Bajki pisane krwią – Arnaud Delalande

Recenzja lubimyczytac.pl:

Rok 1774, czasy panowania Ludwika XV. W wersalskiej Galerii
Zwierciadlanej odkryte zostają zwłoki brutalnie zamordowanej
młodziutkiej Rosette oraz liścik adresowany do przyjaciela Casanovy
Viravolty, awanturnika pracującego niegdyś dla Republiki Weneckiej.
Dlaczego morderca zostawił przy zwłokach jedną z bajek La Fontaine’a
oraz różę? Skąd pomysł nawiązania do Bajkarza, którego sam Viravolta
zabił niegdyś w pojedynku? Morderca zapowiada dziesięć zabójstw, ale
wkrótce okazuje się, że dziewczyna z Galerii Zwierciadlanej nie była
jego pierwszą ofiarą – pod nóż poszło już kilku agentów i informatorów z
tajnej służby króla.  

Moje zdanie:


Książka ta długo czekała na moje zainteresowanie.
Trafiła w końcu do moich rąk tylko z powodu wyzwania – pasowała do hasła w tym miesiącu. Mimo ciekawego opisu i zachęcających
recenzji oczekiwałam od “Bajek” dużo więcej niż dostałam.
Autor daje czytelnikowi opowieść, która łączy wątki
zagadki kryminalnej z opisami wydarzeń historycznych w XVIII-wiecznej Francji.
Można podziwiać dzielnego agenta weneckiego Pietro Viravolta de Lansalt, który
chroniąc królową i króla oraz całe Państwo Francuskie, pod pseudonimem Czernej
Orchidei, prowadzi śledztwo przeciwko seryjnemu, sadystycznemu mordercy. Zabójca
– zwany  Bajkarz – realizuje swoje dzieło
zabijając ludzi związanych z dworem królewskim według bajek La Fontaina.
Bogate i ciekawe opisy Wersalu, ogrodów wokół pałacu, zwyczajów
i etykiety dworskiej są zdecydowanym plusem książki. Pobocznymi bohaterami jest
młoda para książęca: Ludwik XVI i Maria Antonina, którzy po śmierci Ludwika XV,
przejmują panowanie nad krajem. Fakty historyczne w większym stopniu się
zgadzają, a opisy ich zachowań, zwyczajów i myśli bardzo mi się podobały. Autor
w końcowym spisie podaje źródła, dzięki którym mógł opowiadać o plotkach
dworzanin, przepychu podczas wykwintnych bali i uczt oraz opisywać wygląd
bohaterów. To czyni “Bajki” dobrą książką historyczną.
Główny bohater jest dobrze przedstawiony a czytelnik może
również zapoznać się z portretami psychologicznymi najbliższej rodziny Viravolty:
żony – Santamarii oraz synowi – Cosimo. Pietro z małżonką są znakomitą,
kochającą się parą, która dobrze czuje się na dworze królewskim, znającą się na
konfliktach politycznych i etykiecie. Santamaria z damy dworu potrafi szybko
stać się bezwzględną i opanowaną kobietą radzącą sobie z porywaczami. Viravolta
natomiast jest mądrym i oddanym agentem tajnej organizacji wywiadowczej –
Czarny Gabinet.
Zabójstwa inspirowane bajkami są pomysłem bardzo
dobrym. Niestety pisarz nie wykorzystał potencjału fabuły. Bajkarz został
przedstawiony jako filozof i myśliciel szukający zemsty. Sceny, które powinny
być mocne i obfite w emocje stały się nijakie.
Sam proces składania zagadki kryminalnej w całość był
niczego sobie, jednak nie trzymał mnie tak w napięciu, abym poświęciła lekturze
nadprogramowy czas. Niektóre opisy nieco mnie nudziły, może poza odwoływaniem
się do symboliki kwiatowej. A wyjaśnienie zagadki nie sprawiło, że poczułam
ulgę/wzburzenie/zaskoczenie/radość. Jak dla mnie właśnie owe silne emocje
czynią książkę thrillerem. Tych emocji mi zabrakło.
Podsumowując książka jest przeciętna. Czyta się ją
szybko, nie zauważyłam błędów, nie jest banalna, ale też brak skrajnych uczuć i
wartkiej akcji stawia tę powieść w świetle: “szybko przeczytaj i
zapomnij”.

Może i te posty polubisz

16 komentarzy

  1. Mam tę książkę na półce, ale póki co nie próbowałam jej czytać. Być może w wakacje znajdę trochę czasu na nadrobienie zaległości w podobnych, przeciętnych tytułach. 😉

  2. Kiedyś nabyłam tę książkę za jakąś minimalną cenę, nie pamiętam już gdzie. Opis był mocno zachęcający. Tymczasem po przeczytaniu również odniosłam wrażenie, że autor nie do końca wykorzystał potencjał. Ale daje się przeczytać.

Dodaj komentarz