Siedem listów z Paryża – Samantha Vérant

 

 
Lubimyczytac.pl:
Samantha Vérant
odnajduje w końcu miłość swojego życia – w dwadzieścia lat po pierwszym
spotkaniu.Jako dziewiętnastolatka, podczas podróży po Europie, Samantha poznała Jean-Luca
– przystojnego Francuza, specjalistę od astronautyki. Spędzili razem jedną
dobę, włócząc się po ulicach Paryża. Gdy wróciła do domu, Jean-Luc przysłał jej
siedem pięknych listów miłosnych. Ona jednak mu nie odpisywała.
Dwie dekady później, stojąc na progu rozwodu i zastanawiając się, co w jej
życiu poszło nie tak, Samantha odnajduje stare listy od Jean-Luca. Z pomocą
internetu odnajduje go, żeby mu przesłać zaległe przeprosiny. Wkrótce się
okazuje, że łączące ich uczucie jest wciąż równie silne jak wtedy, gdy
zostawiła go samego na peronie paryskiego dworca.
Samantha zdaje sobie sprawę, że wyjazd do Francji, żeby spotkać się tam z
mężczyzną, z którym spędziła tylko jeden słoneczny i namiętny dzień, to
szaleństwo, ale to na takie właśnie szaleństwo czekała całe życie.
Moja
opinia:
„NIGDY WCZEŚNIEJ NIKT W TAK KRÓTKIM CZASIE
NIE OTWORZYŁ
MOJEGO SERCA.
PRZY TOBIE CAŁY
MÓJ ARSENAŁ ŚRODKÓW BEZPIECZEŃSTWA
ROZPADŁ SIĘ NA
TYSIĄCE KAWAŁKÓW.”
Okładka książki Siedem
listów z Paryża
z wielkim sercem na przodzie już z daleka informuje z
jakim typem literatury mamy do czynienia. Na wstępie dostajemy także informację
o tym, że historia jest autobiografią autorki Samanthy Vérant. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt wielkiego
spoilera na samym początku zaserwowanego przez samą pisarkę.
Bo cóż za
przyjemność zapoznawać się z historią znając jej zakończenie?
Gdybym nie miała
wiedzy, że książka jest odbiciem prawdziwego życia dwojga ludzi zaczęłabym
wątpić w jej realizm. Ale do początku.
Samantha jest główną bohaterką,
kobietą po przejściach osobistych, która musi uporać się z rozwodem i dużymi
kłopotami finansowymi. Zaczynając nowe
życie z psem, kartonami przedmiotów i kilkoma dolarami w portfelu uświadamia
sobie, że cały czas brakuje jej w życiu smaku.
Aby zacząć odbudowywać
swoje poczucie wartości zaczyna przypominać sobie czasy młodości, kiedy podczas
wycieczki po Europie poznała przystojnego Francuza. Dostała od niego siedem
listów, które przechowywała jako pamiątkę po swojej przygodzie. Wpadając na pomysł odnalezienia mężczyzny zakłada
blog z opisem każdej chwili spędzonej w towarzystwie
Jean- Luca. 
Niestety w tym momencie książka zaczyna przypominać piękną
bajkę o Kopciuszku i Księciu
. Samantha
nie ma groszy przy duszy, jest niepewna siebie, nie potrafi znaleźć pracy i
mieszka u rodziców. Jean-Luck natomiast jest przystojnym, postawnym mężczyzną o
świetnej posadzie i inteligencji. Od pierwszego maila, mimo dwudziestoletniej
rozłąki, są sobą zachwyceni. Nieśmiałe maile przeradzają się w długie rozmowy
telefoniczne, a rozmowy doprowadzają do spotkania zakochanych. Oboje bohaterów ma za sobą wiele
doświadczeń życiowych i stają na swojej drodze w przełomowym momencie, który
daje im szansę stworzyć coś nowego, razem.  
Książka będzie idealna dla niepoprawnych romantyczek, gdyż cała postać Jean-Lucka to istny ideał księcia na
białym koniu. Zaczynając od przepięknych listów, a kończąc na zachowaniu Francuza.
Troszkę jednak zaczyna brakować zwrotów akcji, ponieważ cała historia jest z
góry zaplanowana i wszystko wychodzi, że aż nie chce się wierzyć. Traci na tym
wyobraźnia czytelnika.  
Cała powieść
opiera się na emocjach
, które kierowane są do czytelników. Zdecydowanie
jest czas na wzruszenie i czas na radość i uśmiech. Plusem jest również lekki styl autorki pozwalający przelecieć przez
książkę błyskawicznie.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu MUZA. Fakt ten nie miał wpływu na opinię.
 

Może i te posty polubisz

3 komentarze

Dodaj komentarz