Faza na… moją rutynę czytelniczą

 

Dziś przychodzę do Was z nieco innym postem na temat mojej rutyny podczas czytania książek. To popularny temat na blogach i vlogach książkowych, a ja jeszcze nic na o tym nie napisałam.

Nawyk czytania jest u mnie silny. Zawsze muszę mieć jakieś tomisko w pobliżu ręki. Bardzo często noszę książkę w torebce, mimo, że nie jestem pewna czy będę miała chwilę na jej otworzenie. Daje mi to przewagę w momentach, kiedy na coś czekam. Zawsze to parę stron do przodu.

Bardzo rzadko planuję książki na przód. U mnie na blogu nie ma wpisów dotyczących moim planów czytelniczych, bo jestem przekonana, że bym się ich nie trzymała. Najczęściej wybieram książkę pod wpływem chwili.

Rutyna wygląda tak:

  1. Spontaniczny wybór książki z mojej biblioteczki i oznaczenie jej na LubimyCzytac.pl jako „teraz czytam”.
  2. Oglądanie okładki, czytanie opisy z tyłu książki, czytanie zakładek (np. autorze lub fragment powieści).
  3. Czytanie tytułu w oryginale i nazwiska korektora i tłumacza. Kompletnie nie wiem po co mi te informacje, ale zawsze je czytam.
  4. Układanie się w wygodnej pozycji. Najczęściej czytam w łóżku, potem na kanapie w salonie, czasem na balkonie, zdarza mi się wyjść do parku lub gdzieś na ławkę, aby powdychać świeże powietrze.

                                 Na kanapie
  5. Wielokrotne zmienianie pozycji. Po kilku minutach muszę się obrócić, przekrzywić, podnieść, przechylić głowę itp.
  6. Przerwy. Prawie nigdy nie czytam książki na raz, nawet jeśli bardzo mnie wciąga. Lubię odłożyć książkę, przejść się (chociaż po mieszkaniu), zmienić pozycję ciała i poćwiczyć oczy (mruganie, patrzenie w dal, zamykanie oczu, szybkie ruszanie gałek). To spowodowane jest moją wadą wzroku i wymuszam odpoczynek, bo chciałabym cieszyć się czytaniem jeszcze wiele lat.
  7. Zaznaczanie zakładką. Kiedy okładam książkę, zawsze zaznaczam ją zakładką. Często wybieram odpowiednią zakładkę pod daną treść książki.
  8. Zaznaczenie karteczkami indeksującymi. Małe karteczki mam zawsze pod ręką, bo muszę mieć zaznaczony ważny dla mnie fragment.

    Niektóre książki mają znaczniki na każdej stronie 😉
  9. Zaglądanie do podziękowań. Oj tak, zdarza mi się w środku powieści przeczytać sobie podziękowania autora albo jeszcze raz tył okładki. Przyznaję, że kilka razy zajrzałam na ostatnie zdanie w książce. Ups.
  10. Brak dźwięków. Kiedy czytam nie lubię słuchać muzyki i nie lubię dźwięków z zewnątrz, np. telewizora z drugiego pokoju. Lubię ciszę.
  11. Nie zarywam nocy dla książki. Może zrobiłam to z dwa lub trzy razy. Potrafię się oprzeć i powiedzieć sobie dość na dzisiaj, bo jutro mam ciężki dzień.
  12. Przerywanie w każdym miejscu. Nie muszę dojść do końca rozdziału, mogę skończyć w połowie zdania, nie przeszkadza mi to.
  13. Lubię dzielić się swoimi emocjami w trakcie czytania lektury z moimi bliskimi.
  14. Oznaczenie książki na portalu Lubimyczytac.pl. Po skończeniu skanuje kod kreskowy komórką i od razu odznaczam książkę jako przeczytaną. Oceniam ją wtedy zgodnie z punktacją gwiazdkową, zaznaczam informacje o niej na moich „półkach”, ale nie wypełniam recenzji.
  15. Okładanie na wyznaczone miejsce. Po skończeniu czytania odkładam tomisko na specjalne miejsce, gdzie leżą książki do recenzji.

                   Książki czekające na recenzję
  16. Recenzuję książkę po jakimś czasie. Robię fotki i odkładam na miejsce w mojej biblioteczce.  

 

A jakie Wy macie nawyki?

Zauważyliście u siebie rutynę czytelniczą?

 

Może i te posty polubisz

7 komentarzy

  1. Sporo tego Ci się nazbierało☺ Ja też zawsze używam zakładki i nie muszę kończyć rozdziału. Kilka książek wybieram na początku miesiąca, ze względu na wyzwania. Reszta to czysty spontan. Nie używam karteczek, na LC zaznaczam jako przeczytane dopiero po napisaniu recenzji, które piszę zaraz po lub maksymalnie trzy dni po skończeniu lektury. Jeśli nie zdążę w tym czasie, to nie piszę o niej wcale. Nie mam książek do recenzji, więc to nie problem☺Czytam wszędzie, nie mam ulubionego miejsca a czytanie w łóżku zawsze kończy się zaśnięciem.

  2. W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale analizując na szybko podczas lektury Twojego posta stwierdziłam, że chyba nie mam aż tylu jasnych do określenia nawyków. Również nie planuję z wyprzedzeniem, co będę czytała, ale mam stosiki z książkami „do poznania w pierwszej kolejności” i to z nich najczęściej wybieram lekturę na dziś. Poza tym jeśli mam ochotę, jestem w stanie czytać absolutnie wszędzie i nic mi nie przeszkodzi. 🙂

  3. Nigdy nie zastanawiałam się nad swoją rutyną… z podobieństw: też już nie robię planów czytelniczych, bo po prostu zazwyczaj nie wypalały, prawie nigdy nie czytam książki na raz, zawsze zaznaczam miejsce, w którym skończyłam zakładką, albo choć jakąś karteczką (zdarza się, że starym biletem lub paragonem:P). Najbardziej lubię czytać na kanapie w domu, ale bardzo dużo czytam jeżdżąc komunikacją miejską. Jeśli książka bardzo mnie wciągnie to nie zwracam uwagi na żadne hałasy 🙂

  4. Jakby się tak zastanowić, to nie mam nawyków – czytam w różnych miejscach i nic mi w tym nie przeszkadza. Nawet z zakładek nie korzystam za każdym razem – bywa, że po prostu zapamiętuję stronę lub zaznaczam ją czymkolwiek, co jest pod ręką.

  5. Podobnie jak Ty nie robię planów czytelniczych, rzadko czytam książki na raz, mogę przerwać czytanie przy końcu akapitu, a stronę zaznaczam zakładką lub pocztówką. Też raczej wolę czytać w ciszy.

Dodaj komentarz