Ten jeden dzień – Kaira Rounda /PRZEDPREMIEROWO/

Zaczynając z kimś życie nigdy nie wiemy, jak potoczą się losy naszego związku. Natomiast Paul Strom – główny bohater i narrator książki Ten jeden dzień autorstwa Kairy Rounda – doskonale zaplanował i realizował plan swojej wizji małżeństwa. Zapraszam na recenzje.

PREMIERA 30 STYCZNIA 2018 roku!

Fabuła książki skupia się na jednej dobie, w której poznajemy głównych bohaterów. Pomimo tego, że akcja toczy się w krótkim czasie, autorka świetnie zaplanowała przybliżenie czytelnikom postaci poprzez narracje ze strony Paula. Jego historia to ciekawe studium przypadku, gdzie z każdą kolejną stroną rosną emocje. Ciężko diagnozować Paula, ale jego tok myślenia i planowania wydarzeń można określić jako skłonności psychopatyczne, w których nie brakuje nutki narcyzmu. Trzeba podkreślić, że przez wiele lat mężczyzna wysoko funkcjonuje w społeczeństwie i dzięki swoim cechom potrafi piąć się po szczeblach kariery (można nawet dodać „za wszelką cenę”) oraz tworzyć iluzje rodziny, którą sobie wymarzył.

Tytułowy jeden dzień to wyjazd na romantyczny weekend do domu nad jezioro. Według Paula jego małżeństwo układa się wspaniale: żona idealna do swojej roli oraz dwóch synów chodzących do elitarnej szkoły. Do tego duży dom na przedmieściach i praca na odpowiedniej pozycji. Jednak Paul ma w zanadrzu ciekawe atrakcje dla swojej żony.

Nie chcę zdradzać za dużo z fabuły, która potrafi zaskakiwać i to kilka razy. Do całej akcji wkracza jeszcze jeden bohater – przyjaciel Mii, którego z początku Paul ignoruje.

Najciekawsze z całej książki okazuje się postrzeganie życia i ludzi przez Paula. To naprawdę dobrze napisana charakterologia postaci z problemami osobowościowymi. Jego wnioski są zaskakujące, czasem niedorzeczne a czasem tak perfidne, że musiałam czasami ochłonąć od nadmiaru myślenia tego mężczyzny. Dopiero ostatnie kartki ukazują nam perspektywę żony, która po części wyjaśnia wiele wydarzeń i porządkuje wszystkie fakty.

Moim zdaniem Kaira Rouda poradziała sobie z obrazem zaburzonego człowieka i jego ofiary, a zarazem potrafiła utrzymać klimat tajemnicy i napięcia. W swojej powieści zadbała o wolne poznawanie bohaterów i ich motywów. Z początku historia bywa troszkę nużąca, ale już po kilku rozdziałach akcja nakręca się do tego stopnia, że chciałam ją jak najszybciej skończyć.

Zakończenie Tego jednego dnia z jednej strony daje poczucie ulgi, z drugiej można poczuć lekką nutkę niepokoju. Lektura zapadnie mi w pamięci z powodu narracji pierwszoosobowej, którą można bardzo wyraźnie poczuć emocjonalnie.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

Może i te posty polubisz

8 komentarzy

Dodaj komentarz