Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął – Jonas Jonasson /audiobook i film/

Od 2014 roku książka pióra Jonasa Jonassona leżała u mnie na półce. Nie mam usprawiedliwienia, dlaczego wcześniej nie ruszyłam Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął, ale wiem, że to był duży błąd. Audiobook okazał się majstersztykiem i moim dzisiejszym celem jest zachęcić Was do tej lektury.

„Co ma być, to będzie”

Allan Karlsson to przeciętny mężczyzna, bez wykształcenia i wielkich ambicji. Jedno, co go wyróżnia to umiejętność odnalezienia się w odpowiednim miejscu i czasie i maksymalne wykorzystanie wszystkich życiowych doświadczeń.

Książka zaczyna się w momencie, w którym główny bohater spontanicznie postanawia zwiać z obchodów swoich setnych urodzin w domu opieki w swoich znoszonych i pachnących moczem kapciach. I tak zaczyna się niesamowita przygoda Allana, który w swojej podróży poznaje nowych przyjaciół, a czasem również i wrogów.

Szwedzki pisarz barwnie opisał cały życiorys mężczyzny, który urodzony w biednej rodzinie w 1905 roku musi radzić sobie ze zmianami polityczno-społecznymi na całym świecie. Jonasson w historię świata wplótł osobę Allana tak płynnie i umiejętnie, że chwilami miałam wrażenie, że mogło to być prawdą. Jednak największym plusem Stulatka… jest humor, humor i jeszcze raz humor. Autor bawi się słowem, opisami oraz prostotą charakteru głównego bohatera, co sprawia, że niejednokrotnie wybuchałam śmiechem podczas czytania.

Sto lat, które przeżył Allan nie pozostawały obojętne na historię świata. Czytelnik poznaje jego losy od urodzenia do wydarzeń obecnych. Osierocony młody chłopczyk zaczyna swoją podróż od zwiedzania Szwecji i systematycznie odwiedza kraje takie jak: Hiszpania, Chiny, Korea Północna, Iran, wpada na chwilę do Stanów Zjednoczonych, Rosji a nawet Francji. W swojej wędrówce zawsze towarzyszą mu ludzie znani z kart historii – jak na przykład dwóch prezydentów USA, Stalin, generał de Gaulle, Franco, Mao Zedonga poprzez premiera Szwecji. Bohater zawsze znajduje się w odpowiednim czasie i miejscu, a jego ciekawość świata powoduje naukę nowych umiejętności, które wykorzystuje w dalszej wędrówce. Dzięki temu Allan wysadza mosty w wojnie domowej w Hiszpanii, pomaga amerykanom zbudować bombę atomową, ratuje żonę przywódcy Korei Północnej i o własnych siłach przemierza najwyższe góry świata. A to wszystko nieodzownie przy odrobinie czystej, dobrej wódki i spokoju ducha.

Charakterystyka bohaterów jest bardzo dobrze dopracowana. Karlssen to człowiek dość prostolinijny, ale trzymający się własnych zasad, dzięki czemu zdobywa przychylność wielu osób. Pozostałe postacie posiadają indywidualny rys psychologiczny i świetnie uzupełniają całą historię.

Fabuła Stulatka… jest płynna i dość szybka. Zaczynamy od wydarzeń w 2005 roku, w którym Allan ucieka ze swoich urodzin, a co kilkanaście rozdziałów mamy powrót do przygód głównego bohatera. Z biegiem czasu zaczynamy układać sobie cały życiorys tego szwedzkiego stulatka.

Dopełnieniem książki jest głębsze przesłanie, które autor zawiera w ironicznym poczuciu humoru. To jakby drwina na temat systemów politycznych i wydarzeń na świecie, w tym głównie Szwecji w XX wieku.

Jonas Jonasson stworzył powieść poruszającą marzenia wielu osób: czy nie byłoby pięknie rzucić wszystko i wyruszyć w podróż po świecie bez celu a jedynie z ciekawością i otwartością na nowości. Ponadto, mimo kilku okrutnych momentów cała historia kończy się happy endem.

„Gdy dostało się od życia nadgodziny, można sobie pozwolić na pewną swobodę”

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął to książka, do której jeszcze wrócę. Swoją fabułą przypominała mi niecko historię Forresta Gumpa i uważam, że jest równie dobra. Audiobook, który słuchałam był czytany przez Artura Barcisia, który ma przyjemny głos i genialnie podkreślał ważne wątki oraz życiową dewizę Allana Karslenna.

Tytuł: Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął

Autor: Jonas Jonasson

Wydawnictwo: Świat Książki

Audiobook: czytał Artur Barciś

Moja ocena: 11/10

 

 

 

Tymczasem filmowo…

Po wysłuchaniu książki, zapragnęłam obejrzeć film na jej podstawie w reżyserii Felixa Herngrena. Reklamowana jako czarna komedia bardzo mnie rozczarowała. Cały urok narracji książkowej uleciał gdzieś w filmie.

Aktor Robert Gustafsson nie przekonał mnie do siebie od pierwszych minut a 20 minut oglądania bardzo mnie znużyły. Dlatego po tym czasie sfrustrowana wyłączyłam film i nie jestem w stanie rzetelnie zrecenzować całej produkcji.

 

Mnie zawiodła. A może Wy wytrwaliście do końca?

Może i te posty polubisz

6 komentarzy

  1. Mnie również od razu ta historia skojarzyła się z „Forrestem Gumpem”. Bardzo lubię powieści, które ukazują bohaterów „zrywających” ze swoim dotychczasowym życie. Dają mi nadzieję, że rzeczywistość nie musi być jedynie szaro – bura.

  2. cenię książki o starszych ludziach. uwielbiam (książkę i film) Mężczyzna imieniem Ove (swoją drogą jeśli nie czytałaś to polecam), a ta książka właśnie mi się z tamtą skojarzyła. mam ją na liście od dawna, czas przeczytać. pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz