MOC FILMÓW… czyli co oglądałam w maju

W kinie…

Strażnicy galaktyki vol. 2 – reż. James Gunn

Zdarzają się słowa krytyki na ten film, czego nie rozumiem. Bawiłam się świetnie na drugiej części Strażników. Mamy powrót do muzyki lat 80., ale w tej części twórcy postawili na rozbudowę postaci i relacje jakie między nimi panują. bohaterowie nie oszczędzali humoru a mały Groot był tak uroczy, że do dzisiaj chce takiego w domu!

Strażnicy vol. 2 trzymali poziom. Świetnie napisane postacie oraz ich osobiste dramaty, na czele z odnalezionym ojcem Petera, sprawiły, że oprócz kina rozrywkowego można było wyciągnąć kilka życiowych lekcji.

Dzieciak rządzi- reż. Tom McGrath

Bajki dzisiaj niekoniecznie są tworzone tylko dla dzieci. Niektóre produkcje animowane swoim humorem i tekstami potrafią rozbawić dorosłego.

Ja lubię od czasu do czasu wybrać się na coś lekkiego, a “Dzieciak…” wydawał mi się warty uwagi. Nie żałuję, bo dostałam ciekawe spojrzenie na pojawienie się nowego członka rodziny z perspektywy dziecka. Sama mam młodszego brata, choć nie wspominam jego narodzin w tak drastyczny sposób 😉

Polecam w sytuacji, w której chcemy przekazać dziecku, że przybędzie do domu nowy członek rodziny.

Song to song – reż. Terrence Malick

Ryan Gosling, Rooney Mara, Michael Fassbender, Natalie Portman – takie nazwiska skłoniły mnie do odwiedzenia kina.

Dramat w ujęciu reżysera był bardzo metaforyczny. Zdrady i obsesje na temat drugiej osoby połączone klimatem koncertów i muzyki. Dużo w tym filmie nie było dialogów, raczej obrazy i zbliżenia twarzy pozwalały zajrzeć do emocji aktorów.

Osobliwy, ale ciekawy.

 

Obcy: Przymierze – reż. Ridley Scott

Jeśli mnie znasz, wiesz, że nie poszłam na ten film z własnej chęci. Nie jestem zwolenniczką horrorów i mocnych thrillerów, ale czego się nie robi dla ukochanego 😉 Wylądowałam w kinie nie znając również poprzednich części, więc mogłam tylko domyślać się o co chodziło.

Przyznaję się, że w mocnych scenach po prostu zamykałam oczy, więc nie widziałam wszystkiego. Jeśli ktoś lubi to proszę bardzo, ja wiem, że to nie dla mnie.

The Circle. Krąg – reż. James Ponsoldt

Po raz kolejny Emma Watson nie przekonała mnie do siebie. Zwykła dziewczyna, która jak dla mnie nie wyróżnia się niczym.

Internetowy szał na punkcie portali społecznościowych w jeszcze większych dawkach. Brak anonimowości i wielka cyfrowa korporacja próbująca wmówić ludziom o potrzebie inwigilacji na każdym kroku.

Sam film miał potencjał. Miał, ale nie pykło.

Skłaniam się do przeczytania książki, może tam będzie to ujęte lepiej. Ktoś czytał?

Jutro będziemy szczęśliwi – reż. Hugo Gélin

Nie po drodze mi z francuskim humorem, ale “Jutro…” okazało się genialne.

Przecudny obraz faceta, który musiał z dnia na dzień stać się mężczyzną i ojcem. Samotnie wychowując – w sposób bardzo partnerski – córkę dojrzewa do swojej roli i zmienia dla niej wszystko. Nagle w sielankowe życie wkracza matka, która od ośmiu lat nie kontaktowała się z nimi.

Co jest lepsze dla dziecka? Kto stworzy jej poczucie bezpieczeństwa?

Polecam i nie wstydzę się, że na koniec poleciały mi łzy.

Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara – reż. Joachim Rønning, Espen Sandberg

Jack Sparrow i dożo Jacka Sparrowa. Twórcy chcieli podkreślić niezdarność tego pirata i jakoś się to im udało.

