Przez Piękne Okulary - książkowe recenzje

W kinie…

Więzień labiryntu: lek na śmierć– reż. Wes Ball

Ten film obejrzałam i zapomniałam o nim. Serio. Cała seria była dla mnie nudna, a ostatnia część szczególnie. Zwłaszcza, że miała za dużo schematów, przez które ciężko było mi patrzeć na nią obiektywnie.

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri – reż. Martin McDonagh
Kolejny nominowany do Oscarów film na mojej liście. Kiedy zobaczyłam, że to melodramat nie była zadowolona. Na szczęście już po kilku minutach seansu okazało się, że to naprawdę świetna produkcja z czarnym humorem i tragedią w tle pokazaną w bardzo realny sposób. Polecam!

Fernando – reż. Carlos Saldanha

Produkcja animowana z dość prostym przekazem. Scenariusz niezbyt oryginalny, ale przyjemnie się oglądało. Idealna bajka dla dzieci, gdyż można wyciągnąć z niej morał.

Gotowi na wszystko. Exterminator – reż. Michał Rogalski

Polski film, który był śmieszny a zarazem bardzo prawdziwy. Grupa dorosłych facetów, która powróciła do marzenia z dzieciństwa. Ciekawa fabuła i dobrze zagrana. Plus – nigdzie nie było Karolaka!

Cudowny chłopak – reż. Stephen Chbosky

Filmy familijne zawsze sprawiają, że łzy mi ciekną nieprzerwanie. Też też do nich należał. Opowieść o odwadze jaką trzeba posiadać, aby stawić czoła światu. Zwłaszcza w okropnym świecie dzieciaków. Historia dla najmłodszych i dla najstarszych!

Czas mroku – reż. Joe Wright

Ciekawy scenariusz oparty na życiu premiera Wielkiej Brytanii w czasach II Wojny Światowej – sławnego Winstona Churchilla. Gra aktorska – mistrzostwo. W końcu Gerry Oldman jest nominowany do najlepszego aktora.

Podatek od miłości – reż. Bartłomiej Ignaciuk

Nie może zabraknąć na tej liście klapy miesiąca. Podatek od miłości to tragiczny scenariusz z banalnymi aktorami. Fabuła nie klei się kupy, ale jest szczęśliwe, bajkowe zakończenie. Naprawdę Polacy lubią takie “filmy”?

Nowe oblicze Greya – reż. James Foley

TAK! Byłam na Kriścianie! Plus – muzyka. Minus – cała reszta: brak gry aktorskiej głównych bohaterów (czyżby aktorzy wstydzili się, że biorą udział w tej produkcji?), brak innych bohaterów (każdy pojawia się tam na 3 minuty), brak pokazania sukni ślubnej Any (a na to liczyłam najbardziej), marne bdsm, ukazana przemoc w związku (znowu!), durne kłótnie, zachowanie i problemy bohaterów (kłotnia, sex, kłótnia sex, itp.) a do tego dlaczego oni nie porozmawiali o kluczowych rzeczach przed ślubem (dzieci, dom)??? Polecam, jak chcecie się pośmiać.

  The Disaster Artist – reż. James Franco

Nie wiem czemu skusiłam się na ten film, ale chyba dlatego, żeby przekonać się o co tyle szumu. Nie widziałam oryginału The room i po tym seansie nie zamierzam go oglądać. Produkcja pokazująca przyjaźń między dwoma początkującymi aktorami – chyba tylko taką wartość zauważyłam w tym filmie.

Plan B – reż. Kinga Dębska

Plan B to żadna komedia romantyczna. Reżyserka postawiła na cztery osoby z bardzo życiowymi problemami, którym muszą stawić czoła. Podobała mi się forma, przekaz i pomysł na ten film. Polecam.

 

   

Kształt wody – reż. Guillermo del Toro

Cudowna opowieść o niemej kobiecie, która jako pracownik porządkowy poznaje dziwną istotę złapaną do badań naukowych. Piękne sceny, romantyzm, ale nie taki oczywisty. Do tego świetna gra aktorska głównych bohaterów i nawet dość prosty scenariusz stał się filmem, do którego chętnie wrócę. Polecam.

 

Jestem najlepsza, ja Tonya – reż. Craig Gillespie

Jeśli chcecie obejrzeć kolorowe i tandetne lata 80 to ten film jest dla Was. Margot Robbie wciela się w postać łyżwiarki olimpijskiej, która była dość kontrowersyjna. Ja uwielbiam tę aktorkę i od serca również Wam polecam ten film. Mocny, brutalny, ale prawdziwy. Na końcu nawet wzruszający.

 

Mąż czy nie mąż? – reż. Tarek Boudali

Tak to jest z karnetem bez limitu, że czasem pojawiam się na produkcjach i sama zastanawiam się co ja tu robię. Komedia francuska, która raczej nie trafia w moje poczucie humoru. Zaśmiałam się trzy razy, byłam zażenowana też ze trzy razy.

Czwarta władza – reż. Steven Spielberg

Film z bardzo dobrymi aktorami o dość drażliwym punkcie w historii USA – wojnie wietnamskiej. Jak dla mnie to bardzo dobra produkcja z ciekawym scenariuszem, jednak trzeba wiedzieć, że jest to rodzaj filmu dokumentalnego, więc nie ma co liczyć na wartką akcję. Polecam, bo warto znać tę historię.

