Zimowe Panny – Cristina Sánchez-Andrade

 
 
Lubimyczytac.pl:
Wspaniała powieść, w
której pobrzmiewają echa klasyków literatury hiszpańskiej.Galisja, lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku. Dwie siostry po wieloletniej
nieobecności wracają do małej wioski Tierra de Chá. Wiąże je przysięga
milczenia – muszą zachować w tajemnicy pewien mroczny czyn, którego dopuściły
się w przeszłości – oraz zainteresowanie kinem i życiem hollywoodzkich gwiazd.
Wracają do domu dziadka, z którego musiały uciekać jako małe dziewczynki.

W Tierra de Chá niby nie zmieniło się wiele, a jednak zmieniło się wszystko.
Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu powrót sióstr kładzie się cieniem na
spokojnej egzystencji mieszkańców wioski. Dlaczego nikt nie chce rozmawiać z
nimi o ich dziadku, don Reinldzie? Co takiego wydarzyło się podczas wojny?
Czemu nikt nie powie im prawdy?
Powoli siostry odnajdują jednak swoje nowe miejsce. W toku opowieści,
prowadzonej w atmosferze na poły baśniowej, gdzie przeszłość i teraźniejszość
krzyżują się i zlewają w jedno, dowiadujemy się, kim był don Reinaldo, co
zrobił i dlaczego jego wnuczki musiały uciekać. Odkrywamy również tajemnicę
sióstr, która skłoniła je do powrotu do zabitej dechami rodzinnej wioski.
Moja opinia:
„CHOĆBYŚ NIE WIEM JAK DALEKO POJECHAŁA,
CHOĆBYŚ NIE WIEM JAK BARDZO STARAŁA SIĘ
SZUKAĆ,
ŻYCIE JEST, JAKIE JEST.
TAKIE, JAKIE PRZEŻYWASZ JE W TEJ CHWILI.
JAKIE MASZ W ŚRODKU.”
Dawno nie czytałam książki, której proza zahacza o baśń o dwóch kobietach. Akcja
książki Zimowe Panny Cristiny Sánchez-Andrade nie ma określonego
czasu, natomiast prawdopodobnie dzieje się w okresie powojennym. Opowieść toczy
się w swoim nieśpiesznym tempie, jakby trochę na pograniczu jawy.
W tle pojawia się pewna tajemnica, którą czuć w powietrzu, ale jest
skrzętnie zatajana
. Sekret nie dotyczy tylko głównych
bohaterek, dotyczy również mieszkańców małej wsi.
Główne bohaterki, nazywane przez
społeczność Zimowe Panny, są
siostrami, które po długim czasie powracają w rodzinne strony. Daleko od domu
musiały polegać na sobie, co przyczyniło się do zawiązania bardzo bliskiej
więzi emocjonalnej, z pogranicza toksycznej siostrzanej miłości. Dolores i
Saladina nie mają nikogo oprócz siebie. W domu swojego dziadka starają się
toczyć spokojne, rutynowe życie. Ale samotność odznacza się w sercu jednej z
nich a powrót do Hiszpanii burzy porządek społeczności, która ma ukształtowane przyzwyczajenia
i przekonania dotyczące kolei życia.
Wprowadzenie zmian przez jedną z
sióstr przynosi konsekwencje, które odbijają się na wszystkich mieszkańcach
oraz na Zimowych Pannach.
„NIEKTÓRE RZECZY MAJĄ POSMAK ROZCZAROWANIA, ZWŁASZCZA
TE, NA KTÓRE CZEKALIŚMY OD DAWNA.”
Coś w tej książce zachwyca. Sprawia, że ciężko się od niej oderwać. Bohaterki wraz z kolejną stroną powieści zmieniają się, a w fabule
zaczynają pojawiać się wątki sekretu, który rodzi dużą ciekawość w czytelniku.
Nastrój powieści jest przepełniona tęsknotą,
czarem, melanholią, a jednocześnie jest złowieszczy i czuć w oddali zbliżającą
się tragedię. Nie wiadomo jednak do jakiego końca doprowadzi autorka. Klimat
książki jest ciężki, przy czym Cristina Sánchez-Andrade potrafi zaczarować opowieścią i ociekającymi
emocjami.

 

 

Pisarka jest oszczędna w słowach. Wiele
zdarzeń owianych jest tajemnicą, wiele wydarzeń zostaje niedopowiedzianych. Zaznaczyć również trzeba, iż okładka książki wpasowuje się w atmosferę powieści – na pierwszym planie wysuwają się piękne figi, a w cieniu stoją dwie kobiecie postacie.
Zimowe Panny poruszają ważne tematy dotyczące
walki o swoje szczęście, wyłamanie się ze schematu, indywidualizm i odszukanie
w sobie własnych pragnień. Proza
Sánchez-Andrade jest dobrym
kawałkiem hiszpańskiej literatury.
 „(…) NA POCZATKU BYŁO WCALE NIE SŁOWO, LECZ KŁAMSTWO, 
W KŁAMSTWIE ZNALEŹĆ MOŻNA CZASEM WIĘCEJ PRAWDY 
NIŻ W SAMEJ PRAWDZIE.”
Polecam!
Za książkę dziękuję Wydawnictwu MUZA. Fakt ten nie miał wpływu na opinię.
 



Może i te posty polubisz

12 komentarzy

  1. Przyznam szczerze, że nie do końca intryguje mnie ta historia. Wydaje mi się, że jednak nie przypadnie mi do gustu, więc odpuszczę sobie tym razem.

Dodaj komentarz