MOC FILMÓW… czyli co oglądałam w sierpniu

W kinie…

Valerian i miasto tysiąca planet – reż. Luc Besson

„Nowe dzieło Besson” – tylko ja chyba nie poczułam tego dzieła. Widowiskowy film z dobrymi efektami – tyle.

Aktorów nie polubiłam, nie byli dla mnie autentyczni, nie zaufałam. Cała historia była przewidywalna i jakoś mało ciekawa.

Kolejny film, który można zobaczyć dla efektów specjalnych, bo tych tutaj nie brakuje.

Mroczna wieża – reż. Nikolaj Arcel
Spodziewałam się spektakularnego film, niestety dostałam ładnie nakręconą bajkę. Miałam wrażenie, że jakieś wątki się pogubiły i historia nie była spójna. I miałam rację – King tę opowieść zawarł w kilku tomiszczach.

Film polecam na luźny wieczór lub dla nastolatków.

Bodyguard Zawodowiec – reż. Patrick Hughes
Lekka komedia z dobrymi aktorami. Czego chcieć więcej na wakacje?

Fabuła niezbyt oryginalna, ale humor dawał radę. Ja się dobrze bawiłam i z przyjemnością śledziłam losy bohaterów.

Typowe kino rozrywkowe.

Podwójny kochanek – reż. François Ozon
Przyznaje, że nazwisko reżysera zachęciło mnie do tego filmu. Ozon robi dramaty, które oglądam i po każdym filmie wychodzę z głową pełną sprzecznych emocji. Tym razem nie było inaczej.

Główna bohaterka, młoda kobieta z problemami natury psychicznej zakochuje się w swoim psychiatrze – z wzajemnością. Chloé szybko zamieszkuje z Paulem, o którym tak naprawdę niewiele wie. Po jakimś czasie zaczyna odkrywać jego tajemnice.

Dramat, dużo scen seksu, dziwne ujęcia – charakterystyka reżysera w pełnej klasie. Choć film nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia, jak poprzednie, to i tak nie żałuję, że na niego poszłam.

 

…i na kanapie:

 

Equilibrium – reż. Kurt Wimmer

Film z 2002 r., który w tamtym czasie było jednym z moich ulubionych. Dobrze było go sobie odświeżyć, jednak tym razem już nie zrobił na mnie takiego wrażenia.

Główny bohater żyje w kraju, w którym przeżywanie uczuć to zbrodnia. Władza wierzy, że to na emocjach spoczywa całe zło, np. wojny. Dlatego społeczeństwo przyjmuje leki, aby tłumić wszelkie uczucia. Główny bohater bardzo wierzy w swoje idee, a na dowód tego jest w służbach, które ścigają Uczuciowców – ruch oporu. Jednak Kleryk John Preston nie zażywa leku zaczyna odmiennie widzieć świat…

 

Notatnik śmierci – reż. Adam Wingard
Nie przepadam za anime, ale Death Note oglądałam namiętnie. Dlatego nie mogłam pominąć ekranizacji, która ukazała się 25 sierpnia tego roku.

Byłam pewna, że zrobią z tego serial, a nie pełnometrażowy film. Niestety twórcy decydując się na film musie pominąć wiele wątków. Co wyszło? Film, który nie trzymał się kupy. Bohaterowie mi się nie podobali, poza tym nie byli tacy jak w anime. Szkoda pisać.

 

 

Sierpień to miesiąc, w którym miałam trudności z samochodem przez co ciężko było mi dotrzeć do kina. Do tego jeszcze miałam tygodniowy urlop wyjazdowy i zaczęłam regularne treningi, co skutkowało mniejszą ilością czasu na salę kinową. W domu też niezbyt szalałam, bo oglądnęłam aż dwa filmy. Oczywiście nie opuściłam również seriali – 7 sezonu Gry o tron oraz 1-3 sezonu Dextera (o którym będzie kolejny post).

 

Jak Wasze premiery?

Oglądaliście coś ciekawego?

 

 

 

Może i te posty polubisz

3 komentarze

  1. Oglądałam Bodyguarda – niezły, Podwójny kochanek – intrygujący i Death Note – film, przy którym prasowałam, żadne dzieło 😛 Miałam się wybrać na Valeriana i Mroczną wieżę, ale widzę, że nie warto.

  2. Mnie też Death Note nie zachwycił, słabo wypada w porównaniu z anime i mangą.
    Na Bodyguardzie też byłam w kinie i też nieźle się bawiłam, choć nie tak dobrze jak mój mąż. On dosłownie płakał ze śmiechu.

  3. Nie oglądałam nic z wymienionych i jedyny film, który zamierzam to ten pierwszy :p Sama w wakacje obejrzałam prawie 50 filmów, ale ciężko mi stwierdzić czy wszystkie były ciekawe. Najczęściej po prostu robiłam maratony serii, które już znam, jak np. całego Harry’ego Potter’a 🙂

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

Dodaj komentarz