Kryminał tango – K.S. Rutkowski

Recenzja lubimyczytac.pl:
„Jeszcze przed sprawą wzięli mnie do wariatkowa.
Ta cała szopka z badaniem mego zdrowia psychicznego trwała prawie dwa miesiące.
Przez pierwsze dwa tygodnie, jak tylko mogłem najlepiej, paliłem głupa,
opowiadając tym wszystkim lekarzom, że słyszę rozmaite diabelskie głosy i że to
właśnie one zmusiły mnie do zabicia tej rodziny. Starałem się jak mogłem rżnąć
kretyna, ale oni chyba nie bardzo mi wierzyli. To byli zawodowcy, grzebali już
w głowie nie jednemu przestępcy. Te głodne kawałki, które im sprzedawałem,
jakoś nie za bardzo trafiały im do przekonania. W końcu sam przestałem już
wierzyć, że uda mi się ich oszukać i że uznają mnie za świra. Zresztą przez ten
czas dokładnie przeanalizowałem swoją sytuację. Za ten mord, nawet z żółtymi
papierami, siedziałbym w zamknięciu do końca życia. W tym lub innym
głupiejowie. Wśród tych wszystkich czubków udających psy, gęsi, kuropatwy i
papieży. Wolałem więzienie. Tu przynajmniej jestem wśród swoich. Wiem czego po
kim się spodziewać. Zresztą, jak sam wiesz, nieźle się tu ustawiłem. Nawet
stare zgredy boją się mnie jak diabeł święconej wody.”
(fragment książki)  
Moje zdanie:
Parę lat temu, jako nastolatka
byłam świadkiem łapania zbiegłego przestępcy. Wydarzenie to wyryło się w mojej
pamięci bardzo dobrze. Akurat byłam na spacerze z moją nowonarodzoną kuzynką,
kiedy samochód oznakowany SW zajechał mi chodnik pytając czy kogoś nie
widziałam. Przez chwilę czułam się jak w filmie, ale grzecznie odpowiedziałam,
że nie. Dopiero po chwili skojarzyłam, że skrót oznacza ‚Służba Więzienna’. Za
kilka minut usłyszałam krzyki i sygnał alarmu. Idąc w stronę hałasu, razem z
tłumem zaciekawionych sąsiadów, doszliśmy do kanału, który przepływa w moim
rodzinnym mieście. Po dłuższej chwili osoby wkoło nas zaczęły opowiadać, że
zbiegły przestępca ukrył się w domu swojej matki (3 domy za moim) i oczywiście
szybko go namierzyli, wypychając z kryjówki. Więzień próbował ukryć się w
tunelu pod rynkiem, gdzie przepływała rzeka, jednak nie miał szans z kilkoma
uzbrojonymi mężczyznami w mundurach. Następnie odbyło się skucie chłopaka w
kajdanki na rękach i nogach, podstawienie drabiny i jego nieudolna próba
wchodzenia po niej z zaciśniętymi kajdankami. Dodatkowo był poszturchiwany i ponaglany.
To wszystko przebiegało na oczach świadków: sąsiadów, przypadkowych
przechodniów, ludzi starszych a nawet małych dzieci. Ja jednak najbardziej
zapamiętałam upodlenie tego zbiega. Widziałam pogardę mundurowych, widziałam,
że jest on śmieciem dla każdego z nich. Nie wiem czemu, ale po wyciągnięciu go
z kanału patrzyłam mu w oczy. Złapał ze mną kontakt wzrokowy. Widziałam w nich
uczucie poniżenia, ale nie widziałam lęku. Pokusiłabym się nawet o
stwierdzenie, że nie żałuje swojego czynu. Jego wzrok był twardy. Do dziś go
pamiętam.
Nigdy więcej nie widziałam
tego mężczyzny. Nie wiem także, jak skończyła się jego historia. 
Próbując zaspokoić moją
ciekawską naturę, chciałam zgłębić wątek więziennictwa. A jak zrobić to
najlepiej? Rozmawiając z Kimś, kto przeżył za kratami kilka miesięcy [tak, o
Tobie piszę, wiem, że czytasz mojego bloga!]. Zasypałam go pytaniami, a
usłyszałam w odpowiedzi jedno zdanie: „To, co było w więzieniu, zostaje
tam
„. I na tym zakończyłam zabawę w dziennikarkę. 
Ale poprzez książkę „Kryminał tango” mogłam po krotce

dowiedzieć się, co dzieje się dalej z delikwentami. Opowiadania Rutkowskiego, prosto
z celi, oddają wszystkie emocje, jakich się spodziewałam. 

