzać czas poza nim, więc chyba ciężko byłoby mi się utożsamić z bohaterem.

Dodaj komentarz