MOC FILMÓW… czyli co oglądałam w kwietniu

W kinie…

  Tomb Raider – reż. Roar Uthaug

Nowe wcielenie znanej i popularnej gry o Larze Croft. Byłam ciekawa i nie zawiodłam się. Oczywiście superbabka radziła sobie w każdej sytuacji, ale trzeba przyznać , że aktorka ma piękne ciało i przyjemnie się na nią patrzyło 🙂

 

  Player one – reż. Steven Spielberg

Z zapowiedzi spodziewałam się większego efektu WOW, ale go nie było. Bardzo dobry film, dużo efektów, jednak jakoś czegoś mi zabrakło. Pomimo tego, wart zobaczenia.

 

Życzenie śmierci – reż. Eli Roth

Dawno nie widziałam Bruce’a w takim twardym wydaniu. Ostatnio miałam wrażenie, że grywał w komediach. W Życzeniu śmierci był niezłomny, ale ludzi. Fabuła ciekawa.

  Dziewczyna we mgle – reż. Donato Carrisi

Ten film był mroczny, specyficzny, ale naprawdę wciągający. Nie była to produkcja typowo amerykańska, więc nie miała sztampowych rozwiązań. Polecam.

 

Kobieta sukcesu – reż. Robert Wichrowski

Ach, te polskie komedie romantyczne. Sztuczna, wymyślone problemy, które pchały fabułę i słaby scenariusz z błędami nie do przyjęcia. Ja nie wiem po co chodzę na takie produkcje ;P

  Huragan – reż. Rob Cohen

Typowy amerykański film z tymi “dobrymi” i tymi “złymi”. Przewidywalny, ale efekty robiły swoje. Dla wyluzowania na wieczór z piwkiem.

 

Raz się żyje – reż. Nash Edgerton

Uśmiałam się – pierwszy plus. Zaciekawiłam się fabuła – drugi plus. Zachwyciłam aktorami – trzeci plus. Dobrze się bawiłam.

  Avengers: wojna bez granic – reż. Anthony Russo, Joe Russo

Ten film był moim MUST i zakochałam się w nim. Przewidywała śmierć ważnej i kochane przeze mnie postaci, ale poza tym świetny, mistrzowski i genialny. W końcu podobała mi się osoba złoczyńcy – miał motyw i rozbudowaną charakterystykę.

7 wypadów do kina, dobry wynik 🙂

Jak Wasze premiery?

Oglądaliście coś ciekawego?

Może i te posty polubisz

2 komentarze

Dodaj komentarz