Przebudzenie – Agnieszka Lingas-Łoniewska

Recenzja lubimyczytac.pl:
„Kiedyś
się przebudzisz i dojdziesz do wniosku, że możesz nabrać powietrza w płuca i
nie czujesz już tego nieznośnego bólu. Zrozumiesz, że właśnie nadszedł dla
ciebie nowy dzień. Po tym przebudzeniu już wszystko będzie inne, bardziej
przyjazne i mniej bolesne. Ale całej przeszłości nigdy nie wymażesz”.

Bohaterowie „Łatwopalnych” zmagają się z własną przeszłością,
teraźniejszością, budując mozolnie szczęśliwą przyszłość. Jarek, Monika,
Sylwia, Bernie, Grzesiek, Dorota. Życie wymaga poświęceń i szybkich decyzji.
Jednak czy wszyscy są na to gotowi? Kontynuacja historii o gorącej miłości w
malowniczych klimatach Dolnego Śląska.
Moje zdanie:
Właściwie skończyłam czytać
pierwszy tom i w przeciągu kilku godzin sięgnęłam po kontynuację
„Przebudzenie”. Powodem nie była niecierpliwość dotycząca losów
bohaterów, a raczej nuda i przymus oddania na czas książek do biblioteki. Każdy
powód jest dobry…
Wracając do Monik i Jarka dostałam
kolejne rozczarowanie. Przeczytałam książkę bardzo szybko, jednak bez żadnych
emocji, co jest tak naprawdę największym zarzutem do pisarki. 
SPOILERY
Nie musiałam czytać drugiego
tomu, aby wiedzieć, że najpierw jedno będzie chciało a drugie będzie miało z
tym problem, a potem na odwrót. W tej części to Monika waha się z przebaczeniem
Jarkowi paromiesięcznego odrzucenia. I przez to pierwsze strony książki są
wewnętrznym dialogiem nastolatki „zadzwonić czy nie”. Jedyną rozrywką
jest osoba Grześka, który miesza i stara się odzyskać dawną miłość (sorki
Grzesiu, ale już w pierwszej części wiedziałam, że nie masz szans). Następnie są
wielkie przeprosiny na kolanach i przysięgi wiecznej, szalonej, prawdziwej i
jedynej miłości. Nie brakuje ‚oznaczenia terenu’: „jesteś tylko moja, moja
kobieta, tylko moja, na zawsze moja, maleńka”. 
Aby nie zrobiło się całkiem
nudno mamy wątek sensacyjny, który hmm…nie jest sensacyjny. Raczej
przewidywalny, banalny. A opis wydarzeń nawet nie powoduje we mnie jakiś
przykrych emocji czy zaciekawienia, bo nawet wśród czarnych charakterów pojawił
się bohater-wybawca Moniki. 
Nie brakuje również uniesień,
ale tym razem nie tylko w wersji głównych bohaterów. Do akcji wkracza
przyjaciółka Moniki – Sylwia i przyjaciel Jarka – Barni. To ich historia budziła
moją ciekawość. Niestety Barni też się okazał taką cipą bez jaj. Ja nie chce
czytać o takich facetach. 
Podsumowując obie części: nie
moja bajka. Pani w bibliotece zapowiedziała mi, że ma również trzeci tom. Rodzi
się pytanie: czy ja go w ogóle chcę przeczytać? 
Niemniej jednak obecnie czytam
inną książkę Pani Agnieszki – „Szósty”. Ostatnia szansa, aby autorka
znalazła miejsce w mojej własnej biblioteczce.

Może i te posty polubisz

6 komentarzy

  1. Hmmm… ciężko mi się wypowiedzieć na temat pióra autorki, gdyż mam za sobą dopiero jeden tytuł "Bez przebaczenia", który strasznie mi się podobał i była to pierwsza książka dla której zarwałam noc.

    Niemniej jednak zbieram jak tylko mogę inne tytuły autorki. No ciekawa jestem jak ja odbiorę ten i inne jej powieści.

Dodaj komentarz