Byłem numerem… historie z Auschwitz – Kazimierz Piechowski

„Na lewym przedramieniu wytatuowano mi numer obozowy – 45887. (…) Stałem się pełnoprawnym obywatelem Auschwitz-Birkenau! Odtąd przestałem być człowiekiem, a stałem się tylko numerem! Ten numer, to mój dowód osobisty!”

 

Nie planowałam czytać tej książki, nawet nie miałam jej na swojej liście… ale trafiła w moje ręce i postanowiłam bliżej poznać losy trzech osób osadzonych w obozach koncentracyjnych w czasach II Wojny Światowej. Byłem numerem… to opowiadanie, które powinien znać każdy, aby nigdy więcej nikt nie powtórzył błędów historii.

Kazimierz Piechowski, numer obozowy 918, to autor zbioru opowiadań z samego środka piekła jakie urządził człowiek – człowiekowi. Mężczyzna na zaledwie 100 stronach potrafił opisać zło, cierpienie, ból i głód, które poznał przebywając w Auschwitz. Trafił tam na samym początku wojny w 1940 r., gdzie doznał każdego możliwego poniżenia oraz przemocy, a śmierć zamieszkała obok niego.

Piechowski zaprosił również dwie osoby do przedstawienia swoich przeżyć.

Pod numerem 45887 kryła się Eugenia Bożena Kaczyńska. To kobieta uwięziona w 1943 r., która tak zaczyna swoją historię:

„Przeżyłam piekło (…). Tego opisać ani wypowiedzieć nie można. I nie próbowałam. Nie chciałam. Za wszelką cenę chciałam zapomnieć. Jednakże w miarę czasu, coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że utrwalenie pamięci o zbrodni to obowiązek moralny, wobec tych, którzy zginęli bestialsko zamordowani i tych, którzy cierpieli i cudem to piekło przeżyli. Moje wspomnienia są świadectwem o niespotykanym w dziejach sadyzmie, okrucieństwie, terrorze i eksterminacji…”

Jednym z przeważających wspomnień Pani Kaczyńskiej było uczucie „potwornego głodu, który tłumi nawyki nabyte wychowaniem, poczuciem sumienia i wszystkie, nawet śladowe szczątki tego, co nazywamy człowieczeństwem”. I dalej czytamy „głód, który może przemienić człowieka w zwierzę”. Kobieta stwierdza, że nikt, kto nie poznał tego uczucia, nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. 

We wspomnieniach Michała Ziółkowskiego (numer 1055) również doznajemy razem z bohaterem cierpienia i okrucieństwa ze strony oprawców. Mężczyzna trafił do obozu w 1940 r., w którym był przeznaczony na śmierć poprzez pracę, głód i choroby.

Swoje przeżycia opisuje:

„(…) Ale ten świat za drutami nie był już ludzki. Ten świat mocno pracował, żeby dostarczać jak najwięcej ludzi na opal do krematorium. Ale czy w piekle trzeba palić? Nie. Lecz w naszym piekle – palono. Gazowano i palono.”

Zawarłam dzisiaj w recenzji tylko te kilka cytatów, gdyż uważam, że po pierwsze – mówią wiele, a po drugie liczę, że sami sięgniecie po tę lekturę. Byłem numerem… to tragiczna historia, ale daje nadzieję i pozwala poznać losy naszych przodków. U mnie na pewno zostanie w pamięci. Po przeczytaniu opowieści byłych więźniów obozu Auschwitz-Birkenau, uznałam, że każdy z nas mam obowiązek moralny przeczytać te wspomnienia.

Aby wiedzieć.

Aby pamiętać.

Aby być czujnym na krzywdę innych osób.

Za książkę dziękuję Grzesiowi K.

 

 

Tytuł: Byłem numerem… historie z Auschwitz

Autor: Kazimierz Piechowski

Wydawnictwo: Wydawnictwo Sióstr Loretanek

Moja ocena: 10/10

 

Może i te posty polubisz

6 komentarzy

Dodaj komentarz