Vox – Christina Dalcher /PRZEDPREMIEROWO/

Kiedy przeczytałam zapowiedź tej książki byłam pewna, że muszę ją przeczytać. I kiedy tylko do mnie dotarła wzięłam się za lekturę. Pomysł Christiny Dalcher wydawał mi się tak abstrakcyjny, że aż musiałam poznać szczegóły fabuły. Mowa tu o książce Vox, która oprócz fabuły, porywa prostą okładką z wielkim czerwonym krzyżem na ustach kobiety. Premiera książki już 27 lutego 2019 r.

Przerażająca wizja świata się sprawdza. Akcja powieści rozgrywa się mniej więcej w czasie teraźniejszym z tym, że w Stanach Zjednoczonych do władzy dochodzi prezydent oraz wielebny z bardzo konserwatywnymi a może nawet fanatycznymi zasadami. Otóż dekretem Rządu USA kobiety zostają pozbawione stanowisk, pracy, możliwości zarobku, niezależności, własnych pomysłów, edukacji, własnego konta bankowego, paszportu oraz – co najważniejsze – głosu. Bransoletki na ich nadgarstkach odliczają słowa – dziennie każda dziewczynka lub kobieta może wypowiedzieć 100 słów.

Czytelnik ma możliwość obserwacji historii ze strony Jean McClellan. Bohaterka powieści jest, a raczej była, doktorem neurolingwistyki, a praca zawodowa dawała jej satysfakcję oraz możliwość odkryć naukowych potrzebnych do ratowania ludzi. Jednak od wprowadzenia limitu słów została zmuszona do zajmowania się rodziną – mężem oraz czwórką dzieci.

Autorka od początku powieści wprowadza do świata ze swojej wizji. Jako kobieta byłam wstrząśnięta i lekko przerażona pomysłem i realnością fabuły. Główna bohaterka nie zgadza się z losem, jaki podarował jej własny kraj i w wielu sytuacjach życia codziennego pokazuje swoją odrazę do rządzących. Ponadto obserwuje otoczenie: męża, własne dzieci, sąsiadów, a także wspomina czasy sprzed tego wydarzenia. Christina Dalcher bardzo ciekawie a zarazem jasno określa zmiany polityczne, społeczne oraz ekonomiczne w związku z nowo powstałym światem. W książce można spotkać wiele na wiązań biblijnych, gdyż cały koncept zrodził się z interpretacji Pisma Świętego, gdzie Wielebny Carl powziął informację, że kobieta ma służyć mężczyźnie.

Tymczasem akcja nabiera rozpędu, kiedy Wielebny osobiście prosi (znaczy nakazuje) Jean o kontynuację jej wcześniejszych badań naukowych dotyczących odwrócenia zaburzeń mowy. To wtedy, dotąd milcząca kobieta, musi stawić czoła mężczyznom: zaczynając od zbuntowanego syna, poprzez unikającego męża, aż po facetów spotkanych na swej drodze. Nie każdy z nich okaże się tym, za kogo się podaje.  

Czytając Vox chciało mi się krzyczeć z bezsilności kobiet oraz ignorancji i głupoty mężczyzn. Ta wizja uderza w mój światopogląd i może dlatego tak bardzo przeżywałam tę książkę. Dyktowanie ludziom jak mają żyć, dyskryminacja jednej płci, skutki takiej decyzji oraz tragedia milionów kobiet to naprawdę przerażająca i dołująca przyszłość. Autorka zawarła w swojej powieści protest przeciwko seksizmowi, jednocześnie dając możliwość czytelnikowi na własną refleksję.

Dużym walorem są pojęcia neurolingwistyki. Co prawda dla mnie nie były trudne i szybko się odnalazłam w świecie tej nauki, ponieważ na studiach miałam całoroczne zajęcia z neuropsychologii i wszystkie pojęcia były mi znane. Pomimo tego wydaje mi się, że osoba nie związana z tymi terminami bez problemu zrozumie te treści. Christina Dalcher sama zajmuje się neurolingwistką i językoznawstwem.

Minusem natomiast jest zakończenie książki, a właściwie zakończenie jednego wątku. Nie chce zdradzać szczegółów, ale Jean miała naprawdę ciężki wybór między sercem a rozumem i niestety autorka poszła na skróty i rozwiązała sprawę dość tendencyjnie. Oczekiwałam więcej.

Podsumowując, książka od pierwszych stron wzbudza coraz silniejsze emocje. To pozycja warta przeczytania w kontekście destrukcyjnej przyszłości, do której może dojść, kiedy większość osób pozostanie bierna. Vox daje szansę mówienia o prawach kobiet.

Vox
Autor: Christina Dalcher
Wydawnictwo: MUZA
Tytuł oryginału: Vox
Data wydania: 27 lutego 2019
Liczba stron: 416
Kategoria: Literatura piękna, dystopia
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu MUZA.

Może i te posty polubisz

4 komentarze

  1. Mnie niestety trochę rozczarowała ta książka. Liczyłam na jakąś emocjonującą walkę z krzywdzącym systemem, a fabuła poszła w stronę szukania leku i medycznych wywodów. Poza tym główna bohaterka nie podobała mi się. Dla mnie Vox to zmarnowany potencjał.

  2. Mnie osobiście tytuł ten coraz bardziej intryguje. Czytam zdecydowanie więcej pozytywnych recenzji i jestem zaintrygowana.

Dodaj komentarz