Moc filmów, czyli co obejrzałam w styczniu

Jumanji. Następny poziom

Naprawdę nie wiem za co, ale lubię ten film. Choć bardziej podobała mi się pierwsza część, to jakoś przypada mi do gustu taka lekka, prześmiewcza forma filmu.

Pan T.

Czarno-biała produkcja ukazująca pisarza/dziennikarza w latach powojennych, który próbuje odnaleźć się w obecnym systemie władzy. Podobała mi się gra Pawła Wilczaka. Może dlatego, że dawno nie widziałam go w żadnym filmie.

Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa.

Nareszcie dobry, polski film o gangsterce. Ma świetne sceny, dobry scenariusz i humor. Fabuła jest spójna, postacie charakterne i dobrze napisane. Na prawdę dobrze się to oglądało, mimo występującej wszędzie przemocy.

Mayday

Byłam na Mayday – tym oryginalnym w teatrze – który jest moją ukochaną sztuką. Niestety próba przerobienia tej sztuki na duży ekran poniosła klęskę. I zaczynam mieć dość ‘komedii’ z Adamczykiem w roli głównej.

Jojo Rabbit

Wychodząc z sali kinowej miałam bardzo mieszane uczucia, co do tej produkcji. Były tam sceny napawające mnie obrzydzeniem, strachem czy zniesmaczeniem, ale również takie, na których się śmiałam i wzruszałam. Ważny temat przedstawiony oczami dziecka pozostawał słodko-gorzki posmak.

Małe kobietki

Przyznaje się – nie czytałam książki, i wcale nie zamierzam. Jednak z przyjemnością oglądnęłam Małe kobietki. Piękne stroje, śmietanka aktorska i temat emancypacji, miłości siostrzanej i trudnych wyborów – super! Polecam.

Bad boys 3. For life.

Dwie pierwsze części pamiętam z lat nastoletnich, więc poszłam na ten film z sentymentu. Napiszę tak: nic nowego. Policjanci naginający prawo, aby złapać złoli.

Gwiezdne wojny. Skywalker. Odrodzenie.

Tak, przyznaje się, byłam na tym drugi raz. Na premierze skupiłam się na fabule. Teraz mogłam przyjrzeć się efektom i dostrzec rzeczy, które mi umknęły. Tak, kocham GW 😉

Kłamstewko

Ukazanie relacji chińskiej rodziny w obliczu śmiertelnej choroby babci. Najbliżsi postanawiają przyjechać do babci, aby spotkać się z nią, być może, ostatni raz. Tylko wnuczka Billi ma trudność z tym, że nikt nie chce powiedzieć prawdy babci.

Proxima


Jeśli ktoś poszedł na Proxime, bo liczył na sceny w kosmosie, to się rozczarował. To raczej były rozterki młodej kobiety, która musiała wybierać między karierą a macierzyństwem. Mnie się podobał.

Jak widać zaliczyłam w styczniu 10 seansów filmowych, tym samym zaliczam pierwszy miesiąc roku za bardzo udany. Najlepszy film to chyba Małe kobietki, ponieważ do tej pory chodzi mi po głowie.

Jak to wygląda u Was?

Może i te posty polubisz

Brak komentarzy

  1. Widzę, że jak zawsze bardzo aktywnie 🙂
    Zgadzam się z Tobą całkowicie – Małe Kobietki to wspaniały film! ♥ Może dasz się jednak przekonać do przeczytania książki? Całym sercem polecam 😉
    A ta część Gwiezdnych Wojen rozpoczęła moją przygodę z nimi, jakkolwiek dziwnie to brzmi… 😀

    Zapraszam serdecznie do mnie na rozdanie z Żelaznymi Werblami 🙂

Dodaj komentarz