Nowe życie. Nowy początek. Wokini – NICHOLAS SPARKS I BILLY MILLS



Lubimyczytac.pl:
DUCHOWY PRZEWODNIK DLA
WYZNAWCZYŃ (I WYZNAWCÓW) NICHOLASA SPARKSA.

Pierwsza książka Nicholasa Sparksa, napisana wspólnie z Billym Millsem, drugim
rdzennym Amerykaninie, który startując na olimpiadzie zdobył medal dla Stanów
Zjednoczonych.

„Wokini – osobista droga ku szczęściu i rozumieniu siebie” – to alegoria, która
pokaże Wam, jakie praktyczne kroki trzeba podjąć, aby polepszyć własne życie we
wszystkich jego sferach.

Młody indiański chłopiec David po śmierci swojej siostry jest przekonany, że
nigdy nie zazna szczęścia. Ojciec daje mu w prezencie zwój z siedmioma ręcznie
malowanymi rysunkami. Ich właściwa interpretacja pozwoli Davidowi zrozumieć
samego siebie. Tak wygląda warstwa fabularna „Wokini”.
Moja opinia:

„KAŻDEGO RANKA OTRZYMUJESZ DWADZIEŚCIA CZTERY ZŁOTE
GODZINY.
TO JEDNA Z NIEWIELU RZECZY NA ŚWIECIE, KTÓRE
DOSTAJE SIĘ ZA DARMO.
ZA WSZYSTKIE PIENIĄDZE ŚWIATA NIE MOŻNA KUPIĆ
ANI JEDNEJ DODATKOWEJ GODZINY.
CO ZROBISZ Z BEZCENNYM SKARBEM?
PAMIĘTAJ, ŻE MUSISZ GO WYKORZYSTAĆ, BO
DOSTAJESZ GO TYLKO RAZ.
JEŚLI ZMARNUJESZ TE DWADZIEŚCIA CZTERY
GODZINY,
NIC I NIKT NIE ODDA CI ICH Z POWROTEM.”



To, że uwielbiam wszystko, co
wyjdzie z pod pióra Sparks’a to nie nowość dla tych, którzy tu często zaglądają.
Nie mogło zabraknąć nowej pozycji na mojej półce i o tym wiedzieli moi bliscy. Wokini
była prezentem urodzinowym. Uradowana nabytkiem zasiadłam do czytania. Skłonił
mnie przede wszystkim temat. Ostatni rok mojego życia to mnożące się trudności
powodujące spadek kondycji psychicznej. Jakże więc mogłam pominąć książkę o
tytule Nowe życie. Nowy początek. Wokini.
Dwóch autorów Nicholas Sparka –
pisarz m.in. Pamiętnika oraz Billy Mills – aktywista indiański, napisali
poradnik/przewodnik jak w obecnym świecie skupić się i odnaleźć drogę do
szczęścia i samorozwoju.  
Wokini znacznie odbiega od wcześniejszych pozycji Sparks’a. Jest historią o
indiańskim chłopcu ale jednocześnie przekazuje prawdy życiowe do zrozumienia
siebie.
„SZCZĘŚCIE POZWOLI CI DOSTRZEC NADZIEJĘ
W NAJCZARNIEJSZEJ GODZINIE
I ODNALEŹĆ SPOKÓJ UMYSŁU W NAJWIĘKSZYM
ZAMĘCIE.
TO NAJWSPANIALSZY STAN DUCHA,
A CO WIĘCEJ – NIGDY NIE MUSI CIĘ
OPUSZCZAĆ!”
Pojęcie szczęścia jest dzisiaj bardzo popularne. W ostatnim czasie pojawiło się wiele poradników na temat dążenia do
szczęścia, więc w tym zakresie nie jest to nowość na rynku. Jednak Wokini
nie jest przesiąknięta dobrymi radami, lecz konkretną historią o cierpieniu
kilkunastoletniego indiańskiego chłopca Davida i jego drodze do radzenia sobie
z żałobą i ułożenia życia na nowo.

Odpowiedź na pytanie „czym jest szczęście” możemy znaleźć w 7
lekcjach życiowych, którymi podąża młody bohater. David poprzez mądrość Męża nauczył
się jak żyć w zgodzie z Matką Ziemi oraz ze sobą. Każdy rozdział w książce
zakończony jest podsumowaniem z puentą. Dzięki temu oprócz opowieści czytelnik
może jeszcze raz przyswoić sobie lekcję i zabrać z niej coś dla siebie.
Jeśli chodzi o wartość mądrości – powiem
szczerze – w książce nie znajdziemy nic nowego, jednak cenny dla mnie był bardzo
jasny i konkretny przekaz w prostym i przyswajalnym języku. Mimo, iż pojawia
się wiele indiańskich słów, na początku poradnika mamy słownik.  
Jako najczęstszą krytykę Wokini
czytelnicy podają brak możliwości realizacji każdego punktu. Stając w obronie chciałam
zauważyć, iż sami autorzy zapewniają, że jest to tylko przewodnik, aby inaczej spojrzeć na swoje życie. Jest metaforą, którą należy przełożyć ją oraz
wybrać to, co się potrzebuje do zaznania szczęścia.
„DAVID UŚWIADOMIŁ SOBIE,
ŻE SZCZĘŚCIE TO ODRĘBNY ŚWIAT – ŚWIAT, KTÓRY
KAŻDY MOŻE ZNALEŹĆ W SAMYM SOBIE.
TO STAN WYWODZĄCY SIĘ Z SERCA,
STAN, KTÓREGO NIE DA SIĘ OPISAĆ SŁOWAMI I
ZDANIAMI.
A PONIEWAŻ JEST TO STAN WEWNĘTRZNY,
NIC, CO POCHODZI Z ZEWNĄTRZ,
NIE MOŻE DAĆ NAM SZCZĘŚCIA.”
Fabuła jest ciekawa, ale w połowie
książki, w której David zaczyna praktykę z medytacją nieco się znudziłam.
Wskazówek dotyczących bycia szczęśliwym jest
bardzo dużo. Czasami też miałam wrażenie, że się powtarzają. 
Zgadzam się z pisarzami, że Szczęście
nie przyjdzie do nas bez zaproszenia. Autorzy
rozróżniają szczęście wewnętrzne od dobytku materialnego – co jest mocnym
punktem całej historii.
Aby mieć zaznać szczęścia trzeba na niego zapracować.
A praca ta może trwać wiele lat i dotyczyć szerokiego wewnętrznego samorozwoju.
Praca nad sobą zawsze przynosi efekty,
więc czemu nie spróbować z poradnikiem Sparks’a i Mills’a?
Dla szukających wewnętrznego spokoju;
Dla potrzebujących pracy nad sobą;
Dla cierpiących i znudzonych życiem;
Dla chcących odkryć mądrość w prostocie;
bo szczęście zależy tylko od nas samych.


Może i te posty polubisz

7 komentarzy

  1. O tej książce nawet nie słyszałam, choć ostatnio bardzo spodobało mi się pióro Sparksa, szczególnie po "Jesiennej miłości". Być może przeczytam, ale póki co, mam na swojej półce piętnaście innych książek autora z kolekcji Wszystkie kolory miłości, za które pasuje się zabrać.
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

Dodaj komentarz