Tym razem mamy na ekranie również nowe osoby, które hm… były przeciętne.

Jednak mimo tego naprawdę dobrze bawiłam się na tym filmie. Przyjemny wieczór, choć jak pamiętam poprzednie część były bardziej udane.

Zwyczajna dziewczyna – reż. Lone Scherfig

“Catrin jest początkującą scenarzystką i właśnie zdobyła swoją wymarzoną pracę. Jednak czar szybko pryska, gdy okazuje się, że jej jedyne zadanie to wymyślanie “gadki szmatki”, czyli… kobiecych dialogów.”

Poszłam na ten film spontanicznie i okazało się, że “Zwyczajna dziewczyna” nie jest taka zwyczajna. Produkcja podobała mi się za dobrą grę aktorską, ciekawą fabułę i niezwyczajne ukazaną rolę kobiet podczas II Wojny Światowej.

Jestem na tak!

 

…i na kanapie:

Shrek 2 – reż. Andrew Adamson, Kelly Asbury, Conrad Vernon

“Shrek i Fiona postanawiają odwiedzić rodziców księżniczki, którzy nie wiedzą jednak, że poślubiła ona ogra, a sama zmieniła się w ogrzycę.”
W tamtym miesiącu zaczęłam maraton ze Shrekiem. Tak więc oglądnęłam wszystkie pełnometrażowe odcinki zielonego ogra.

 Shrek Trzeci – reż. Chris Miller, Raman Hui

“Shrek i Fiona nie czują się dobrze w roli pary królewskiej, więc ogr wyrusza na poszukiwanie innego następcy tronu.”

 

  Shrek Forever – reż. Mike Mitchell

“Życie Shreka popadło w rutynę; ot żona, dzieci i pieluchy. Tęskniąc za czasami, kiedy budził postrach wśród okolicznych wieśniaków, ogr kupuje od Rumpelstiltskina jeden beztroski dzień.”

Na prawdę nie ma to jak rozluźniający, wieczorny film z ukochanym.

Zawsze można powtarzać z bohaterami najlepsze teksty 😉

 

Maj zaliczam do udanych miesięcy pod względem kinowym. Na początku lipca zrobię podsumowanie półroczne, bo jestem pewna, że pobiłam rekord z tamtego roku. Karta Unlimited Cinema City sprawiła, że jestem na bieżąco ze wszystkimi nowościami. I bardzo mi z tym dobrze!  

Czerwiec zaczęłam od Smerfów, Wonder Woman, Sama przeciwko wszystkim i Baywatch: Słoneczny patrol – wypatrujcie moich recenzji na koniec miesiąca!

Jak Wasze premiery?

Oglądaliście coś ciekawego?

 

 

 

Może i te posty polubisz

7 komentarzy

  1. Z tych filmów w ostatnim czasie oglądałam “Piratów z Karaibów”, których ubóstwiam i mimo że dla mnie nie była do zbyt dobra część, to sentyment swoje robi. Oglądałam również “Dzieciak rządzi”, ale jak mam być szczera to mnie nie przekonał… No i oczywiście Shrek 🙂

  2. Shrek zaliczony w całości. Na Dzień Dziecka byłam z synem na “Dzieciak rządzi” i jedna mała dziewczynka się rozpłakała w kinie;p Bidulka. A nam film się podobał:)

  3. Na Strażników wybieram się w środę 🙂 Song to Song – okrutnie się wynudziłam. Obcy i Zwyczajna dziewczyna w planach. Ja czerwiec zaczęłam od WW i Smerfów 😉

  4. “Song to song” zapowiada się ciekawie. Z chęcią go obejrzę. Poza tym mam w planie “Krąg”. U mnie w maju niewiele filmów i raczej nic godnego polecenia. “Dzieciak rządzi” był średni. Sporo dłużyzn i nudy. Na upartego na uwagę zasługuję animacją Lego. Barman, bo nieźle się uśmiałam 😉
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

Dodaj komentarz