Specyficzny język przypisany
tylko ludziom zza krat, np.: grypsujący, frajer, ciota. Ciężkie, niepodważalne
zasady, których znajomość może oszczędzić zdrowie a nawet życie osoby tam
przebywającej. Opowiadania są pełne emocji, a czytając je byłam pełna
sprzecznych uczuć. Z każdą kolejną historią widziałam tych ludzi przed oczami. Stawałam
się częścią tej machiny, odczuwałam całą gamę emocji wypływających z bohaterów.
Raz im współczułam, raz byłam zła, czasem śmiałam się głośno, żeby za chwilę
być zniesmaczona lub przerażona. Jedno jest pewne: autor jedzie po bandzie,
jest bezlitosny, nikogo nie oszczędza. Ale to właśnie nadaje smak realizmu.
Spędzenie czasu w tak trudnym
miejscu jest doświadczeniem, którego nikomu nie życzę. Zamknięta przestrzeń,
ograniczony dostęp do przyjemności, brak bliskich i nowi ludzie niekoniecznie
będący twoimi przyjaciółmi.
Liczyć możesz tylko na siebie. 

„Czasami
jednak moja rozpacz sięga zenitu i wtedy oczekuję nocy jak nigdy. Skumulowana
we wszystkich komórkach mego ciała wybucha wtedy z ogromną siłą, niczym wulkan,
wyrzucając ze mnie wszystkie smutki. Ale mimo tego nie zapominam o zasadach. O
prawach. O tym wszystkim, dzięki czemu udaje mi się żyć tu już tyle czasu. Moja
rozpacz, jak i dusza nie ma więc głosu. Istnieje w ciszy, w ledwie słyszalnym
szmerze. W dłoniach krzyk chowam.”


I tutaj należą się brawa
Rutkowskiemu. Za atmosferę, za język, za styl, za emocje, za wzbudzenie
ciekawości, za refleksje, za humor, za realizm. 

W skład „Kryminał tango” wchodzą:

Dołek
7/10
Noc
w areszcie 6/10
Hans
8/10 – przerażające
Kryminał
tango 9/10
Koniobij
sadysta 6/10
Amor
7/10 – obrzydliwe
Morderca
7/10
Nadziany
frajer 8/10
Ścieżka
zdrowia 8/10
Mojka
9/10 – smutne
W
dłoniach krzyk chowam 10/10
Zabójcy
6/10 – nie ma to jak kobiecy spryt
Dignitas
7/10

 „Bo wszyscy myślą, że zabijanie
wymaga jakichś specjalnych predyspozycji, podatnego na zło charakteru, tego
czegoś mrocznego, co nie w każdym tkwi człowieku. I że jest trudne. I że potem
duchy zamordowanych żyć ci nie dają. Che. Bzdury. Zabija się tak łatwo. Prawie
tak, jak łatwo się pluje. Zabić może każdy. Menel i profesor nauk
humanistycznych. Na to nie ma reguły. Tylko potem już wszystko zależy od tego,
jaki jesteś. Miękki czy twardy.”

Książka, do której na pewno powrócę.
Książka, która zapadła w mojej
pamięci.
Książka, która spowodowała
burzę moich emocji.
Książka, którą polecam
wyłącznie dorosłym.
Dziękuję
Autorowi za możliwość przespacerowania się 
po męskim, bezwzględnym i twardym
świecie.

Może i te posty polubisz

18 komentarzy

  1. Powiem Ci, że uwielbiam Rutkowskiego, dziękuję Ci za to, że po części dzięki Tobie mogłam poznać jego książki.
    A Autorowi (wiem, że to przeczyta 😉 dziękuję za furtkę do męskiego świata. Wkrótce zabieram się za czytanie.

  2. Ale nie zapominajmy, że ci ludzie nie siedzą tam za dobre uczynki. Więzienie to nie jest przyjemne miejsce, ale osadzeni sami sobie zgotowali taki los.
    Książkę chętnie przeczytam, lubię taką tematykę.

Dodaj komentarz