 

…i na kanapie:

Więzień labiryntu – reż. Wes Ball

W związku z premierą kinową trzeciej części Więźnia, postanowiłam w domu nadrobić sobie poprzednie filmy. Pierwsza część przygód Thomasa i jego przyjaciół zamkniętych w ogromnym labiryncie, która podobała mi się najbardziej. Akcja, poczucie humoru, pomysłowość i fajni bohaterowie. Taki lekki film młodzieżowy.

 

Więzień labiryntu: Próby ognia – reż. Wes Ball

Druga część też opiewa w szybkie tempo akcji, jednak miałam czasem wrażenie znudzenia. Ten film nie zainteresował mnie, a żaden z bohaterów nie przyciągnął do siebie. A wręcz przestałam lubić pewną postać kobiecą. Produkcja do zniesienia.

 

Big love – reż. Barbara Białowąs

Od dawna chciałam przypomnieć sobie ten film i w końcu się udało. Bardzo lubię główną aktorkę – Aleksandrę Hamkało. Dobry polski film o miłości, która potrafi być obsesją, chorobą aż do utraty tchu.

Szkoła uczuć – reż. Adam Shankman

Szkoła uczuć to mój must watch na przygnębienie i chandrę, ale też jeśli chcę trochę powzdychać i zaspokoić romantyczną część mojej duszy. Jest to stary film i pewnie wiele z Was już go widziało. Mimo to polecam, bo pięknie pokazuje dojrzałe uczucia.

Pod poprzednim postem dot. oglądanych przeze mnie filmów w styczniu pojawiło się pytanie skąd mam pieniążki na wypady do kina w takiej ilości. Teraz się wytłumaczę 😉 Mam wykupiony abonament miesięczny/karnet miesięczny w Cinema City (Unilimited Cinema City), o którym już pisałam tutaj.

Obecnie cena za kartę wynosi 44 zł na miesiąc i gwarantuje bezpłatne wejścia na każdy film 2D. To naprawdę świetna opcja dla kinomaniaków. Rozumiem natomiast, że kin tej sieci nie jest dużo i są raczej w dużych miastach, więc Karta nie jest dostępna dla wszystkich. We Wrocławiu są dwa kina Cinema City, a do najbliższego mam niecałe 4 km, więc jestem tam czasem nawet co drugi dzień 😛

Jak doskonale widać powyżej w tym miesiącu zawędrowałam na salę 14 razy, co jest rekordem!

Najsłabszy film to Podatek od miłości, Mąż czy nie mąż? i oczywiście Nowe oblicze Greya.

Najlepsze produkcje to: Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, Kształt wody i Jestem najlepsza, ja Tonya – czyli wszystkie filmy nominowane do Oscarów.

Jak Wasze premiery?

Oglądaliście coś ciekawego?

6 thoughts on “MOC FILMÓW… czyli co oglądałam w lutym

  1. “Szkoła uczuć” to klasyk. Muszę przeczytać “Więźnia labiryntu” zanim obejrzę trylogię.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Toukie z ksiazkowa-przystan.blogspot.com

  2. Wow, szkoda, że u mnie w pobliżu same Heliosy i bilety po dwadzieścia kilka złotych, więc jak jestem raz na 3-4 miesiące w kinie to dobrze… W lutym byłam tylko na “Cudownym chłopaku”, ale mam ochotę na więcej. Bardzo miło wspominam “Big love” oraz “Szkołę uczuć”.

  3. O wow, faktycznie często bywałaś w kinie! Szkoda, że w Rzeszowie nie ma Cinema City, sama zaopatrzyłabym się w karnet 😉 Ostatnia część Greya i Więźnia Labiryntu w ogóle mnie nie kręcą, więc sobie je odpuszczę, ale za to z chęcią obejrzę “Cudownego chłopca”, “Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”, “Kształt wody” i “Ja, Tonya”. A jeżeli lubisz uniwersum Marvela, to polecam “Czarną Panterę”. Jak dla mnie – rewelacja! Ustępuje jedynie Avengersom i ostatniemu Kapitanowi Ameryce 😉

  4. Poszalałaś w tym miesiącu 😀 Pracownicy kina już cię chyba dobrze znają prawda? 😀 Co do karty – genialna sprawa! Zważywszy, że za 44zł na normalne bilety można wejść tylko 2 razy, więc jak napisałaś – dla kinomaniaków to idealna okazja. A jeśli chodzi o filmy to “Cudownego chłopaka” oraz Greya mam w planach. Reszty raczej nie bardzo, no chyba że gdzieś bym go oglądała. Z pewnością nie włączyłabym ich sama. Jeśli chodzi o “Podatek od miłości” – dlatego nie lubię polskich produkcji, a w szczególności komedii romantycznych. Polska w tym niestety kuleje. Oczywiście są wyjątki, ale nie ma ich wiele. A już dramat na przykład “Big love” o destrukcyjnym i toksycznym związku, mnie akurat bardzo się podobała. Tak jak nie Antka, tak w tej roli wypadł znakomicie.
    Udanego kinowego marca 🙂

Dodaj komentarz