POCHŁANIACZ – KATARZYNA BONDA

 

„Nie ganiaj za ludźmi, nie muszą cię lubić. Ci, którzy pasują do ciebie, znajdą cię i zostaną.”

W nawiązaniu do moich planów na ten rok, czyli poznawanie nowych gatunków literackich, wzięłam na celownik tetralogię Katarzyny Bondy Cztery Żywioły Saszy Załuskiej. Pochłaniacz zaczyna serię o profilerce Saszy.

Książka dzieli się na dwie części odległe od siebie o 20 lat. Pisarka zaczyna od wydarzeń w 1993 roku a następnie przechodzi do opisu bohaterów w roku 2013. Łączy je prolog oraz podobne miejsce zbrodni.

Pochłaniacz to prawie siedemset stronnicowa cegła. Bonda ma dużo miejsca do pisania, dzięki czemu możemy dokładnie poznać bohaterów. I nie mówię tu tylko o głównej bohaterce Saszy, ale o postaciach przewijających się przez opowieść, którzy mają swoje miejsce i czas. Każdy z nich wnosi swoją część do całości. Autorka buduje powieść bardzo dokładnie, szczegółowo i pomału. Nie zmienia to faktu, że ciągle podążamy ścieżką do rozwiązania zagadki. Odradzam jednak przerwanie książki na dłużej, gdyż w ilości szczegółów, nazwisk i miejsc można się zgubić.

Oprócz rozbudowanej fabuły poznajemy okolicę Trójmiasta. Opisy ulic, zakamarków i specyficznej atmosfery tych miast stwarza idealną przestrzeń do uruchomienia własnej wyobraźni. Dzięki Bondzie czytelnik poznaje historię miast i legend tych mniej znanych i cenionych (np. mafii).

Główny wątek dotyczy zbrodni. Jedna z przed wielu lat, z drugą stykamy się w teraźniejszości. Historie niby nie związane ze sobą, ale idąc do końca zaczynamy zadawać pytania o ich podobieństwo, a może nawet bliską wieź.

Nie można przejść obojętnie wobec pracy jaką Katarzyna Bonda włożyła w przygotowanie powieści. Widać, że zanim zabrała się do opisów prowadzenia śledztwa, zbierania dowodów, pracy specjalistów a nawet historii Trójmiasta dobrze się do tego przygotowała, co sama podkreśla na końcu książki. A sam wątek zapachu, jako dowodu w kryminalistyce, to było dla mnie coś zupełnie nowego.

No i w końcu sama Sasza Załuska – kobieta, która staje na czele śledztwa. Poznajemy ją w dość ciekawym momencie życia. Jest to bohaterka młoda, ale zaradna. Ma za sobą przeżycia, jest samotną matką 6-letniej Karolinki. Ale przede wszystkim jest profilerką. Szukanie powiązań, łączenie faktów i tworzenie portretów psychologicznych morderców to jej praca a zarazem ważna część jej życia. Sasza budzi też lekkie kontrowersje swoją osobą. Na pewno nie jest idealną superbohaterką książkową bez wad. Ona ma ich wiele, często popełnia błędy i czasem nie radzi sobie w kontaktach z bliskimi. Dzięki temu jest dość zajmującą postacią. Taką realną.

 

„Życie jest jak oddech. Mamy ograniczoną pulę uderzeń serca. Niepotrzebnie marnujemy je na wahanie, strach czy złość. Zawsze będą tacy, którzy chcą nas ciągnąć, kusić, przekonywać, że wiedzą, co dla nas lepsze. A trzeba po prostu iść naprzód, znaleźć dla siebie powietrze. Takie, którym chcemy oddychać.”

Na okładce Zygmunt Miłoszewski zaznacza, że Bonda została królową polskiego kryminału. Niestety nie mam zdania, gdyż dopiero zaczęłam swoją przygodę z tym gatunkiem literatury. Jestem pewna, że pisarka ma potencjał. Jej książkę czyta się dobrze, historia jest rozbudowana i pełna szczegółów. Bohaterowie są z krwi i kości. A Sasza Załuska zapada w pamięć. Na szczęście to dopiero początek serii…

 


Tytuł: Pochłaniacz

Autor: Katarzyna Bonda

Wydawnictwo: MUZA

Moja ocena: 7/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu MUZA, fakt ten nie miał wpływu na opinię.

Może i te posty polubisz

7 komentarzy

  1. Królowa polskiego kryminału, a ja jeszcze nie miałam okazji czytać nic tej autorki ;< Ale uwielbiam takie grubaśne tomiszcza, im więcej dobrej lektury, tym lepiej 😉 No i czuję się zachęcona fabułą osadzoną w Trójmieście, bo od jakiegoś czasu jestem związana z tymi okolicami. Muszę jak najszybciej nadrobić zaległości, bo trochę wstyd nie znać żadnej powieści tej autorki 😉

  2. Powala objętością prawda? Ja uwielbiam kryminały, mam trzy tomy na półce i pięknie się prezentują, ale jak z treścią – tego jeszcze nie wiem, bo nie mam kiedy się za to zabrać 🙁

  3. Przeczytałam tę książkę prawie do końca, ale na siłę 😀 Prawie, bo jej nie skonczyłam, zostało mi chyba z 10 stron i wcale nie czułam parcia, żeby dowiedzieć się, co było dalej. Dziś już zresztą mało z niej pamiętam. Chwalę sobie jednak panią Bondę za jej poradnik pisania i sukces, jaki odniosła w pisarstwie. Ciekawa autorka

Dodaj komentarz