19 razy Katherine – John Green

Recenzja
lubimyczytac.pl:
Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o
imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już
dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny
dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem,
wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy
dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani
jedna Katherine. Colin rozpoczyna pracę nad Teorematem o Zasadzie
Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć
przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę
jedyną. Miłość, przyjaźń oraz martwy austro-węgierski arcyksiążę składają się
na prawdziwie wybuchową mieszankę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści
o poszukiwaniu samego siebie.
Moje zdanie:

„Wpadamy
w pułapkę bycia jakimś, na przykład fajnym, wyjątkowym, i tak dalej, aż w końcu
nawet nie wiemy, do czego to nam potrzebne.”

Kultowe Gwiazd naszych wina przeczytał dopiero w tamtym roku. I sami wiecie… przepadłam.
Potem sięgnęłam po W śnieżną noc,
ale tutaj byłam przytłoczona przeciętnością. Więc sięgnęłam po ostatnią książkę
Greena, która zbyt długo zalegała u mnie na półce – „19 razy Katherine”. No…przepraszam, ale to nie jest autor dla mnie.
Faktycznie, lekturę pochłania się szybko. Język
jest niewymuszony. Fabuła płynie lekko. Ale ja stara dupa jestem i jakoś
problemy nastolatków z tej książki mnie znudziły.
Poczepiam się trochę:
„Cudowne dziecko” w co kilku zdaniach.
Kiepscy, nudni bohaterzy.
Humor mnie nie powalił.
Powieść jest naiwna i niezbyt zaskakująca oraz do
bólu prosta.
Teoremat
to coś, co mój humanistyczny mózg nie ogarnia.
Wszędzie anagramy, które – powiedzmy szczerze – w języku
polskim były beznadziejne.
Siedemnastolatkowie sami podróżujący przez kraj.
Pominęłam albo zgubiłam gdzieś sens tej książki…
Jeden plus: niesamowicie wciągające ciekawostki!
Czytelniku, jeśli lubisz Greena lub/i masz przed
sobą cudowny młodzieńczy wiek – to książka akurat dla Ciebie. Reszcie nie polecam
:]

Może i te posty polubisz

22 komentarze

  1. Pomimo tego, że jestem młodziakiem Ty skutecznie odstraszyłaś mnie od tej pozycji. Moje obawy się spełniły, gdyz tak myślałam, ze ta ksiażka większej uwagi warta nie jest.

  2. Po przeczytaniu "Papierowych miast" jakoś straciłam zapał do twórczości autora. Nie mówię nie, ale szybko też nie sięgnę. Poza tym ja też już "stara dupa" jestem i być może opisana książka też mnie by nudziła.

  3. A ja jeszcze nie zapoznałam się z autorem, ale do tej pory tyle dobrego się naczytałam o jego pozycjach a tutaj proszę nie do końca jest tak wspaniale u niego 😉

  4. Lubię Greena, ale z tego co przeczytałam w Twojej recenzji to cieszy mnie to, że "19 razy Katherine" nie miałam okazji czytać. Chociaż już wcześniej spotykałam się z negatywnymi opiniami na jej temat.

Dodaj komentarz