Wierna – Veronica Roth

Recenzja lubimyczytac.pl:
Jeden
wybór może cię zmienić.
Jeden wybór może cię zniszczyć.
Jeden wybór pokaże, kim jesteś…

Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwaga), Erudycja (inteligencja),
Prawość (uczciwość), Serdeczność (życzliwość) – to pięć frakcji, na które
podzielone było społeczeństwo zbudowane na ruinach Chicago. Każdy
szesnastolatek przechodził test predyspozycji, a potem w krwawej ceremonii
musiał wybrać frakcję. Ten, kto nie pasował do żadnej, zostawał uznany za
bezfrakcyjnego i wykluczony.

Ten, kto łączył cechy charakteru kilku frakcji, był NIEZGODNY – i musiał być
wyeliminowany…

Ale to już przeszłość. Społeczeństwo frakcyjne, w które Tris tak wierzyła,
legło w gruzach – podzielone walką o władzę, naznaczone śmiercią i zdradą.
Jednego tyrana zastąpił drugi. Miastem rządzą niepodzielnie bezfrakcyjni. Tris
wie, że czas uciekać. Lecz jaki świat rozciąga się poza znanymi jej granicami?
Może za murem będzie mogła zacząć z Tobiasem wszystko od nowa, bez trudnych
kłamstw, podwójnej lojalności, bolesnych wspomnień? A może poza miastem nie ma
żadnego świata…


Lecz nowa rzeczywistość jest jeszcze bardziej przerażająca. Nowe szokujące
odkrycia zmieniają serca tych, których kocha. Raz jeszcze Tris musi dokonać
niemożliwych wyborów – odwagi, wierności, poświęcenia i miłości. Bo tylko ona
może przeszkodzić kolejnemu rozlewowi krwi…
Moje zdanie:
Niestety
nie obędzie się bez spoilerów!

„Od dziecka uważałem,
że życie nas okalecza. Każdego z nas. Nie da się tego uniknąć. Ale powoli
zaczynam się przekonywać, że możemy zostać uzdrowieni. Że nawzajem się
uzdrawiamy.”

Stało
się. Zabrałam się za finałową część trylogii „Niezgodna”. O ile
pierwszy i drugi tom pochłonęłam od razu, do trzeciej część musiałam pomału się
przekonać. Chociaż bardzo, bardzo starałam się nie czytać ani jednej recenzji Wiernej bywało, że padło mi w oczy
„rozczarowanie”. To powodowało, że tak długo zwlekałam z dojściem do
końca historii Tris.
Przez
to, że przedłużałam ten czas miałam problemy z wejściem w świat ograniczony
frakcjami. Zapomniałam drugoplanowych bohaterów. Nie wiedziałam na czym się
skończyła poprzednia część. Ale z tym nie było problemów, ponieważ autorka na
początku pokrótce zahacza o wydarzenia z wcześniejszych tomów.
Nastąpiła
zmiana w narracji. Veronica postawiła na dwie perspektywy: Tris i Tobiasa. Na
początku tego nie rozumiałam, ale kiedy doszłam do końca, taki zabieg okazał
się niezbędny. Podzielenie książki na opowieść tych dwojga bohaterów pomógł mi
wejść w emocje Cztery. Chociaż czasami się gubiłam w narracji Tobiasa, stał on
się bardziej ludzki – z problemami, wątpliwościami i wewnętrznymi rozterkami. Bo
Tobias widziany oczyma Tris był niemal idealny (oprócz lęku wysokości :P).
A
w naszej bohaterce nastąpiły zmiany. Kiedy w pierwszej części mamy nastawienie
na zmiany fizyczne u Beatris – to w ostatnim tomie dziewczyna dojrzewa
psychicznie. Zaczyna układać sobie priorytety, jest pewna siebie, odważna, bezinteresowna.
Oczywiście miewa wady, np. popada w schematy, ale w końcu to jeszcze nastolatka
pełna hormonów, co nie?

„Stworzymy dom gdzieś w sobie i będziemy go wszędzie ze sobą
nosić.”

Ważna
w całej trylogii jest historia. Losy społeczeństwa, które jest zależne od osób
rządzących. W Wiernej czytelnicy w
końcu dostają informacje, co znajduje się za murami miasta. Bohaterowie
wychodząc na zewnątrz zaspakajając swoją ciekawość. Niestety nie dla wszystkich
prawda jest wybawieniem. Wiedza czasem może przynieść tylko ból i
rozczarowanie. Kiedy poznaje się prawdę, na nowo trzeba wyznaczyć sobie cele w
życiu.
Jeśli
mam  być szczera to chyba wątek podziału
społeczeństwa, walki o władzę i wyjawienia tajemnicy o powodach powstania
miasta był dla mnie najcenniejszy z całej serii. Do jednego mogę się przyczepić
– mogło być więcej szczegółów na ten temat.
Czytając
opinie fanów tej serii widziałam głosy rozczarowania. I tutaj muszę wstawić się
za Veronicą Roth, gdyż na pierwszy plan wysuwają nam się inne wartości niż
miłość nastolatków. Ona jest tylko tłem we frakcyjnym świecie.  
Dobrze,
że autorka nie poszła w stronę klasycznych trójkątów i dylematów, którego ‚ogiera’
wybrać. Ale znowu uczucie jakim się darzą bohaterowie jest bardzo
charakterystyczne dla tego grupy wiekowej: oszustwa, kłamstwa, wyznanie winy,
żałowanie, wybaczenie i znowu kłamstwa. Taka mało dojrzała miłość, w której
brak pełnego zaufania i wspólnie podejmowanych decyzji. Nie uważam tego za coś
złego, po prostu Tris i Tobias zachowywali się jak przedstawiciele młodego
pokolenia.

„I choć nikt mnie tego nie uczył, wiem, że na
tym polega miłość. Jeśli jest prawdziwa, sprawia, że człowiek staje się kimś
więcej niż był, kimś więcej niż wierzył, że może być.”

No i zaskakujące zakończenie, które mi odpowiadało. Nic
dodać, nic ująć. 

Może i te posty polubisz

10 komentarzy

  1. Czytałam całą trylogię i o ile najbardziej podobała mi się "Niezgodna", to najmniej jednak "Zbuntowana". Po drugiej części miałam więc opory z wzięciem się za trzecią, bo niestety przeczytałam sobie o niej kilka niepochlebnych opinii… Ale okazało się, że "Wierna" nie jest taka zła i tak jak Ty – nie mam nic przeciwko takiej, a nie innej końcówce.

Dodaj komentarz