MOC FILMÓW… czyli co oglądałam w lipcu

W kinie…

  W cieniu drzewa – reż. Hafsteinn Gunnar Sigurðsson

Nie bardzo wiem jak mam zrecenzować ten film. Produkcja opowiada o waśni dwóch rodzin sąsiadujących ze sobą. Problemem zaczyna być padający cień z drzewa na posesje sąsiadów. To wszczyna konflikt, który rodzi się w złośliwości, łamanie prawa i tragedię… Musicie zobaczyć to sami.

  Berek – reż. Jeff Tomsic

Ten film nie był zły, ale też nie był dobry. Kilka razy się zaśmiałam, kilka razy byłam zniesmaczona, a nawet na koniec się wzruszyłam. Wielkim plusem jest historia oparta na faktach.
 

McQueen– reż. Ian Bonhôte, Peter Ettedgui

Opowieść o marzeniu, jego realizacji i odporności psychicznej na sławę. Aleksander McQueen to projektant, który dużo wniósł do świata mody, ale jego historia nie jest optymistyczna.

  Drapacz chmur – reż. Rawson Marshall Thurber

Uwielbiam takie filmy akcji, które wiadomo, że będą ciut absurdalne. Johnson Dwayne, do roli umięśnionego bohatera ratującego swoją rodzinę, jest idealny. Taka produkcja do obejrzenia na wieczór, bez myślenia.

 

Czego życzy sobie kobieta – reż. Susan Walter

Sharon Stone, nawet w swoim wieku, jest piękną kobietą, na którą przyjemnie się patrzy. Film należy do tych lekkich komedii romantycznych, ale z mądrym przesłaniem.

  Whitney – reż. Kevin Macdonald

Tę wokalistkę zna chyba cały świat. Biografia ukazuje jej życie od kiedy zaczęła śpiewać, po okres rozkwitu, aż do tragedii. Whitney była naprawdę utalentowaną piosenkarką, jednak na scenie i w świetle reflektorów trzeba być ogromnie odpornym psychicznie i fizycznie. Niestety tutaj piosenkarka poległa. Mimo wszystko warto obejrzeć ten film.

 

Mamma mia! Here We Go Again! – reż. Ol Parker

W końcu! Doczekałam się drugiej części mojego ukochanego musicalu. Mamma mia mogę oglądać w kółko, a teraz drugą odsłoną jestem również oczarowana. Oczywiście nie jest to musical z najwyższej półki, ale te piosenki, aktorzy i cała fabuła mnie uszczęśliwia, a to dla mnie najważniejsze!

  41 dni nadziei – reż. Baltasar Kormákur

Bardzo chciałam obejrzeć ten film, jednak po samym seansie już nie jestem tak zadowolona. Film był poprawny, tylko jakoś nie wzbudził moich emocji na tyle, żebym go zapamiętała.

 

Sicario 2: Soldado – reż. Stefano Sollima

Mój narzeczony bardzo polecał mi ten film, więc się wybrałam, nie pamiętając pierwszej części. No więc… męski, brutalny i ciemny film o zabijaniu. Nie będzie to mój ulubiony film, ale oglądnęłam z przyjemnością. 

 

Jak Wasze premiery?

Oglądaliście coś ciekawego?

Może i te posty polubisz

8 komentarzy

  1. Oglądałam drugą część Mamma Mii, podobała mi się, bo była wzruszająca i zabawna jednocześnie, ale trochę szkoda Donny 🙁 No i zauważyłam nieścisłości między pierwszą a drugą częścią. Poza tym akcja niby miała być dziesięć lat po pierwszej części, bo i aktorzy są i wyglądają na dziesięć lat starszych, zwłaszcza panowie, a tu nagle się okazuje, że Sophie ma 25 lat, czyli akcja pięć lat później, zaś z jednego ze zwiastunów wynika, że osiem lat później, to ja już nie wiem 😀

    1. Tez to zauważyłam, a to i tak nie jedyne nieścisłości. Bylo tego wiecej, ale czy to ważne? Ja i tak bylam zachwycona 🙂

Dodaj komentarz