Na błędach! Poradnik-odradnik – Paulina Młynarska

 
Lubimyczytac.pl:
Wszystko jest dobrze?
A może wszystko powinno być inaczej? To zależy, z której strony spojrzeć. Jeśli
stoisz na rozstaju dróg, ta książka doda Ci otuchy i rozweseli. Być może
sprawi, że wreszcie czegoś się nauczysz — na cudzych błędach.
W kilkunastu historiach Paulina Młynarska opowiada o swoich największych
życiowych burzach i przejaśnieniach, które po nich przychodzą, dając przy tym garść
przyjacielskich rad, a czasem lekkiego prztyczka w nos. Wszystko po to, by
zarazić swoim optymizmem i apetytem na życie.
„Na błędach! Poradnik-odradnik” to opowieść o trudnej sztuce błądzenia. O
codziennych łzach i śmiechu. O pułapkach macierzyństwa. O samotności i
tęsknocie silnej kobiety za silnym mężczyzną. O udanych i nieudanych podróżach,
o wyplątywaniu się z toksycznych związków i… o miłości, która pojawia się w
najmniej oczekiwanym momencie.
Moja opinia:
W tym miesiącu ciągnęło mnie do
książek znanych osobistości. Na mojej półce kurzyła się pozycja Pauliny Młynarskiej, którą bardzo
cenię. Dziennikarka w Na błędach!
Poradnik-odradnik
przedstawia nam dwie strony medalu życia.
Pani Paulina należy do moich
ulubionych postaci pojawiających się na małym ekranie. Próbowała swoich sił
jako aktorka, jednak ostatecznie zdecydowała się na karierę dziennikarską oraz producencką. Kobieta jest mi bliska z powodu bardzo
zbieżnego światopoglądu, co korzystnie wpływało na odbiór całości książki.
Pisarka podzieliła książkę na dwie części
i co niezwykłe z jednej strony zaczynamy od Poradnika, a od tyłu zaczynamy od Odradnika. Kolejność nie wpływa na odbiór całości. Cała pozycja
wydaje mi się naprawdę osobistą książką,
w której dziennikarka dzieli się z czytelnikami swoimi doświadczeniami, tymi
pozytywnymi, ale także tymi mniej przyjemnymi.
Zacznijmy od Poradnika. Z tej strony Paulina wymienia fuksy, które sprawiły, że
taka się ukształtowała. Opowiada o przyjemnych momentach swojego życia, dzieli się
doświadczeniami, sukcesami i pokazuje skąd brać siłę do walki o lepsze jutro.
Dzięki tej pozycji możemy poznać losy Młynarskiej, bo pomimo dobrego pochodzenia nie należała do spokojnych
dzieci.
Paulina miała burzliwe przeżycia i
porażki na koncie, które są w sposób humorystyczny przedstawione w Odradniku. To tam poznajemy błędy
życiowe, trudne decyzje i masę problemów związanych z wczesnym macierzyństwem,
nastoletnim buntem, samotnością, kilkoma rozwodami.
Jednak mimo wszystkich przeżyć
Młynarska daje siłę. Czytając jej lekkie pióro i piękny styl byłam pod
wrażeniem. Determinacja i dążenie do
celu – to przesłanie, które do mnie wołało z każdej strony.
Dziennikarka pięknie pisze również o feminizmie stanowiącym
w moim osobistym życiu podstawę. To duży plus całej publikacji, bo Paulina
pokazuje podstawy myślenia na rzecz równości płci. To w Polsce nie jest
popularne myślenie, więc dodatkowy plus za odwagę. Cieszę się, że są kobiety,
które mówią o prawach kobiet głośno i szerzą prawdziwe oblicze feminizmu.
Paulina Młynarska ukazuje swoją walkę o miłość.
Cztery śluby i cztery rozwody wskazują, że ma o czym pisać. Dziennikarka po przeżyciach
dochodzi do wniosku, że samotność jej odpowiada. Pokazuje, jak można poradzić sobie z samotnością i zadbać o sobie. Taka
wizja akurat nie przemawia za mną, bo moim priorytetem jest udany związek, ale
zgadzam się z twierdzeniem Pauliny o szukaniu szczęścia w sobie samej.
Porzekadło mówi, że będziesz szczęśliwa z kimś, tylko wtedy, jeśli będziesz
najpierw szczęśliwa z samą sobą.
Na błędach!
Poradnik-odradnik
to pozycja dobra na odskoczenie od
trudności życia codziennego. Paulina Młynarska
niezwykle ciekawie spowiada się ze swoich sukcesów i porażek, z których można zaczerpnąć
troszkę powietrza na swoją własną drogę do szczęścia.
Może wpłynąć na
refleksje i skłonić do przyjrzeniu się kilku sprawom w swoim życiu. Jednak nie spodziewajcie się poradnika dającego
złote rady i wskazówki.
Nazwałabym tę książkę raczej jako pamiętnik lub rozliczenie
się ze swoich przeżyć. Myślę, że pozycja jest naprawdę świetna. Niestety nie spełnia swojego przesłania, bo
jedyną osobą, która mogła się czegoś z niej nauczyć to niewątpliwie sama Paulina Młynarska. 

Może i te posty polubisz

10 komentarzy

  1. Generalnie Paulina Młynarska jest osobą, która bardzo mnie irytuje, kiedy pojawia się gdziekolwiek, więc podejrzewam, że nie zapałam do niej sympatią… Mam za sobą książkę, którą pisała wraz z Wellman – skoro nie przekonałam się do Młynarskiej w tamtej lekturze, to i teraz nie byłoby szans. Szczerze przyznam, że nie widzę za bardzo sensu w takich poradnikach, więc na pewno nie dam się skusić.

  2. Nie przepadam za poradnikami, jakoś ciężko mi idzie ich czytanie. Przede wszystkim jednak nie przepadam za osobą autorki 😮
    Także nie tym razem 🙂
    Pozdrawiam
    na-planecie-malego-ksiecia.blogspot.com

  3. Popraw sobie: cztery śluby.
    Nie wiedziałam, że Paulina Młynarska ma za sobą aż tyle życiowych doświadczeń. Chociaż słabo ją kojarzę, to jednak z czystej ciekawości skuszę się na jej a'la pamiętnik.

  4. Ponieważ rzadko sięgam po poradniki, wyczekiwałam bliższych informacji o tej książce i wrażeń po jej przeczytaniu. Teraz już wiem więcej i jak na razie nieco odsunę spotkanie z nią w czasie, może później będę miała lepsze do niej nastawienie. 🙂

Dodaj komentarz