Kiedy Pan Piecho gryzie – Brian Conaghan

Z racji wykształcenia psychologicznego chętnie sięgam po książki fabularne, które poruszają temat zaburzeń. Bez zastanowienia złapałam lekturę Kiedy Pan Piecho gryzie napisaną przez Briana Conaghana. Oczywiście podeszłam do czytania z bardzo dużą nadzieją, że autor udźwignie tak trudny temat, jak Zespół Tourette’a. Czy się udało? Zapraszam na kilka słów o książce.

Bycie nastolatkiem samo w sobie jest trudne (pamiętasz, prawda?), a kiedy do codziennych trudności w dojrzewaniu dochodzi tak trudne zaburzenie nazwane Zespołem Tourette’a, bywa naprawdę ciężko. Bo wyobraź sobie, że nagle nie masz wpływu na mimikę swojej twarzy i w miejscach publicznych szybko, bez celu, powtarzasz te same miny lub wydajesz dźwięki (szczekasz, chrząkasz, pociągasz nosem, kwikasz, gwiżdżesz), a kiedy rozmawiasz ze znajomymi lub obcymi osobami zaczynasz, bez własnej woli, sypać wulgaryzmami i nie możesz przestać, nawet jeśli bardzo tego pragniesz. Zespół Gillesa de la Tourette’a to choroba neurologiczna, której przyczyny nie są znane. Występuje u około 1% dzieci i jest, niestety, nieuleczalna. Oczywiście wszystko zależy od nasilenia, bo czasami pomaga farmakologia lub psychoterapia.

Z takimi obciążeniami poznajemy szesnastoletniego Dylana Minta a jego historia rozpoczyna się od pierwszego dnia nowego roku szkolnego. Chłopiec dojrzewa, więc szaleją w nim hormony i jak każdy nastolatek pragnie mieć szacunek, przyjaciół oraz dziewczynę. Ponadto jego mama, którą bardzo kocha, czasami się „czepia”, a ukochany ojciec wyjechał na misję wojskową. Na nieszczęście Dylan podsłuchuje rozmowę mamy z lekarzem, w której dowiaduje się, że niedługo umrze.

Kiedy Pan Piecho gryzie to opowieść o oswajaniu swojej choroby w codziennym życiu, ale przede wszystkim o godzeniu się ze swoim losem i nadchodzącą śmiercią. Moje obawy szybko się rozwiały, ponieważ autor dobrze prowadzi głównego bohatera. Dylan z jednej strony jest inteligentnym chłopcem, z drugiej jeszcze dzieckiem potrzebującym wsparcia dorosłych osób.

Największym plusem jest relacja między chłopcem a matką. Nie jest ona wyidealizowana, przerysowana czy sztuczna, ale autentyczna, nacechowana skrajnymi emocjami i taka ludzka. Matka Dylana pomimo wielu trudności i popełnianiu błędów, daje miłość i wielką cierpliwość swojemu synowi. Wzruszające były listy nastolatka pisane do ojca, a także jego przyjaźń z pakistańskim chłopcem chorującym na autyzm i próba dopięcia swoich postanowień przed śmiercią.

Brian Conaghan wykazał się umiejętnością oddania wszystkich emocji zaburzonego i zagubionego nastolatka. Wszystkie zachowania i myśli oraz techniki radzenia sobie z tikami były bardzo dobrze odwzorowane. Co prawda pierwsze rozdziały były dla mnie ciężkie w odbiorze, gdyż autor posługiwał się nowoczesnym, slangowym językiem dzieciaków, w którego trzeba było „wejść”. Jednak całą historię dopina ciekawa fabuła oraz mocne zakończenie.

Podsumowując, Kiedy Pan Piecho gryzie to lektura dla młodzieży, dla rodziców i dla każdego kogo interesuje funkcjonowanie człowieka z Zespołem Tourette’a. Książka omawia trudny temat, ale jednocześnie jest łatwa w odbiorze i dobrze się ją czyta. Polecam.

Kiedy Pan Piecho gryzie
Autor: Brian Conaghan
Tłumaczenie: Łukasz Małecki
Wydawnictwo: YA!
Tytuł oryginału: When Mr Dog Bites
Data wydania: 16 stycznia 2019
Liczba stron: 384
Kategoria: literatura młodzieżowa
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu YA!

Może i te posty polubisz

8 komentarzy

  1. Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad tą książką. Słyszałam różne opinie i właśnie nie mogę się zdecydować. Obecnie studiuję psychologię i przyznam się bez bicia, że w ogóle nie idzie mi czytanie tych wszystkich naukowych książek. Wolę słuchać na wykładzie. Jednak chciałabym się kształcić w swoim zakresie i wydaje mi się, że może właśnie takie książki pomogą mi w tym. Chyba się skuszę 🙂

Dodaj komentarz